Decyzję o nadaniu imienia ulicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego kieleccy radni podjęli dwa tygodnie po katastrofie smoleńskiej (doszło do niej 10 kwietnia 2010 r.; zginęło w niej 96 osób) To nowy, kilkusetmetrowy odcinek w centrum Kielc. - Chciałem wyrazić wdzięczność za uczczenie pamięci mojego brata, a także wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej.
Lech Kaczyński swoją polityką i postawą jako prezydent, a wcześniej pełniąc wiele innych funkcji państwowych, przeszedł do polskiej historii jako ktoś, kto bronił podstaw Rzeczypospolitej, jej godności. Bronił wszystkich, którzy o Polskę walczyli - mówił w poniedziałek w
Kielcach Jarosław Kaczyński.
Na uroczystość przyszło kilkaset osób. Trzymali m.in. z transparent z napisem: "Ukarać sprawców mordu smoleńskiego". Prezes
PiS stwierdził, że jego brat zginął we wciąż niewyjaśnionych okolicznościach. A jako prezydent - mówił Jarosław Kaczyński - skutecznie walczył o miejsce Polski na arenie międzynarodowej.
- Wybrał jedyną realną drogę. Zdobywanie pozycji wśród krajów Wschodu i środka Europy, żeby umocnić nas w stosunku do tych, którzy są na zachód od nas i są od nas silniejsi. W polityce umiejętność zabiegania o pozycję to coś niezmiernie ważnego. Przegrywają ci, którzy uważają, że dobra polityka to wiszenie u klamki - stwierdził prezes PiS.
Nie obyło się bez zakłóceń. - Jakim prawem tu wchodzicie, to moje podwórko. Niech mi najpierw zapłacą, a dopiero tu wchodzą - krzyczał z balkonu swojego
mieszkania niezadowolony mężczyzna, na którego fragmencie posesji miasto zdecydowało się zbudować drogę. Wystawił atrapę trumny symbolizującą specustawę, która umożliwia łatwiejsze wywłaszczanie gruntów.