http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Pina" reż. Wim Wenders

Jakub Socha
2011-12-01, ostatnia aktualizacja 2011-11-30 16:44

Francja, Niemcy, 2011; dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Pina
.
Pina
Wim Wenders od dłuższego czasu przymierzał się do nakręcenia filmu wspólnie z Piną Bausch. Nie zdążył - artystka zmarła niespodziewanie w szpitalu kilka dni po tym, jak zdiagnozowano u niej nowotwór. Był rok 2009. Dwa lata później odbyła się premiera "Piny", dokumentu biograficznego, w którym niemiecki reżyser składa hołd wybitnej twórczyni teatru tańca. Pojawił się on w kinach w formacie 3D, efekt świetny. Na DVD technologicznych atrakcji nie ma, film jednak bez nich i tak się broni.

Wenders tym razem nie szalał. "Pina" to przejrzysty w konstrukcji, klasyczny dokument. Fragmenty przedstawień Tanztheater Wuppertal, którego dyrektorką była Bausch, przeplatają się z krótkimi wypowiedziami jej współpracowników. Można narzekać, że nie mają oni zbyt wiele do powiedzenia o artystce, że ograniczają się praktycznie do podniosłych ogólników. Gdy jednak rozpoczyna się taniec - naprawdę niezwykły - człowiek szybko zapomina o słowach. 

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':