http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jarosław Kaczyński marzy, by go spałowano

Dariusz Kortko
2011-12-10, ostatnia aktualizacja 2011-12-10 11:07

Najpierw załatwmy sprawę kreta, a potem zajmiemy się marzeniami Jarosława Kaczyńskiego. Sporo o nich w sobotnich gazetach.

Dariusz Kortko
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Dariusz Kortko
ZOBACZ TAKŻE
Kreta w najbliższym otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego znalazła Barbara Fedyszak Radziejowska. Miał sabotować działania, przez niego partii nic się ostatnio nie udawało. Podejrzenie padło na Adama Lipińskiego, wiceprezesa PiS-u, najwierniejszego z wiernych.

W "Rzeczpospolitej" Adam Lipiński, wiceprezes PiS-u rozmawia z Robertem Mazurkiem. Najpierw zarzeka się, że nie i w ogóle i nie wiadomo o co chodzi. Nagle przełom. - O matko! - przypomniał sobie Lipiński pod koniec rozmowy. - Rzeczywiście, jeszcze w podziemiu założyłem taką organizację Ruch Społeczny Solidarność, która miała dwa wydawnictwa i jedno z nich nazywało się Kret

Skoro karty zostały odkryte, najnowsza inicjatywa PiS-u, Marsz Niepodległości, zaplanowany na 13 grudnia musi się udać. O szczegółach Mariusz Kamiński w "Gazecie Polskiej Codziennie". "Rządzącym ta manifestacja nie jest na rękę. Boją się sytuacji, gdy ich działania będą przedstawiane opinii publicznej bezpośrednio, prawdziwie, bez propagandowej otoczki". PiS musi maszerować, by "zwrócić uwagę na skandaliczne stanowisko Radosława Sikorskiego, wyrażone w jego berlińskim wystąpieniu. Zaznaczył w nim gotowość Polski do kompromisu w sprawie podejścia do suwerenności naszego państwa kontekście utworzenia europejskiego państwa federacyjnego".

"Gazeta Polska Codziennie" wyjaśnia o co chodzi na prostym przykładzie: "Gdyby III Rzeszy chciało się odgrywać szopkę z demokracją, to by przeprowadziła wysiedlenia polskiej ludności z Pomorza, Gdyni, Śląska i Poznańskiego całkowicie legalnie i demokratycznie, przegłosowawszy je w parlamencie większością 90 proc. przy 10 proc. głosów przeciwnych polskich posłów, bo tyle wtedy miałaby polska mniejszość, dając im nawet regulaminowy czas na interpelację i wyrażenie stanowczego sprzeciwu. ( ) Demokratyczny proces decyzyjny i przestrzeganie europejskich standardów potwierdziłby nawet Czerwony Krzyż. Nie ulega wątpliwości, że demokratycznie wyrażony głos społeczeństwa federacji III Rzeszy i GG musiałby być respektowany. I byłby, bo od czego Wehrmacht i Gestapo. A jakby Rzesza miała wtedy swój TVN, to by jeszcze sami Polacy obśmiewali polskich chuliganów i oszołomów z tej polskiej "naziolskiej" partii głosującej "przeciw", co to kolejne wybory przegrali, a mimo to nie chcą się rozwiązać i uznać demokracji, wstępując do NSDAP".

Jan Maria Jackowski w "Naszym Dzienniku" zagrzewa bajką La Fontaine'a "Pies i wilk". Z grubsza chodzi o to, że pies namawiał wilka, by przystał na służbę do ludzi. W zamian za pilnowanie obejścia może liczyć na frykasy. Wilk nawet chciał się skusić, lecz na karku psa dojrzał ślad po obroży. Żegna psa takimi słowy: "Lepszy w wolności kęsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki". - Bajka ma oczywisty morał. Oczywisty dla tych, którzy są patriotami, a nie zwolennikami obroży za byle kąsek - objaśnia Jan Maria Jackowski.

Po co to wszystko?

Seweryn Blumsztajn nie ma wątpliwości: żeby pełniło się marzenia Jarosława Kaczyńskiego.

"Co robiła władza ludowa z manifestacjami w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego? Pałowała! I o to właśnie chodzi. Tak sobie Jarosław Kaczyński wymyślił, że odtworzy jedną z najsilniejszych patriotycznych klisz i spałują go 13 grudnia. Czy może być dobitniejsze świadectwo tego, że Tusk jest totalitarnym potworem, a niepodległość ojczyzny jest zagrożona? (..) Spektakl przygotowany przez Jarosława Kaczyńskiego na 13 grudnia ma jeden mankament - nie bardzo widać kogoś, kto miałby spałować marsz niepodległości".

Widać. Na stronach sportowych GP Codziennie ks. Jarosław Wąsowicz gorąco apeluje do kibiców: "W Warszawie w nocy z 12 na 13 grudnia kibice tradycyjnie już wezmą udział w manifestacji przed domem Jaruzelskiego, a w samą rocznicę stanu wojennego w Marszu Niepodległości i Solidarności. ( ) Weźmy tłumnie udział w uroczystościach patriotycznych".

Marzenia są jednak kapryśne i rzadko się spełniają. Można mieć precyzyjne plany i guzik z nich wychodzi. Wielokrotnie doświadczył tego Daniel Olbrychski, o czym ze swadą opowiada w wybornym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Józef Rybicki, kiedyś szef warszawskiego Kedywu AK instruował go, jak przetrwać przesłuchanie: "Jak już z bólu nie wytrzymasz, to kop w jaja, a jak ci kolbą przypierdoli, to stracisz przytomność i na parę godzin będziesz miał spokój". Przygotowany na najgorsze Olbrychski musiał przeżyć rozczarowanie. SB zgarnęła go, gdy podpisał "list ośmiu" nagłośniony przez radio Wolna Europa. Ale na przesłuchaniu nie było bicia, "tylko kurwy leciały".

Więc co, jeśli plan się nie uda? Co jeśli nikt nie napadnie na patriotyczną, pokojową manifestację, a Niemcy zajęci problemami z upadającą walutą nie przyślą do Warszawy swoich bojówek? Co jeśli nic nie spłonie, nikt "kolbą nie przypierdoli"?

Można zrobić dwie rzeczy: znów zacząć szukać kreta, albo posłuchać dziadka pana Daniela, który tak opowiadał swojemu ukochanemu wnusiowi: "Przyjechał taki z miasta, zaczął do kuzynki dobierać się, znaczy niedobrze. Ja na ganek, nie ma ich, idę na gumno, nie ma ich, ja w sad, patrzę za pierwszą porzeczką - nie ma ich, patrzę za druga porzeczką - nie ma ich, myślę: bardzo niedobrze. Za trzecią patrzę - są. Leży na Maryśce, myślę sobie, wnusiu, tak: dam w głowę - zabiję, dam w dupę - głębiej wejdzie, to ja, wnusio, tak zostawił i poszedł".

Odpuścić, zostawić - jakie to proste i jakie genialne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':