Atmosfera podczas wręczenia nagród przez Jerzego Buzka, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, nie była zbyt radosna. Na rozdaniu zjawiło się tylko dwoje z piątki nagrodzonych, z pozostałej trójki jedno nie żyje, a dwoje jest nadal prześladowanych przez reżim.
- Tegoroczna nagroda na rzecz wolności myśli została przyznana piątce reprezentantów arabskiej wiosny - cieszyła się wczoraj szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. - Niestety, nie wszyscy będą tu z nami, dwoje naszych syryjskich przyjaciół wciąż walczy o swoje prawa - mówiła.
Trzeci nieobecny to Muhammad Buazizi, tunezyjski
sprzedawca, który protestując przeciwko biedzie i korupcji, w połowie grudnia oblał się
benzyną i podpalił. Jego śmierć zapoczątkowała w Tunezji protesty, które w połowie stycznia doprowadziły do ustąpienia dyktatora Zin el-Abidina Ben Alego.
Do Strasburga przyjechała młoda Egipcjanka Asma Mahfuz, która przed styczniowymi protestami, które obaliły Hosniego Mubaraka, wrzucała do internetu nagrania, na których otwarcie wzywała do demonstrowania i walki z reżimem. Nagrodę odebrał też libijski dysydent Ahmad az-Zubajr as-Sanusi, który za czasów Muammara Kaddafiego spędził w więzieniach ponad 30 lat, a dziś jest jedną z czołowych postaci w nowych libijskich władzach.
Nagrodzeni Syryjczycy, nad których nieobecnością ubolewała Ashton, to Razan Zajtuna i Ali Farzat. Razan, prawniczka i obrończyni praw człowieka, od miesięcy ukrywa się przed bezpieką, bo założyła portal zamieszczający informacje o tym, jak reżim Baszara al-Asada brutalnie tłumi demokratyczne protesty. Farzat, satyryk, autor karykatur publikowanych w arabskiej i zachodniej prasie, w sierpniu został pobity przez agentów Asada, którzy złamali mu obie ręce i ostrzegli, że jeśli nie przestanie krytykować reżimu, zginie.