Projekt oparty na pomyśle Jana K. Bieleckiego, szefa Rady Gospodarczej przy premierze, zablokował przed wyborami ówczesny marszałek Sejmu
Grzegorz Schetyna, odsyłając go do konsultacji. Teraz minister skarbu przygotowuje nowy projekt (nowy Sejm nie może pracować nad poprzednim). Główne założenia pozostaną te same. Według propozycji Bieleckiego kandydatów do rad nadzorczych najważniejszych firm (m.in. KGHM, Orlenu, PGNiG, PKO BP, PGE) będzie wskazywał dziesięcioosobowy komitet nominacyjny. Dziś członków rad wybiera w konkursach minister skarbu.
Ma to być - zakłada Bielecki - sposób na odpolitycznienie spółek, bo w komitecie mają zasiadać autorytety, które swoim nazwiskiem zagwarantują jakość kandydatów. - Będziemy się starali jak najszybciej przygotować ustawę, by zajął się nią rząd - mówi ''Gazecie'' Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu. Ireneusz Raś, wiceszef klubu PO, uważa, że komitet nominacyjny pomoże odpolitycznić spółki. - W firmach, w których państwo ma udziały, powinni zasiadać kompetentni ludzie, a kiedy będzie ich powoływać ciało kolegialne, będzie na to większa szansa - ocenia Raś. Jednak eksperci zwracają uwagę, że szefa komitetu nominacyjnego będzie wskazywał premier, więc nie można mówić, że komitet będzie całkowicie niezależny. Nieoficjalnie pracownicy resortu skarbu komentują, że dopóki państwo będzie miało udziały w spółkach, dotąd politycy będą w nich obsadzać swoich ludzi.
W PO słychać, że szykująca się wymiana kadr będzie sposobem na usunięcie ze spółek ludzi Grzegorza Schetyny, którego pozycja ostatnio osłabła, i Cezarego Grabarczyka, b. ministra infrastruktury. Związani ze Schetyną ludzie zasiadają we władzach spółek energetycznych i KGHM, a tzw. desant łódzki, czyli ludzie Grabarczyka, w spółkach kolejowych. - Teraz zastąpią ich pewnie ludzie kojarzeni z Bieleckim - mówi polityk z władz PO. Wątpliwości w sprawie komitetu nominacyjnego ma koalicyjny
PSL. - Trzeba odpowiedzieć na pytanie, kto będzie odpowiadał, jeśli w spółkach dojdzie np. do jakichś nieprawidłowości - ministrowie skarbu, gospodarki czy infrastruktury, którym podlegają poszczególne sektory, czy komitet nominacyjny, który wybierał władze spółek - mówi szef klubu PSL Jan Bury. Dodaje, że przed wyborami ludowcy byli przeciwni powoływaniu komitetu nominacyjnego, żeby nie wywoływać niepokojów w spółkach. Ale jeśli teraz pojawi się projekt rządowy w tej sprawie, to PSL zgodnie z umową koalicyjną go poprze.