Wielka dyskusja nawiedziła fora prawicowo-pisowskie: czy w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego jest kret? Kwestię tę podniosła bliska
PiS-owi socjolożka Barbara Fedyszak-Radziejowska, która nieomylnym okiem inkwizytora dostrzegła, że od lat w bliskim otoczeniu szefa PiS działa ktoś "o podzielonej lojalności". Co, rzecz jasna, tłumaczy kolejne porażki tej partii.
Ja bym powiedział, że w PiS działają same krety, wraz z nad-kretem prezesem, bo rozumienie rzeczywistości sytuuje się w tej partii z grubsza na poziomie tych zwierzątek. Ale nie moja partia, nie moje krety. Co innego jest ciekawsze.
Mogłoby się zdawać, że sytuacja dostarcza opozycji wielu tematów do roztrząsania. Bezrobocie, narastające nierówności społeczne, młodzi bez
pracy - wszystko to, co wiąże się ze skutkami kryzysu, powinno być naturalną merytoryczną pożywką dla opozycji, zwłaszcza że rząd te doniosłe problemy spycha na margines swej polityki. Powinno, lecz nie jest. PiS i wyznawcy prezesa zachowują się tak, jakby nie było w Polsce takich bolączek. Ba, jakby w Polsce nie było społeczeństwa godnego uwagi tej partii.
W tym duchu wypowiada się choćby Ryszard Legutko, pilny uczeń szefa PiS, oprócz rytualnych uwag, że rząd zdradza Polskę, boleje nad naszym paskudnym społeczeństwem. Według niego (cytuję za portalem wPolityce.pl) Polacy zapomnieli, co to jest suwerenność, boją się samodzielności, wyzbyli się ambicji, no i dali się ogłupić Platformie. Jesteśmy więc, według Legutki, bezmyślnym, tchórzliwym plemieniem. Na szacunek zasługuje tylko garstka Polaków.
Świadomość, że społeczeństwo nie dorosło do PiS, coraz wyraźniej przejawia się w tej partii. A skoro jest takie marne, to po co się nim zajmować?
Problem PiS-u polega na tym, że trudno mu będzie znaleźć nowe, lepsze społeczeństwo. A nasz kłopot jest taki, że mamy różne partie, lecz każda na swój sposób porzuciła społeczeństwo lub sporą jego część. PiS nie zajmie się nim w ogóle, bo się nie sprawdziło. PO lekceważy problemy słabszych i bardziej narażonych na skutki kryzysu: bezrobotnych oraz młodych.
SLD zajmuje się wyłącznie sobą i nie ma sił na to, by zająć się rzeczywistością.
Mamy więc bardzo aktywne i głośne partie. I opuszczone przez nie społeczeństwo.