W roli Edgara portretuje samego siebie. Kiedy mówi o sobie "ja, stary", gdy przekonuje żonę, że w życiu zachowywał się przyzwoicie, kiedy chwali się, że żył wśród wrogów i lepiej na tym wyszedł, niż gdyby żył wśród przyjaciół, nie wiadomo, czy mówi w imieniu postaci, czy swoim
Fot. Michał Mutor
Adam Hanuszkiewicz - reżyser teatralny, aktor
Fot. East News
Adam Hanuszkiewicz jako Romeo w filmie Jerzego Skolimowskiego "Ręce do góry" z...
Fot. Dariusz Gorajski / AG
Rok 2005. Festiwal gwiazd w Międzyzdrojach. Na zdjęciu Adam Hanuszkiewicz i...
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Adam Hanuszkiewicz na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach, 2003 r.
W kulisach powstało stoisko z mięsem, w foyer - dział z alkoholami
W pasiastej koszuli siedzi na kanapie w swoim domu w Ursusie. Za plecami ma egzotyczną roślinę. Jego monolog raz po raz przerywa odgłos samolotu startującego z pobliskiego Okęcia. Ostatni wywiad z Adamem Hanuszkiewiczem nagrał w 2008 roku Maciej Kowalewski, aktor i dramatopisarz, ówczesny szef warszawskiego Teatru na Woli. Reżyser był już wtedy od czterech lat pozbawiony sceny. Teatr Nowy, którym kierował od 1990 roku, został zlikwidowany, właściciel kamienicy wynajął lokal na supermarket. W kulisach powstało stoisko z mięsem, w foyer - dział z alkoholami. Na miejscu sceny stanęły półki z warzywami.
Kto wie, czy bardziej od utraty stanowiska Hanuszkiewicza nie bolała świadomość, że tam, gdzie wystawiał Gombrowicza, Słowackiego i Fredrę, dzisiaj handluje się kiełbasą. Dla kogoś, kto tak jak on poświęcił scenie 60 lat życia, przemiana teatru w sklep musiała być ciosem. Kilka dni przed śmiercią Hanuszkiewicza Daniel Olbrychski, który grał u niego od końca lat 60., mówił o tym na spotkaniu w Gazeta Café: "Proszę sobie wyobrazić człowieka, który całe życie kochał teatr, a tu na miejscu swojego ukochanego Teatru Nowego widzi market. To był rodzaj konania za życia, to go dobijało".
Jego rodzina wywodziła się ze Lwowa. Ojciec, poddany austriacki, podczas I wojny światowej walczył w oddziałach generała Józefa Hallera. Matka pochodziła z rodziny lwowskich kupców. Prowadziła najstarszy sklep w mieście, firma istniała od 1789 roku - od rewolucji francuskiej.
We lwowskim teatrze młody Hanuszkiewicz ogląda pierwsze przedstawienie - bajkę Benedykta Hertza "Czupurek" z Osterwą i Jaraczem, gościnny występ warszawskiej Reduty. Ma wtedy cztery lata. 60 lat później wystawi ją w swoim teatrze.
Kiedy wybucha wojna, ma 15 lat. Po wkroczeniu Sowietów rodzina cudem unika wywózki.
Kończy gimnazjumStefana Batorego i pracuje przy odbudowie lwowskiego teatru. Żeni się ze Stachiewiczówną, córką malarza: "Zakochałem się, poszliśmy do łóżka. Rano ciotka siadła na łóżku, powiedziała, że to grzech. I wzięliśmy ślub". To będzie pierwsza z jego czterech żon.
Kiedy w lipcu 1944 roku rusza sowiecka ofensywa, ojciec zabiera rodzinę pod Rzeszów. Hanuszkiewicz zgłasza się do szkoły aktorskiej, która powstaje przy rzeszowskim teatrze. W komisji siedzi jego rówieśnik Kazimierz Dejmek: "Co to za akcent? Lwowski? Tak się nie mówi na scenie!". Będzie długo pracował, aby się go pozbyć. Akcent zniknie, niechęć do Dejmka pozostanie.
Występuje w teatrach w Krakowie, Poznaniu i Jeleniej Górze. Szybko odkrywa, że aktorstwo mu nie wystarcza. Debiutuje jako reżyser w Poznaniu w 1951 roku radziecką sztuką o rewolucji "Niespokojna starość" Leonida Rachmanowa. Reżyser, który miał ją robić w ramach miesiąca przyjaźni polsko-radzieckiej, zachorował, dyrektor daje tekst Hanuszkiewiczowi, mimo że ten nie ma doświadczenia. Na premierze aktor Kazimierz Przystański grający głównego bohatera zamiast "towarzysz Lenin" mówi "towarzysz Stalin" i natychmiast się poprawia, spluwając siarczyście. Publiczność reaguje owacjami.
Tu umarli Gustawowie
W 1955 roku dostaje angaż do Teatru Polskiego w Warszawie, ale bardziej interesuje go nowe medium - telewizja. Rusza właśnie eksperymentalny program nadawany z Warszawy. Do pracy ściąga go Jan Marcin Szancer, znany ilustrator, kierownik redakcji. "Ile pan chce za swój talent?" - pyta. Zostaje głównym reżyserem, ma 31 lat.
Telewizja to wtedy przestrzeń wolności i eksperymentu. Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski robią swój "Kabaret Starszych Panów". Co poniedziałek ze studia na placu Wareckim (dzisiaj plac Powstańców Warszawy) nadawane są na żywo spektakle. Hanuszkiewicz wystawia Hłaskę, Różewicza, Iredyńskiego, Andrzejewskiego. Z repertuaru światowego - Sartre'a, Joyce'a, Conrada, Giraudoux, Prousta. I klasykę: Norwida, Mickiewicza, Słowackiego. Takiego teatru nie ma żadna telewizja na świecie.
Wymyśla nowatorską formę telewizyjnego widowiska. Zamiast transmitować przedstawienia z wielkich sal, zamyka się z aktorami w kameralnym studiu. Wykorzystuje bliskie plany. Wie, że widzowie będą oglądać przedstawienie w domu, na małych ekranach pierwszych telewizorów. "Teatr TV to teatr królewski, w którym aktorzy grają dla jednej rodziny. Bohaterem jest tu twarz żywego człowieka, który mówi do nas" - tłumaczy swoją metodę.
Do spektakli przemyca współczesne tematy. Reżyseruje "Dziady" zakazane w czasach stalinowskich. W finale odwołuje się do Powstania Warszawskiego: w kadrze widać drut kolczasty i za nim ogolone głowy młodych ludzi. Kamera jedzie po tych drutach i głowach, najeżdża na ceglany mur, gdzie stoi Polonia z pochodnią w ręku. Napis na murze głosi po łacinie: "Tu umarli Gustawowie, tu narodzili się Konradowie".
Początkowo władza się nie miesza. Dopiero w latach 60. odkrywa siłę nowego medium. Na jakimś rządowym przyjęciu do Hanuszkiewicza podchodzi aparatczyk z KC: "Objechałem poligony letnie Wojska Polskiego, wszędzie pytałem o Teatr Telewizji. Opinia Wojska Polskiego brzmi - to elitarny teatr, dla wojska niezrozumiały. Co wy na to?". "Kształcić żołnierzy" - odpowiada reżyser.