http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

MSWiA bez złych intencji

es
2011-12-14, ostatnia aktualizacja 2011-12-14 07:28

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie popełniło przestępstwa, zlecając przygotowanie hakerskiego oprogramowania. Tak uznała prokuratura i odmówiła wszczęcia postępowania


Fot. Frank Rumpenhorst / AP
ZOBACZ TAKŻE
Doniesienie złożyło w prokuraturze Warszawa-Mokotów Stowarzyszenie Blogmedia24 (pisaliśmy o tym 7 listopada ''Haker państwowy''). MSWiA zleciło opracowanie narzędzia do kontrolowania internetu, które da służbom możliwości nieprzewidziane prawem: - zdalnego włamywania się do komputerów; - blokowania stron internetowych; - kontrolowania zawartości plików przesyłanych w sieci. Zlecenie kilka miesięcy temu złożyło MSWiA w ramach konkursu organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

MSWiA pytane przez Blogmedia i "Gazetę" przyznało, że ani policja, ani służby specjalne nie miałyby dziś prawa takiego instrumentu używać. I zapewniła, że "będzie używane w zgodzie z prawem". Przyznało też, że zabiega o zmianę prawa. Eksperci pytani przez "Gazetę" obawiali się jednak, że służby mogą używać tych narzędzi do prewencyjnego śledzenia internetu i internautów. I że mogą w tym celu nadinterpretować prawo już istniejące.

Stowarzyszenie Blogmedia24 uznało, że zlecanie narzędzia, którego użycie nie mieści się w prawie, to zlecenie skonstruowania instrumentu hakerskiego, czyli przestępstwo z art. 296b kk.

30 listopada prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Uznała, że skoro nie można przyjąć, że MSWiA używałoby narzędzia bez podstawy prawnej i skoro celem zlecenia było lepsze zwalczanie cyberprzestępczości - to nie można mówić o nadużyciu uprawnień. Blogmedia nie mogą się od tego postanowienia odwołać, bo nie są stroną w sprawie.

Nierozstrzygnięta zostaje kwestia gospodarności. MSWiA zleca przygotowanie kosztownego narzędzia, do którego użycia nie ma prawa. I nie ma pewności, czy będzie miało. Ile by miało kosztować - nie wiadomo, bo konkurs nie jest rozstrzygnięty. Wiadomo tylko, że na projekty zgłoszone w jego ramach Narodowe Centrum przeznaczyło 170 mln zł.

To nie pierwsza sytuacja, gdy MSWiA kupuje coś, czego nie ma prawa używać. W czerwcu pisaliśmy, że policja zakupiła urządzenie LRAD do paraliżowania dźwiękiem. Informowała, że będzie używane "dla podniesienia bezpieczeństwa widowisk sportowych i walki z chuliganami stadionowymi". Kiedy zapytaliśmy, na jakiej podstawie, skoro policyjne rozporządzenie o środkach przymusu bezpośredniego nie przewiduje prawa użycia takiego ogłuszacza, otrzymaliśmy odpowiedź, że będzie używane tylko do nadawania komunikatów. Policja kupiła 6 sztuk LRAD za 130 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':