O co poszło? Od 1 stycznia to na lekarzu (także tym działającym jako prywatna firma) miałaby ciążyć odpowiedzialność za wypisanie leku refundowanego osobie nieubezpieczonej. W razie pomyłki lekarzowi grożą kary, zwrot refundacji. Niemal kryminał. Tak oto państwo próbuje porządkować sferę, w której od lat wydatki zwiększają się rokrocznie o miliardy złotych. Co więc złego w nowym rozwiązaniu?
Ubezpieczenie zdrowotne zostało wprowadzone przez państwo. I to państwo powinno "uzbroić" szpitale, lekarzy, apteki w bazy danych. Zapewnić możliwość weryfikacji podawanych przez pacjenta informacji. To państwo powinno np. wyprodukować karty identyfikacyjne, na których zapisywane byłyby nie tylko dane pacjenta, informacje o ubezpieczeniu, ale też wypisywane leki. Tylko że od 10 lat państwo takiego systemu nie zbudowało...
Lekarz powinien odpowiadać za wypisywanie fikcyjnych recept, za wypisywanie leków dla osób trzecich na darmowe recepty dla weteranów. Ale lekarz nie może odpowiadać za weryfikowanie ubezpieczenia pacjenta. Ma leczyć i prawidłowo - pod względem merytorycznym - wypisywać recepty. I z tego niech go rozlicza
NFZ.
Sprawa dotyczy kwestii podstawowych - kto za co odpowiada. Państwo nie może przerzucać swoich zadań na prywatne osoby czy firmy. Co więcej, nie ma prawa karać za ewentualne błędy związane z weryfikacją spraw ubezpieczeniowych. Nie chcę żyć w państwie, w którym lekarze zamiast leczyć, zmieniają się w "śledczych" ds. ubezpieczeń.
I dlatego trzymam za nich kciuki. Wygrajcie w Trybunale! Albo dojdźcie do porozumienia z ministerstwem, które powinno zweryfikować swoje propozycje.
Jednak nie podoba mi się, że lekarze straszą pacjentów. Zapowiadają bowiem, że w ramach protestu będą wypisywać tylko recepty pełnopłatne z dopiskiem "refundacja do decyzji NFZ".
Jakim prawem? Każdy, kto ma ubezpieczenie zdrowotne, powinien dostawać normalną receptę na leki refundowane. Lekarze chcą uderzyć w pacjentów, choć to nie pacjenci są winni temu zamieszaniu.
Skarga do Trybunału i negocjacje z ministerstwem zdrowia to o wiele lepszy sposób na zmianę złych przepisów.