http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Farciarz Smuda czyni cuda

Rafał Stec
2011-12-05, ostatnia aktualizacja 2011-12-04 23:02

W 1996 r. wdarł się z Widzewem Łódź do Ligi Mistrzów, choć po godzinie decydującego eliminacyjnego starcia jego piłkarze przegrywali z duńskim Broendby 0:3. Zwycięskiego gola strzelili w 89. min. Od tamtej pory do elity nie zdołał się przebić żaden nasz klub.

Rafał Stec
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Rafał Stec
W 1997 r. zdobył z Widzewem mistrzostwo Polski, choć zespół przegrywał na stadionie Legii Warszawa 0:2. Rozstrzygające gole strzelono w 86., 88. i 90. min. To do dziś mecz legenda, najsłynniejszy w historii wśród wszystkich, które przesądzały o ligowym tytule.

W 2008 r. został wraz z Lechem Poznań wpuszczony do europejskich pucharów, choć jego piłkarze na nie nie zasłużyli - zaproszenie zawdzięczali wyłącznie likwidacji Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Potem awansowali do Pucharu UEFA, choć w kwalifikacjach dwukrotnie chybotali się nad przepaścią - gola przedłużającego mecz z Austrią Wiedeń o dogrywkę strzelili w 85. min, gola zwycięskiego - w 121. min, sekundy przed ostatnim gwizdkiem. To wtedy Smuda odżył - wrócił do krajowej czołówki w swoim fachu, bo poznaniacy ładnie pograli z AS Nancy, Deportivo La Coruna, Feyenoordem, Udinese.

W 2009 r. został selekcjonerem reprezentacji Polski - spełnił marzenia akurat w najwspanialszym momencie, w przededniu organizowanych przez nas mistrzostw kontynentu. Zaszczyt, jaki nie spłynął na nikogo przed nim. I niewykluczone, że nie spłynie na nikogo po nim.

W piątek poleciał na losowanie grup Euro 2012. Los podarował mu Rosję, Grecję i Czechy - rywali, których wskazałaby miażdżąca większość kibiców, gdyby poprosić ich o wytypowanie konkurentów możliwie najmniej groźnych.

To wszystko zdarzenia niezapomniane, które wryły się w świadomość każdego fana piłki. Jeszcze raz - Franciszek Smuda do Champions League wtargnął w cudownych okolicznościach, w cudownych okolicznościach zdobył mistrzostwo Polski, w cudownych okolicznościach wrócił na szczyt, w cudownym momencie objął reprezentację. A jak pojechał na arcyważne wyciąganie kulek ze szklanych mis, to też przebiegało cudownie. Nic dziwnego, że sam chętnie mówi o sobie "farciarz".

Jeśli rzeczywiście niezbędny jest cud, by Euro 2012 dało nam satysfakcję także sportową, reprezentacją dowodzi selekcjoner idealny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':