http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozpada się Instytut Chopina

Anna S. Dębowska
2011-12-05, ostatnia aktualizacja 2011-12-05 01:27

Czy dyrektorem czołowej instytucji muzycznej w Polsce zostanie inżynier elektronik? Co będzie z festiwalem Chopin i Jego Europa?

Pomnik Chopina w Warszawie
Fot. Lukasz Zandecki / AG
Pomnik Chopina w Warszawie
SERWISY
Rok temu Narodowy Instytut Fryderyka Chopina zmagał się z problemami budowlanymi. Przeciekał dach w biurowcu Centrum Chopinowskiego, zagrożone były fundamenty budynku. Teraz sypie się kierownictwo. W miniony czwartek do dymisji podał się Stanisław Leszczyński, twórca i dyrektor festiwalu Chopin i Jego Europa, szef działu koncertowego NIFC. Jest to efekt toczącej się od wielu miesięcy wojny podjazdowej między Leszczyńskim a Kazimierzem Monkiewiczem, pełniącym obowiązki dyrektora Instytutu Chopina. Ten ostatni próbował ukrócić ambicje i wpływy swego podwładnego, sam zaś szykował się na dyrektora naczelnego, choć brak mu odpowiednich kwalifikacji. Minister kultury Bogdan Zdrojewski zwlekał z rozstrzygnięciem sporu, mimo że tocząca się za pieniądze podatników wojna dyrektorów sparaliżowała działalność Instytutu. W dzień po złożeniu dymisji przez Leszczyńskiego minister zareagował inaczej. - Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu ogłosi konkurs na stanowisko dyrektora naczelnego - mówi "Gazecie" Maciej Babczyński, rzecznik MKiDN.

Człowiek nie na swoim miejscu

Wojna toczy się o pieniądze. Po Roku Chopinowskim drastycznie zmniejszono dotację dla Instytutu. Dwa lata temu miał na wydatki bieżące, w tym na festiwal, 17 mln, w roku jubileuszowym aż 32 mln, a w obecnym tylko 11,5 mln. Festiwal Chopin i Jego Europa będzie miał w przyszłym roku budżet okrojony o blisko połowę. Tego nie mógł przeboleć Stanisław Leszczyński. - Wprowadzona w tym roku dyscyplina finansowa stała się podłożem konfliktu - potwierdza Maciej Babczyński.

Ale jest też inna przyczyna. Kazimierz Monkiewicz jest w Instytucie Chopina od stycznia tego roku. Na wniosek MKiDN miał przeprowadzić restrukturyzację placówki, w której resort kultury już dwa razy przeprowadzał audyt (wyników ministerstwo nie podaje), a Najwyższa Izba Kontroli - niezależną ekspertyzę. Sęk w tym, że Monkiewicz nie ma doświadczenia w kierowaniu instytucjami kultury. Z wykształcenia jest inżynierem elektronikiem, był prezesem firmy Panasonic Polska. Jeśli chodzi o Chopina, to - jak sam powiedział w wywiadzie - zna głównie jazzowe przeróbki jego utworów. Mimo to liczy na kontrakt dyrektora naczelnego. Próbował powiększyć administrację, ale sprzeciwiło się temu ministerstwo. - Od kiedy Monkiewicz jest w Instytucie, sytuacja stała nieznośna. Kontroluje decyzje w najdrobniejszych sprawach. Muszą przejść przez jego biurko, na którym leżą tygodniami. Zdarzało się, że opóźniał realizację ważnych projektów - skarży się jeden z pracowników pragnący zachować anonimowość. - Nie chciał zrozumieć specyfiki naszej działalności, której zakres jest bardzo szeroki. Nie da się wszystkiego wrzucić do jednego worka i robić małym kosztem, ale on tego nie czuje - dodaje pracownik.

Co z festiwalem?

Stanisławowi Leszczyńskiemu udało się w ciągu pięciu lat stworzyć od zera jeden z najlepszych festiwali muzycznych w Polsce, o którym głośno za granicą. Bez tego prężnego menedżera nie wiadomo, co będzie dalej z Chopinem i Jego Europą. - To był od początku jego autorski festiwal i wybitne osiągnięcie. Trudno sobie wyobrazić Chopina i Jego Europę bez Leszczyńskiego. Przepadłaby cała sieć kontaktów nawiązana przez niego z takimi muzykami jak Martha Argerich czy Philippe Herreweghe. Jeżeli to wszystko upadnie, w oczach partnerów skompromituje się nasz systemu organizacji koncertów - komentuje Dorota Szwarcman, publicystka muzyczna "Polityki".

Z inicjatywy Leszczyńskiego powstało kilka serii płytowych z dziełami wszystkimi, m.in. na instrumentach z epoki tzw. Real Chopin. Rozpoczęto projekt listów kompozytora na CD, czytanych przez Zbigniewa Zamachowskiego. Opublikowano wiele ważnych tytułów o tematyce chopinowskiej. Produkty wydawnicze NIFC chwali minister Bogdan Zdrojewski.

Również zbiory dobrze sprawdzającego się Muzeum Chopina w pałacu Ostrogskich powiększyły się o oryginały wielu utworów, a także kolekcje listów uważanych za zaginione. Ale pojawiły się przeszkody. Instytut Chopina stracił szansę na nabycie dwóch ważnych listów Chopina wystawionych w kwietniu na aukcji w Berlinie. Swoim pracownikom pełniący obowiązki wyznaczył taki pułap finansowy, że o zakupie cennych dokumentów musieli zapomnieć.

Kazimierz Monkiewicz nie chciał komentować sytuacji w Narodowym Instytucie. Obiecał, że odpowie na pytania mailem, ale tego nie zrobił.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':