http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jedzie pociąg z nowym rozkładem

Krzysztof Aładowicz
2011-12-07, ostatnia aktualizacja 2011-12-06 17:37

W niedzielę zmiana rozkładu na kolei. Kolejarze zarzekają się, że chaos sprzed roku się nie powtórzy. Zobaczymy

PKP
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
PKP
SONDAŻ
PKP wprowadzi wkrótce nowy rozkład jazdy.

Już się boję, będzie chaos
Tym razem PKP nie zawiedzie, będzie porządek
Nie mam zamiaru wsiadać wtedy do pociągu
I tak nie korzystam z PKP
Nie mam zdania

Pasażerowie o tym, jak będą jeździć pociągi, mogą dowiedzieć się z internetu już od 11 listopada. Na największych dworcach w kraju plakaty z nowym rozkładem wiszą od kilku dni. Są specjalne punkty informacyjne. To duża zmiana w stosunku do ubiegłego roku, kiedy ostateczna wersja nowego rozkładu była znana na trzy dni przed jego zmianą.

- Jak widzę przygotowania licznych kolejowych spółek do wprowadzenia nowego rozkładu, to mogę powiedzieć, że wyciągnęły wnioski z ubiegłego roku - mówi Jakub Majewski, ekspert branży kolejowej. - Jest wielka mobilizacja, zwłaszcza w PKP InterCity. Tabor jest lepiej przygotowany, przewoźnik ma spore rezerwy wagonów, które może uruchomić, gdy zrobi się tłoczno, bilety na drugą połowę grudnia można kupować już od kilkunastu dni - wymienia.

Nawet nowy minister transportu Sławomir Nowak na Twitterze zapewniał, że "zarządził sprawdzanie nowego rozkładu jazdy na wielu poziomach w PKP", choć przyznał, że kłopoty mogą być w Przewozach Regionalnych, na które nie ma wpływu, bo należą do marszałków.

- Wszystkie zaplanowane w rozkładzie jazdy pociągi wyjadą w niedzielę na tory, mimo że nie mamy jeszcze podpisanych umów ze wszystkimi województwami - uspokaja Katarzyna Mirowska z biura prasowego Przewozów Regionalnych, największego przewoźnika. - Zmiany mogą być jeszcze na przełomie stycznia i lutego w Zachodniopomorskiem, ale poinformujemy o nich pasażerów, jeśli tamtejszy urząd marszałkowski nie zamówi wszystkich połączeń.

Także Małgorzata Sitkowska, rzeczniczka PKP InterCity, zapewnia, że nie powinno być większych problemów: - Mamy o 200 wagonów w pociągach więcej niż rok temu.

Wojciech Śmiech, redaktor miesięcznika "Rynek Kolejowy" ma jednak obawy, bo aż w 30 miejscach w kraju trwają duże modernizacje sieci kolejowych. Część pociągów zmieni więc trasy, a maszyniści nie zawsze je znają. - Kilka dni temu pociąg jechał objazdem, a jego obsługa, nie znając tego odcinka, nie mogła rozpędzić składu powyżej 40 km/godz. Obawiam się, że takie przypadki mogą się powtórzyć - mówi.

Eksperci podkreślają, że największym wrogiem kolejarzy może być pogoda. Gdy nagle przyjedzie ostra zima, będą kłopoty.

- Nie zdziwię się, jeśli się okaże, że zamarzają rozjazdy, śnieg zasypie tory i służby nie nadążą z odśnieżaniem, tabor zacznie się psuć. Pociągi będą się spóźniać, podróżni denerwować - mówi Majewski.

Kolejarze twierdzą, że i na to są gotowi. Żeby pasażerowie na bieżąco wiedzieli o ewentualnych zmianach, Przewozy Regionalne będą wysyłać klientom SMS-y, że są utrudnienia i należy się spodziewać opóźnień. Dodatkowo załoga PR przeszła szkolenia, jak w trudnych sytuacjach komunikować się z podróżnymi.

Kolejnym egzaminem dla kolejowych przewoźników będą święta i okres noworoczny. Rok temu, żeby dojechać na wigilię albo wrócić z sylwestra, pasażerowie musieli wchodzić do wagonów przez okna albo zostawali na peronach, bo nie starczyło miejsc.

- Tu nie wyciągnięto wniosków. Polacy jak zwykle przyjdą na dworce w ostatniej chwili, tłumy pojawią się przed kasami, a potem na peronach. Żeby tego uniknąć, ceny biletów powinny być uzależnione od pory podróży albo od tego, kiedy je kupujemy - wyjaśnia Majewski. - A u nas niezależnie, czy jedziemy w piątek po południu, kiedy jest tłok, czy też w środę rano, gdy pociągi są puste, płacimy zawsze tak samo. Podobnie czy kupimy bilet miesiąc, czy godzinę przed podróżą. Gdyby to zmienić, można by uniknąć wielu kłopotów - proponuje.

Ale i tutaj nastąpiła próbna zmiana. Od 19 grudnia do 28 lutego w ośmiu pociągach na najbardziej oblężonych trasach - z Przemyśla do Szczecina, z Lublina do Szczecina, z Krakowa do Kołobrzegu i z Zakopanego do Gdyni - w pociągach TLK będzie obowiązywała całkowita rezerwacja miejsc. Pasażer będzie musiał wykupić miejscówkę za 5 zł.

- Kiedy sprzedaż miejsc w danym składzie przekroczy 90 proc., będziemy mogli dołożyć wagon. A gdy się okaże, że z przyczyn technicznych nie można już wydłużyć składu, to na żądanie pasażera sprzedamy bilet z poświadczeniem o braku miejscówki - wyjaśnia Siatkowska. - To pilotaż, ale jeśli się sprawdzi, od marca przyszłego roku będziemy chcieli wprowadzić obowiązkową rezerwację do pozostałych pociągów tej kategorii w klasie 2.

Przewoźników sprawdza też Urząd Transportu Kolejowego. Jeśli uzna, że nie są przygotowani do wprowadzenia rozkładu, a pasażerowie są źle informowani o zmianach, może spółki kolejowe ukarać finansowo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':