Doniesienie złożyło w prokuraturze
Warszawa-Mokotów Stowarzyszenie Blogmedia24 (pisaliśmy o tym 7 listopada
''Haker państwowy'').
MSWiA zleciło opracowanie narzędzia do kontrolowania internetu, które da służbom możliwości nieprzewidziane prawem: - zdalnego włamywania się do komputerów; - blokowania stron internetowych; - kontrolowania zawartości plików przesyłanych w sieci. Zlecenie kilka miesięcy temu złożyło MSWiA w ramach konkursu organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.
MSWiA pytane przez Blogmedia i "Gazetę" przyznało, że ani
policja, ani służby specjalne nie miałyby dziś prawa takiego instrumentu używać. I zapewniła, że "będzie używane w zgodzie z prawem". Przyznało też, że zabiega o zmianę prawa. Eksperci pytani przez "Gazetę" obawiali się jednak, że służby mogą używać tych narzędzi do prewencyjnego śledzenia internetu i internautów. I że mogą w tym celu nadinterpretować prawo już istniejące.
Stowarzyszenie Blogmedia24 uznało, że zlecanie narzędzia, którego użycie nie mieści się w prawie, to zlecenie skonstruowania instrumentu hakerskiego, czyli przestępstwo z art. 296b kk.
30 listopada prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Uznała, że skoro nie można przyjąć, że MSWiA używałoby narzędzia bez podstawy prawnej i skoro celem zlecenia było lepsze zwalczanie cyberprzestępczości - to nie można mówić o nadużyciu uprawnień. Blogmedia nie mogą się od tego postanowienia odwołać, bo nie są stroną w sprawie.
Nierozstrzygnięta zostaje kwestia gospodarności. MSWiA zleca przygotowanie kosztownego narzędzia, do którego użycia nie ma prawa. I nie ma pewności, czy będzie miało. Ile by miało kosztować - nie wiadomo, bo konkurs nie jest rozstrzygnięty. Wiadomo tylko, że na projekty zgłoszone w jego ramach Narodowe Centrum przeznaczyło 170 mln zł.
To nie pierwsza sytuacja, gdy MSWiA kupuje coś, czego nie ma prawa używać. W czerwcu pisaliśmy, że policja zakupiła urządzenie LRAD do paraliżowania dźwiękiem. Informowała, że będzie używane "dla podniesienia bezpieczeństwa widowisk sportowych i walki z chuliganami stadionowymi". Kiedy zapytaliśmy, na jakiej podstawie, skoro
policyjne rozporządzenie o środkach przymusu bezpośredniego nie przewiduje prawa użycia takiego ogłuszacza, otrzymaliśmy odpowiedź, że będzie używane tylko do nadawania komunikatów.
Policja kupiła 6 sztuk LRAD za 130 tys. zł.