- Pojawiły się informacje, że w kierownictwie
PiS jest kret i jeszcze, że tym kretem jest ni mniej, ni więcej, tylko Adam Lipiński, wiceprezes partii, mój bardzo bliski współpracownik od 20 lat. Otóż ja chcę powiedzieć, że to jest całkowita nieprawda - oświadczył wczoraj szef PiS
Jarosław Kaczyński.
Sprawa jest rzeczywiście dziwna. Mniej więcej przed pół rokiem w dwumiesięczniku "Arcana" socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska (ze stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, ważna dla PiS intelektualistka) powiedziała, że Jarosław Kaczyński miał i nadal ma w otoczeniu dobrze schowanego kreta, który dba o to, by PiS nie wygrywał wyborów.
Przez wiele miesięcy było o tym cicho. W weekend temat podjął portal Wprost.pl, zapowiadając tekst o PiS w papierowym wydaniu tygodnika; zdaniem anonimowych rozmówców z PiS kretem miał być Adam Lipiński, nielubiany w kręgach "Gazety Polskiej" wiceszef Prawa i Sprawiedliwości.
- Albo ktoś tu prowadzi jakąś intrygę, albo doszło do jakiegoś niebywałego nieporozumienia. Mam do Adama Lipińskiego stuprocentowe zaufanie - mówił wczoraj Kaczyński.
Sam Lipiński w rozmowie z "Gazetą" mówi, że nie ma pojęcia, o co chodzi. Zbici z tropu są też przynajmniej niektórzy posłowie PiS. - Nie wiem, co o tym myśleć. Dr Fedyszak-Radziejowska to bardzo ważna dla nas osoba, Adam Lipiński oczywiście też. To tak jakby ktoś bardzo szanowany w pańskim środowisku ogłosił, że naczelny "Gazety" to agent PiS - mówi nam polityk PiS.
Adam Lipiński to najważniejszy po Kaczyńskim polityk PiS, choć trzyma się w cieniu i unika telewizyjnych wystąpień. Był nawet przez pewien czas szefem Porozumienia Centrum, ale w PiS panuje opinia, że jest pozbawiony przywódczych ambicji.
Bohaterem - a ściślej antybohaterem - mediów był krótko, gdy we wrześniu 2006 r. rozmowę z nim potajemnie nagrała posłanka PiS
Renata Beger, a
TVN ją wyemitowała. Lipiński próbował wówczas rozbić Samoobronę, by zdobyć dla PiS większość głosów w Sejmie bez konieczności porozumienia z Andrzejem Lepperem.