Sprawę karną przeciw wiceministrowi prokuratura generalna wszczęła w ubiegłym tygodniu, a jak poinformowała wczoraj, pułkownik Połudzień jest oskarżony o nadużycie władzy. Nie wiadomo, co się za tym kryje, bo śledczy nie ujawniają szczegółów. W grę mogą wchodzić zarówno zarzuty korupcyjne, jak i oskarżenia o inne nadużycia
Pułkownik Połudzień to na Białorusi znana postać. Od lat odpowiadał w MSW za bezpieczeństwo publiczne i często osobiście kierował rozpędzaniem wieców opozycji w Mińsku.
- Należał do "jastrzębi", bardzo chętnie podejmował się działań zmierzających do prześladowania opozycji - mówi "Gazecie" Anatol Labiedźka, lider opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, który niejednokrotnie miał do czynienia z Połudzieniem.
Za gorliwość w tępieniu protestów w 2009 r. Połudzień został wiceministrem. Był blisko związany z obecnym szefem MSW generałem Anatolem Kulaszouem.
To Połudzień dowodził pacyfikacją demonstracji 19 grudnia 2010 r., kiedy to tysiące Białorusinów wyszły na mińskie place, by zaprotestować przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich. Władza odpowiedziała brutalnymi represjami - w więzieniach nadal są przetrzymywani dwaj opozycyjni kandydaci na prezydenta Andrej Sannikau i Mikoła Statkiewicz.
Połudzień trafił na europejską i amerykańską czarną listę i nie ma prawa wjazdu do
USA i UE. Z tych wszystkich powodów aresztowanie Połudzienia stało się na Białorusi sensacją dnia.
Ale wiceszef MSW nie jest jedynym siłowikiem, czyli wysokiej rangi funkcjonariuszem resortów siłowych, który trafił za kraty. W poniedziałek wojskowe kolegium sądu najwyższego skazało generała Ihara Azaronka, byłego dowódcę lotnictwa i obrony przeciwlotniczej, na dziewięć lat pozbawienia wolności. Zdegradowany Azaronak będzie siedział w łagrze o zaostrzonym rygorze.
Proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami więc nie jest do końca jasne, za jakie czyny został uznany za winnego korupcji. - Bądźcie przeklęci, marionetki! - powiedział podobno do sędziów odczytujących mu wyrok.
- Łukaszenka bardzo się boi zamachu stanu i dlatego od czasu do czasu napuszcza na siebie różne resorty, pozwalając by dokonywały one wzajemnych aresztowań. Chodzi o utrzymanie między nimi wrogości i zminimalizowanie niebezpieczeństwa spisku - mówi Labiedźka. - Prezydent działa według zasady: bij swoich, a wszyscy będą się ciebie bali.