Ironiczne wypowiedzi ministrów w rządzie Donalda Tuska pojawiły się po tym jak
Jarosław Kaczyński uzasadniając zaplanowany na 13 grudnia marsz niepodległości stwierdził, że jest organizowany w proteście przeciwko wystąpieniu ministra spraw zagranicznych w Berlinie (gdzie, według PiS, zadeklarował oddanie polskiej suwerenności). W odpowiedzi Sikorski na Twtterze napisał: - Przepraszam Jarosława Kaczyńskiego za to, że wprowadziłem stan wojenny. Ale dlaczego wtedy nie maszerował?
W środę dołączył do niego Jacek Rostowski, który w Radiu Zet oświadczył: - Mogę się przyłączyć do Radosława Sikorskiego - ja też przepraszam Jarosława Kaczyńskiego za wprowadzenie stanu wojennego. Minister Sikorski powiedział, że rozumie, że Jarosław Kaczyński na tym marszu będzie domagał się, aby Sikorski przeprosił za wprowadzenie stanu wojennego. Ja się mogę przyłączyć do tego, ja też mogę Jarosława Kaczyńskiego przeprosić za wprowadzenie stanu wojennego 30 lat temu - mówił Rostowski.