Co z tego "lgnięcia" wynika? "Jako biskup nie mogę klękać przed każdym, kto wyznaje skrajnie antychrześcijańskie poglądy. Nie będę klękał przed Nergalem, Magdaleną Środą czy Janem Hartmanem". Powiało katolickim (z greki: powszechnym, uniwersalnym) duchem. Dlatego bp Mering "ma pretensje" do ks. Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika": "Ja z góry wiedziałem, co ks. Boniecki powie. Jeżeli większość chrześcijan jest przeciwko Nergalowi, ks. Adam będzie go bronił. Jeżeli dla nas, chrześcijan, jest czymś bolesnym próba usunięcia krzyża z Sejmu, ks. Adam powie, że nie wiadomo, jak ten krzyż się tam znalazł.".
Jakiż ten ks. Boniecki przewidywalny. W odróżnieniu chociażby od pewnego hierarchy, którego tekst szczerze polecam biskupowi Meringowi. Cytuję za „Niedzielą”: „Dostałem ostatnio mocny list, ziejący nienawiścią do ludzi złych, wzywający do wyeliminowania wszystkich grzeszników z Kościoła, bo w Królestwie Chrystusa nie ma miejsca dla inaczej myślących, dla grzeszników. Ci ludzie nie widzą, że Kościół jest domem dla wszystkich. Zapytałbym tych pseudoreformatorów, czy oni modlą się za antyklerykałów, za siejących zło, za tych, którzy walczą z Kościołem. Bo jeśli nie, to nie mają prawa wołać o reformę, zabierać głosy w sprawie naprawy Bożego domu, bo nie żyją w Kościele Chrystusowym, tylko w swoim własnym”. Kto to napisał? Bp. Pieronek? Nie, abp Józef Michalik, przewodniczący Episkopatu. Kiedyś zarzucał „Tygodnikowi”, że jest pismem niekościelnym, ale tym cenniejszy jest ów gest otwartości.
Źródło: Gazeta Wyborcza