http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Arłukowicz chce być od zdrowia, a nie od choroby

Elżbieta Cichocka, Agnieszka Pochrzęst, judy
2011-12-15, ostatnia aktualizacja 2011-12-14 19:43

Po 1 stycznia leki będą sprzedawane bez problemów - zapewnił minister zdrowia

Bartosz Arłukowicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Bartosz Arłukowicz
Wczorajszy debiut ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza w sejmowej komisji zdrowia zgromadził oprócz posłów także dużą grupę przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego i organizacji lekarskich. Zbliża się bowiem czas wejścia w życie ustawy refundacyjnej, która budzi sprzeciw i lekarzy, i aptekarzy.

Rozporządzenie wydane do ustawy nakłada na lekarzy obowiązek sprawdzania, czy pacjent jest ubezpieczony. Jeśli wypiszą lek z refundacją osobie bez ważnego ubezpieczenia, grozi im kara. Lekarze przypominają, że nie mają żadnego wiarygodnego sposobu potwierdzenia, czy za chorego odprowadzane są składki. Zapowiedzieli, że jeśli rozporządzenie nie będzie zmienione, będą wypisywać leki bez refundacji - za 100 proc. ceny. Na recepcie umieszczą dopisek: "refundacja do decyzji NFZ".

Minister Arłukowicz zaczął wczoraj od mocnego oświadczenia: Od 1 stycznia 2012 r. polski pacjent będzie absolutnie bezpieczny. Minister wyklucza możliwość, że w przyszłym roku lekarze będą wypisywać recepty pełnopłatne. Jak chce do tego doprowadzić?

Wczoraj rozmawiał z aptekarzami. Przekonał ich, by jednak podpisali umowy z NFZ. Od nowego roku apteka bez takiej umowy nie mogłaby sprzedawać leków refundowanych. Teraz problemem jest czas - umowy w ciągu dwóch tygodni musi zawrzeć ponad 14 tys. aptek.

Aptekarze szykują swój wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy (jeden złożyli już lekarze). Według nich ustawa jest niezgodna z konstytucją, bo odbiera im możliwość toczenia sporów z NFZ w sądzie. - Nie ma apteki, w której NFZ w trakcie kontroli nie znalazłby błędnie wypełnionych recept. Czasami chodzi o kilkaset złotych, czasami apteka musi zwracać kilkadziesiąt tysięcy. Do tej pory można było odwołać się od decyzji NFZ do sądu. Nowa ustawa pozbawia nas tego prawa. Możemy się odwołać tylko do dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ - wyjaśnia Stanisław Piechula z

Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Exposé nowego ministra zdrowia słuchał także prezes Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) Maciej Hamankiewicz. Jego obietnice ministra Arłukowicza nie przekonały. Po spotkaniu podkreślał, że lekarze oczekują zmiany przepisów, a tego szef resortu nie zaproponował. Dodał, że mają swój projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej i zaczną zbierać pod nią podpisy. Podkreślił, że aktualne pozostają zapowiedzi o pieczątkach "refundacja do decyzji NFZ". Pieczątki odebrało już kilkadziesiąt tysięcy specjalistów. - Minister ma dużą wolę poprawy. W piątek wybiera się na posiedzenie NIL. Będzie chciał nas zarazić swoją wolą i energią, ale to może nie wystarczyć - mówi Hamankiewicz.

W godzinnym wystąpieniu Arłukowicz nakreślił strategię działania swojego resortu. Chce przede wszystkim zmienić myślenie o systemie. Finansować nie chorowanie, ale wspierać zdrowie. NFZ ma płacić za zdrowie. Opieka nad pacjentem ma być skoordynowana, to znaczy, że lekarz podstawowej opieki będzie w stałym kontakcie ze specjalistą. Zamiast ze sobą konkurować, lekarz rodzinny, specjalista i szpital mają współpracować. Dzięki temu mogą zmniejszyć się kolejki, bo nie będzie powielania tych samych badań. Sposób płacenia NFZ lekarzom, poradniom i szpitalom ma tę koordynację wspierać.

- Zdrowa starość zaczyna się w zdrowym dzieciństwie - oznajmił i zapowiedział działania wspierające zdrowie publiczne i profilaktykę zdrowotną. Zadeklarował też, że jego priorytetem stanie się budowa "systemu polityki senioralnej". Ponieważ społeczeństwo polskie się starzeje, potrzebny jest cały pakiet rozwiązań prawnych dotyczących seniorów. - Zmienię postrzeganie starości w Polsce. Nowoczesne państwo to takie, gdzie silny tworzy bezpieczne warunki chronienia słabszego - powiedział minister.

Arłukowicz ma zamiar kontynuować dotychczasowy kierunek zmian w systemie zdrowia. Zapowiedział ustawę o jakości i ubezpieczeniach dodatkowych, które były przygotowane w resorcie w czasach jego poprzedniczki Ewy Kopacz. Ustawa o działalności leczniczej, która w momencie uchwalania budziła wiele sprzeciwów, w tym klubu SLD, do którego należał poseł Arłukowicz, ma być na bieżąco monitorowana. Dotyczy ona m.in. przekształcania szpitali w spółki. W razie potrzeby resort ją znowelizuje. To samo dotyczy ustawy o refundacji leków. - Nie mamy czasu na dyskusję, ustawy zostały przyjęte - podsumował minister.

Za główną swoją misję Arłukowicz uznał deregulację. Chciałby z pomocą swoich urzędników przejrzeć wszystkie akty prawne i zlikwidować przestarzałe i niepotrzebne przepisy ograniczające pracę lekarzy. Pierwsze posiedzenie kierownictwa resortu na ten temat ma się odbyć dzisiaj. Minister chce zmniejszyć bariery administracyjne stojące przed lekarzami, ale jednocześnie przyspieszyć tworzenie standardów w medycynie, czyli sposobów postępowania z chorym.

Zapowiedział też szybkie wdrożenie tzw. telemedycyny, czyli np. oceny zdjęć radiologicznych przez specjalistów na odległość. - W większości przypadków już są techniczne możliwości do takiego działania - stwierdził.

Zapewnił też, że w przyszłości stworzy system ubezpieczeń konkurujących z NFZ. Ocenił to jako najtrudniejszą zmianę do wprowadzenia i na początku ma ona zostać wdrożona pilotażowo. Minister zakończył swoje wystąpienie budującą konkluzją: - Bo pacjent jest dobrem najwyższym.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':