Zatrzymani to: gen. Gromosław C. (kierował UOP w latach 1993-96), Piotr D., były doradca wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza, Andrzej P., były członek gabinetu politycznego Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu w rządzie Leszka Millera (obaj udziałowcy w firmach Gromosława C.), oraz mec. Michał T., były rzecznik dyscyplinarny PZPN.
W nocy z wtorku na środę CBA przewiozło ich z Warszawy do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, która od sześciu lat prowadzi śledztwo w sprawie korupcji przy
prywatyzacji PLL LOT (2000 r.) i spółki Stoen (2002 r.) - stołecznego dystrybutora prądu.
W zatrzymaniu brało udział kilkunastu agentów CBA i
CBŚ ze wspólnej grupy operacyjnej pracującej nad korupcją przy prywatyzacji polskich przedsiębiorstw.
Wczoraj po południu Leszek Goławski, rzecznik wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, oświadczył, że prywatyzacje zostały "kupione w zamian za łapówki". - Były one ukryte jako wynagrodzenie za rzekome usługi doradcze - tłumaczył.
Według śledczych zagraniczne spółki starające się o kupno LOT-u oraz Stoenu podpisały z zatrzymanymi umowy na doradztwo. W zamian mieli dostać do podziału 1,4 mln euro za Stoen oraz 1 mln dol. za LOT. Zdaniem prokuratury była to łapówka "za pozytywne rozstrzygnięcie procedur prywatyzacyjnych".
W czasie gdy Goławski mówił o zarzutach, trwały przesłuchania. Wcześniej jednego z zatrzymanych zamaskowani agenci CBA wyprowadzili z prokuratury w kominiarce.
Zarzuty wobec Gromosława C. obejmują tylko
prywatyzację Stoenu. Prywatyzacja tego przedsiębiorstwa wywołała w 2002 r. ostry spór. Rząd SLD zmienił zasady przetargu, którego przedmiotem miało być wcześniej 25 proc. udziału w spółce. Po zmianach na sprzedaż wystawiono 85 proc. Krytycznie w tej sprawie wypowiedziała się NIK, protestowali politycy PiS. Udziały - za 1,5 mld zł - kupiła niemiecka firma RWE Plus. - Za tę prywatyzację głosowano nad wotum nieufności wobec mnie. Zmieniliśmy zasady, bo uważaliśmy, że sprzedaż tego przedsiębiorstwa po kawałku, metodą "salami" nie ma sensu. Uważam, że ta
prywatyzacja była sukcesem - mówi "Gazecie" Wiesław Kaczmarek, minister skarbu, za którego rządów sprywatyzowano Stoen.
Kaczmarek zaprzecza, by gen. C. doradzał ministerstwu w tej sprawie. Zarzutów nie chce komentować. - Mogę to zrobić, jeśli poznam szczegóły. Na razie nie wiem, o co chodzi - mówi. Potwierdza, że Andrzej P. był w tym czasie doradcą w jego gabinecie. Zajmował się m.in. sprawą Stoenu.
W 2003 r. Andrzej P. odszedł z ministerstwa. Był szefem notowanej na giełdzie spółki telekomunikacyjnej. Gen. C. zasiadał w jej radzie nadzorczej.
C. dzięki występom w telewizji, gdzie wypowiada się na tematy związane ze służbami, z terroryzmem i wojskiem, należy do najbardziej rozpoznawalnych ludzi służb specjalnych w Polsce. Był oficerem wywiadu w PRL. Po pozytywnej weryfikacji współtworzył służby niepodległej Polski. W 1990 r. odznaczył się w Iraku, gdzie kierował ryzykowną ewakuacją amerykańskich agentów przed konfliktem w Zatoce. Do cywila odszedł w 1996 r. Od tego czasu trudni się na szeroką skalę lobbingiem obejmującym niemal wszystkie branże gospodarki na czele z handlem paliwami, informatyką, telekomunikacją i obrotem sprzętem wojskowym oraz
policyjnym.
Zatrzymanie byłego szefa UOP jest szokiem. Nigdy dotąd osoba pełniąca w przeszłości tak wysoką funkcję w służbach nie została oskarżona o korupcję.
Według źródeł "Gazety" w CBA generał nie był wzburzony zatrzymaniem. Przez całą drogę do Katowic milczał. Podczas trwającego kilka godzin przesłuchania nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Po prokuraturze chodził w koszuli i swetrze. - Prawdziwy oficer i dżentelmen - przyznaje jeden z funkcjonariuszy znający kulisy sprawy.
Nie wiadomo, jakie dowody zebrano przeciwko C. i pozostałym zatrzymanym. Nasze źródła mówią tylko o wyciągach z kont bankowych w Szwajcarii i na Cyprze potwierdzających wysokie przelewy na ich nazwiska.
Dzisiaj prokuratura ogłosi, czy występuje w ich sprawie o areszt. Jeżeli nie, to po przesłuchaniach będą odpowiadać z wolnej stopy.