http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co czeka Koreę Północną po śmierci Kim Dzong Ila?

Maria Kruczkowska
2011-12-19, ostatnia aktualizacja 2011-12-19 12:08

Kim Ir Sen, Kim Dzong Il, Kim Dzong Un
Kim Ir Sen, Kim Dzong Il, Kim Dzong Un

Kilka godzin po ogłoszeniu śmierci dyktatora, który rządził Koreą stalową ręką, wszystkie scenariusze wydają się możliwe. Te dobre - podjęcie przez młodego następcy, który kształcił się w Szwajcarii długo oczekiwanych zmian w Korei Północnej. Te najgorsze - wojny domowej i wymknięcia się broni jądrowej spod kontroli. I te na które nikt nie jest dziś gotowy - zjednoczenia Półwyspu Koreańskiego i przyjęcia milionów uchodźców.

10 października 2010. Pjongjang, Korea Północna. Przywódca kraju Kim Dzong Il w towarzystwie swojego syna Kim Dzong Una wziął udział w paradzie wojskowej z okazji 65. rocznicy powstania rządzącej krajem Komunistycznej Partii Pracy. Kim Dzong Il zaczął przygotowywać syna do przejęcia władzy
Fot. Vincent Yu AP
10 października 2010. Pjongjang, Korea Północna. Przywódca kraju Kim Dzong Il w...
Pekin. Pracownicy ambasady Korei Południowej opuszczają flagę do połowy masztu na znak żałoby po śmierci Kim Dzong Ila
Fot. Andy Wong AP
Pekin. Pracownicy ambasady Korei Południowej opuszczają flagę do połowy masztu...
Dlatego na wiadomość o śmierci siły wojskowe USA, Korei Południowej, Japonii postawiono w stan pogotowia. A sąsiedzi - Chiny i Korea Południowa - umocnią, jak to robiły już wcześniej, granice.

- Prezydent Barack Obama jest informowany na bieżąco o sytuacji i jesteśmy w ścisłym kontakcie z naszymi sojusznikami w Korei Południowej i Japonii. Pozostajemy zaangażowani na rzecz stabilności Półwyspu Koreańskiego oraz wolności i bezpieczeństwa naszych sojuszników - mówił rzecznik Białego Domu Jay Carney. Konsultacje z USA podjęły Japonia i Korea Południowa, gdzie zbiera się też posiedzenie nadzwyczajne rządu. Otoczenie Kim Dzong Ila boi się próżni, która powstała po jego śmierci. Jego syn i następca Kim Dzong un ma 27 lub 28 lat. Jego portret już wisi obok dwóch poprzednich Kimów, ale Kim III jest mało znany i nie cieszy się poważaniem wśród generałów. Dlatego reżimowa agencja prasowa od razu wezwała, aby "wszyscy członkowie partii, armii oraz społeczeństwa wiernie podporządkowali się autorytetowi towarzysza Kim Dzong una oraz chronić i umacniać zjednoczony front partii, armii i ludu".

Mogą być z tym problemy. Sukcesja zaczęła się za późno. Powinna trwać 20 lat, jak w przypadku Kim Dzong Ila, który od 1973 r uczył się u boku swego ojca Kim Ir Sena i dopiero w 1994 r przejął po nim władzę. Ale Kim Dzong Il czekał. Może dlatego, że jego dwaj starsi synowie, otyły i nieposłuszny Kim Dzong nam i zbyt delikatny Kim Dzong czul nie nadawali się. A trzeci, w którym ojciec siebie rozpoznawał, był za młody. Niedawno sprowadzony w pośpiechu z prywatnej szkoły w Szwajcarii, zaczął studiować na akademii wojskowej. Szybko upodabniał się zewnętrznie do swego dziadka Kim Ir Sena, któremu już dorównuje tuszą. To jednak oraz świeże cztery gwiazdki generalskie i ważne stanowiska w aparacie powierzone mu rok temu mogą nie wystarczyć. Na razie będzie przykrywką dla dalszych rządów rodziny a ster przejmie regent, szwagier zmarłego Dzang Song tek.

Koreańczycy opłakują śmierć Kim Dżong Ila, nagranie z państwowej telewizji


"Ukochany Przywódca", "Gwiazda Polarna", "Wielki Generał" - to tylko niektóre z 2 tys. tytułów Kim Dzong Ila, który zostawia kraj w stanie zapaści gospodarczej. Z socjalizmu pozostała już tylko nazwa. W czasie głodu z lat 90. Koreańczycy Północni, którzy widzieli jak ich bliscy umierają, zaczęli rozbierać fabryki, zajęli się przemytem, chałupnictwem i uprawą roli na dziko. Nadal to robią. Ekonomiści szacują, że 80 proc. produktu narodowego powstaje na czarno a skorumpowany do cna aparat przymyka na to oko.

Spróchniała od środka Korea Północna może nawet i dojrzała do rozpadu. Nikt jednak z sąsiadów nie będzie go przyśpieszał bo to nie w ich interesie. Pekin, Waszyngton czy Seul nie znosiły Kim Dzong Ila, ale doceniały to, że wraz z jego istnieniem przedłuża się wygodne status quo. Jego śmierć stawia na nowo pytanie o przyszłość Półwyspu Koreańskiego i to w najgorszej chwili, gdy świat chce się skupić na gospodarce.

Zostawia też Koreę Północną uzbrojoną w broń atomową. Zbudował ją w okresie głodu, który pochłonął co dziesiątego mieszkańca kraju, pod hasłem songun - potrzeby wojskowe mają pierwszeństwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 29 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':