Deja-vu: w 2000 roku
Jarosław Kaczyński, jeszcze jako szef Porozumienia Centrum zgłosił projekt nowelizacji prawa karnego, który przewidywał wprowadzenie specjalnego trybu sądzenia ciężkich przestępstw, z ograniczeniem prawa do obrony i odwołania się od wyroku. A także przywrócenie kary śmierci - miała dotyczyć także 16-latków, wprowadzeniem odpowiedzialności karnej od 13 roku życia i przywróceniem kary konfiskaty mienia (instytucja znana w PRL-u, nie mylić z utratą owoców przestępstwa). Potem
Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości i bracia Kaczyńscy żądaniem zaostrzania prawa karnego triumfalnie powrócili do głównego nurtu polityki jako
Prawo i Sprawiedliwość.
Teraz PiS wsiada do tego samego wehikułu, żeby stanąć w szranki ze Zbigniewem Ziobrą. Pole do popisu jest duże, bo kary można zaostrzać właściwie w nieskończoność - aż za wszystko będzie groziła kara dożywocia lub śmierci. Nawet karę śmierci można przelicytować, bo można ją np. poprzedzić gotowaniem w oleju. A gwałciciela można przed uśmierceniem zgwałcić. Albo tylko zgwałcić - i wsadzić do więzienia. Można też - jak w islamskim szariacie - egzekucję kary powierzyć ofierze lub jej najbliższej rodzinie. Zawsze znajda się tacy, którzy uznają to za potrzebne i sprawiedliwe.
Jakkolwiek by z tego wyścigu nie kpić, to ma on jednak rujnujące skutki dla świadomości społecznej. Kształtuje mentalność zemsty, niszczy idee sprawiedliwości naprawczej i dewaluuje wartość wolności i życia.
Obyczaj zaostrzania prawa karnego wszedł w Polsce w nałóg. Politycy uwierzyli, że na zaostrzaniu prawa można się wypromować. Albo zaostrzają z bezradności, bo coś by trzeba zrobić, ale nie mają pomysłu - co. Za samych rządów PO-PSL kodeks karny znowelizowano 26 razy, najczęściej zaostrzając prawo. Zaś od jego wejścia w życie w 1997r. zmieniano go 54 razy - zaostrzając kary albo dopisując nowe przestępstwa.
Przestępczość w Polsce spada. Nie z powodu zaostrzania kar, tylko z przyczyn demograficznych: zmniejsza się grupa osób najczęściej popełniających przestępstwa, czyli mężczyzn w wieku 17-25 lat. Ten sam proces jest np. w
USA. gdzie dopóki nie zadziałał czynnik demograficzny, zaostrzanie prawa i warunków wykonywania kary przynosiło efekt odwrotny: przestępczość rosła.
Mamy kryzys, cięcia budżetowe, więc jest nadzieja, że opinia publiczna tym razem nie podchwyci tematu. Ale może być i tak, że jak nie ma chleba, to będzie łasa przynajmniej na igrzyska.