http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Proces za śmierć Polaka na lotnisku w Kanadzie

rim, PAP
2011-12-06, ostatnia aktualizacja 2011-12-06 08:45

Najwcześniej w kwietniu 2012 r. rozpocznie się proces pierwszego z czterech funkcjonariuszy, którzy w 2007 r. użyli paralizatorów do obezwładnienia Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver, co zakończyło się śmiercią Polaka.

Robert Dziekański upada na ziemię obezwładniony paralizatorem przez policjanta
fot. za Live Leak
Robert Dziekański upada na ziemię obezwładniony paralizatorem przez policjanta
Proces, w którym czterej policjanci mieli usłyszeć zarzuty składania fałszywych zeznań, miał rozpocząć się w maju br. Na wniosek obrony przesunięto go na koniec sierpnia, po czym w dniu planowanej pierwszej rozprawy prawnicy znów poprosili o jego odłożenie. Nie doszło też do skutku rozpoczęcie procesu w kolejnym wyznaczonym terminie, czyli pod koniec września br.

Przyczyn obecnego opóźnienia agencja Canadian Press nie podała. Poinformowała natomiast, że każdy z policjantów będzie miał odrębny proces. Najwcześniejszy rozpocznie się w kwietniu 2012 r., dwa wyznaczono na październik przyszłego roku, daty czwartego jeszcze nie podano.

14 października 2007 r. Dziekański zmarł, gdy na lotnisku w Vancouver policjanci użyli paralizatora, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania wideo jednego ze świadków komórką, nieznający języka angielskiego Dziekański zachowywał się dość gwałtownie po długim locie i dziesięciogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt nie skierował go do właściwej części lotniska, jednak w niczym nie zagrażał policjantom.

W czerwcu 2010 r. specjalny prokurator Richard Peck, wyznaczony przez rząd Kolumbii Brytyjskiej, zarekomendował rządowi prowincji ponowne przeanalizowanie decyzji o umorzeniu śledztwa wobec policjantów. Peck został oddelegowany do pracy nad sprawą śmierci Dziekańskiego po tym, gdy raport komisji sędziego Thomasa Braidwooda, która pracowała na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej, określił użycie paralizatora wobec Dziekańskiego jako nieuzasadnione.

Braidwood podkreślił, że gdyby policjanci nie mieli paralizatorów, zastosowaliby inne środki znane im ze szkoleń, ale nie stwierdził w swoim raporcie, co dokładnie spowodowało śmierć Polaka. Jednak w jego opinii użycie paralizatora spowodowało wzrost ciśnienia krwi i przyspieszenie pracy serca, a pięciokrotne użycie tej broni odegrało olbrzymią rolę w śmierci zmęczonego i zdenerwowanego Polaka.

Wcześniej, w grudniu 2009 r., komisja zajmująca się dochodzeniami w sprawie skarg na policję przedstawiła raport w sprawie działania czterech oficerów policji, w którym stwierdzono, że użycie paralizatora wobec Dziekańskiego było "przedwczesne i nieadekwatne".

W kwietniu policja przeprosiła publicznie mieszkającą w Kanadzie matkę Roberta Dziekańskiego za jego śmierć i zdecydowała się na wypłatę odszkodowania.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':