http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak skarb państwa prywatyzował Stoen i LOT

Rafał Zasuń
2011-11-25, ostatnia aktualizacja 2011-11-24 18:34

Prywatyzacja Stoenu wywoływała spory, ale spółka dziś kwitnie. Prywatyzacja PLL LOT okazała się klęską, a firma wciąż jest państwowa.

Pierwsza była sprzedaż PLL LOT.

W 1999 r. skarb państwa sprzedał 30 proc. akcji firmy za prawie 150 mln dol. szwajcarskiej spółce SAirGroup (właściciel linii lotniczych Swissair). LOT miał 2,7 mld zł długu, potrzebował pieniędzy. Szwajcarzy obiecali inwestycje i mieli wyprowadzić naszego przewoźnika na szerokie wody.

Dwa lata później dla branży lotniczej nadeszły ciężkie dni - po zamachach 11 września koniunktura siadła, ludzie przestali latać, a ceny paliwa poszły w górę. Jedną z ofiar był właśnie SAirGroup, który ogłosił bankructwo. Szwajcarska prokuratura oskarżyła szefów spółki o świadome przyczynienie się do jej upadku, ale sąd ich uniewinnił. Syndyk masy upadłościowej ujawnił jednak mnóstwo dokumentów świadczących o niekompetencji i niefrasobliwości menedżerów.

Z lekkiej ręki Szwajcarów do wydawania pieniędzy skorzystali też polscy członkowie zarządu LOT. - Gdybyśmy nie przyznali tych honorariów, to ci doświadczeni ludzie opuściliby pewnie firmę dla lepiej płatnych stanowisk. A polski rząd zastąpiłby ich pewnie niekompetentnymi urzędnikami, którzy doprowadziliby LOT do ruiny - tłumaczył na procesie Philippe Bruegisser, ówczesny szef SAirGroup.

Ostatecznie skarb państwa odkupił LOT od syndyka. Żeby ratować spółkę, wpompowano w nią 400 mln zł w 2001 r. Firma wciąż nie wyszła na prostą. W zeszłym roku skarb znowu musiał jej pomóc - tym razem odkupił dwie spółki-córki za 234 mln zł. Bez tego LOT miałby trudności ze spłatą rat za leasingowane samoloty.

Inaczej potoczyły się losy Stoenu. Ten warszawski dostawca prądu został sprzedany w 2002 r. niemieckiej firmie RWE.

W czasach AWS-UW skarb państwa planował sprzedaż 25 proc. akcji, ale po dojściu do władzy SLD plany zmieniono i sprzedano 85 proc. Rząd potrzebował wówczas pieniędzy, a poza tym uznał, że sprzedaż mniejszościowych pakietów rodzi tylko problemy, co pokazał przykład PZU.

RWE zapłaciło za Stoen 1,5 mld zł. Protestowała część opozycji. NIK krytykowała głównie za to, że pozbywając się Stoenu, resort skarbu zmniejszył bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Jednak z perspektywy dziewięciu lat trudno powiedzieć, na czym to zmniejszenie bezpieczeństwa polegało. Rynek energii w UE został zliberalizowany, koncesję na handel prądem ma ok. 300 firm. Zaś zadaniem pilnowania, czy firmy należycie dbają o sieci energetyczne, obarczony jest Urząd Regulacji Energetyki, a nie skarb państwa.

W związku z zatrzymaniami RWE wydała lakoniczny komunikat: ''Jakiś czas temu prokuratura zwróciła się do RWE o pomoc przy wyjaśnianiu możliwości wystąpienia korupcji w związku z zakupem udziałów firmy Stoen. Zawsze otwarcie współpracowaliśmy z prokuraturą. Wyjaśnienie tej sprawy leży w naszym interesie'' - napisano.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':