Ruch Palikota zażądał od marszałkini Sejmu Ewy Kopacz zdjęcia krzyża z sali obrad Sejmu, bo narusza konstytucyjną zasadę bezstronności państwa. Dyskryminuje inne religie i światopoglądy i wisi bez podstawy prawnej (powieszono go cichcem w 1997 r.). Z czterech ekspertyz, które powstały na zamówienie marszałkini Sejmu, dwie przesądzają, że krzyż powinien zostać, dwie podsuwają alternatywne rozwiązania jako bardziej zgodne z duchem konstytucji. Zarówno
Janusz Palikot, jak i
Ewa Kopacz zapowiadają następne ekspertyzy.
Kopacz mówi, że mniejszość nie może narzucać swojej woli (zdjęcia krzyża) większości.
Palikot, że krzyż wpływa na decyzje podejmowane przez Sejm.
W bardzo kategorycznej, publicystycznej w tonie opinii prof. Lech Morawski, kierownik Katedry Teorii Państwa i Prawa UMK w
Toruniu, stwierdza, że nie ma "żadnego logicznego związku" między obecnością krzyża a bezstronnością sejmowych decyzji. "Oczywistą" jego zdaniem podstawą prawną dla obecności krzyża jest art. 5 konstytucji zobowiązujący państwo do "strzeżenia dziedzictwa narodowego". A krzyż jest takim dziedzictwem. O poszanowaniu tożsamości narodowej państw mówi też art. 4 traktatu o Unii Europejskiej. Dalej - za amerykańskim profesorem Josephem Weinerem - Lech Morawski prezentuje pogląd, że brak krzyża na ścianie nie jest aktem neutralności, ale przeciwnie: narzucaniem ateizmu. I że wolność religii to nie tylko wolność jednostek, ale też narodów. A więc rzymskokatolicka większość narodu ma w sprawie krzyża prawo narzucić swoją wolę mniejszości.
Kolejni eksperci - profesorowie KUL Dariusz Dudek i ks. Piotr Stanisz - podstawę prawną do zawieszenia krzyża widzą w uchwale Sejmu z 2009 r. w obronie obecności krzyży w miejscach urzędowych. Posłowie podjęli ją po pierwszym wyroku Trybunału w Strasburgu (w sprawie Soile Lautsi o obecność krzyży we włoskich szkołach), który uznał, że obowiązkowe krzyże w szkołach naruszają wolność sumienia i wyznania (potem wyrok został zmieniony - że nie naruszają). Podstawą prawną o "zasadniczym znaczeniu" obecności krzyża ma być jednak swego rodzaju "zasiedzenie" sejmowej ściany - wisi od 14 lat i nikomu dotąd nie przeszkadzał. Profesorowie KUL podkreślają, że konstytucja z 1997 r. świadomie odeszła od zapisu o "świeckości" państwa, jego "neutralności światopoglądowej" i rozdziału z Kościołem na rzecz bardziej miękkich i wieloznacznych określeń o "bezstronności", wzajemnej "autonomii i niezależności". Powołują się na preambułę konstytucji i zawarte w niej "podkreślenie roli chrześcijaństwa w historii Państwa i Narodu Polskiego", z czego ma wynikać obowiązek uwzględniania tych wartości "w procesie stanowienia i stosowania prawa". Krzyż jest ich zdaniem nie tylko symbolem religii, ale też "fundamentalnych i tradycyjnych wartości kultury, demokracji i cywilizacji europejskiej, w tym polskiej", symbolizuje poszanowanie praw i wolności człowieka. W tym sensie gwarantuje też prawa religijnej i ateistycznej mniejszości.
Dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW, stwierdza, że nie da się pogodzić obecności w Sejmie krzyża jako symbolu religijnego z zasadą bezstronności państwa w sprawach sumienia i wyznania. Ale sytuacja jest patowa: „konstytucja, zobowiązując władze publiczne do bezstronności »w sprawach przekonań religijnych «, nie pozwala tym władzom ani na umieszczenie krzyża jako znaku religijnego, ani na jego usunięcie jako znaku religijnego”. Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Dr Piotrowski uznaje, że krzyż może wisieć, ale jako „kulturowy znak tożsamości narodowej”. Z tego wywodu wynika, że posłowie, chcąc pozostawić krzyż, powinni podjąć uchwałę, że wisi on nie jako symbol religijny, ale kulturowy.
Prof. Roman Wieruszewski, były sędzia Komitetu Praw Człowieka ONZ, który opinię napisał wraz ze współpracownikami z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka - Instytutu Nauk Prawnych PAN, uznał, że obecność krzyża nie narusza konstytucji ani międzynarodowego prawa, jeśli • krzyż nie wpływa na decyzje Sejmu • ani na wizerunek Sejmu jako organu światopoglądowo bezstronnego, • a obok krzyża mogłyby zawisnąć inne symbole religijne „na życzenie posłów wyznających inne religie” (a więc nie światopoglądy).
Profesorowie KUL i dr Piotrowski zwracają uwagę, że decyzji w sprawie krzyża nie może podjąć marszałkini Sejmu - jak chciał Ruch Palikota - bo nie dotyczy to spraw porządkowych, ale zasadniczych. Dlatego podjąć ją musi - uchwałą - cały Sejm.