http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ktoś musi zapłacić, ale nie ci, którzy nie mają z czego

Rozmawiał Krzysztof Katka
2011-11-23, ostatnia aktualizacja 2011-11-22 16:57

17 września. Wrocław. Euromanifestacja zorganizowana przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych. Przeciwko kryzysowi protestowało ponad 20 tys. związkowców z Europy. Pierwszy z prawej: szef ''S'' Piotr Duda, z lewej: szef OPZZ Jan Guz
17 września. Wrocław. Euromanifestacja zorganizowana przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych. Przeciwko kryzysowi protestowało ponad 20 tys. związkowców z Europy. Pierwszy z prawej: szef ''S'' Piotr Duda, z lewej: szef OPZZ Jan Guz
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Wielką siłą są kobiety, które będą musiałby pracować do 67. roku życia. Jeśli z tego powodu ludzie będą chcieli wyjść na ulicę, to jesteśmy w stanie stanąć na ich czele. Ale ja sam jako Piotr Duda nic nie zrobię. Rozmowa z Piotrem Dudą*, szefem "Solidarności"

Krzysztof Katka: Podobało się panu exposé premiera?

Piotr Duda: Z punktu widzenia marketingu politycznego Donald Tusk zasłużył na czwórkę z plusem. Natomiast moja merytoryczna ocena jego wystąpienia to trzy minus. Ale jako że exposé jest zbiorem pobożnych życzeń premiera, to mam nadzieję, że pewne rzeczy nie zostaną zrealizowane lub zapowiedzi zostaną zmienione na lepsze. Trzeba też pamiętać, że wiele zmian trzeba uzgodnić ze stroną społeczną.

Zacznijmy od tego, co pan popiera.

- Zmianę zasad przyznawania becikowego i ulg na dzieci. Choć żałuję, że zaoszczędzone dzięki temu środki nie zostaną przeznaczone na rozwój, tylko znikają gdzieś w budżecie. Dzięki określeniu progów dochodowych z ulg prorodzinnych nie będą już korzystać najbogatsi. Ale to w zasadzie jedyny plus.

A poza wszystkim to mam wrażenie, że exposé było przymilaniem się i ukłonem w stronę firm ratingowych.

To źle?

- Właśnie wróciłem z Brukseli z posiedzenia Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych i widzę ten problem szerzej. W wielu państwach pojawiają się te same punkty: podwyższenie wieku emerytalnego, podwyższanie podatków. Ja jednak od rządzących oczekuję czegoś innego, szerszego, bardziej prospołecznego spojrzenia.

Najważniejsza zapowiedź dotyczy wydłużenia wieku emerytalnego do 67 lat. "Solidarność" będzie przeciw?

- To bardzo zły kierunek zmian. To jedna z propozycji, która wymaga konsultacji ze stroną społeczną. Premier mówił, że nie zna przypadku, aby wydłużenie wieku emerytalnego negatywnie wpłynęło na blokowanie miejsc pracy młodym. Chciałbym zobaczyć badania, czy faktycznie tak jest. Bo dojdziemy do sytuacji, że starsi będą zabierać młodym miejsca pracy. Albo pójdą na renty, a więc i tak przejdą na garnuszek państwa.

NSZZ "Solidarność" jest przeciwny wydłużeniu wieku emerytalnego, a szczególnie dołożenia siedmiu lat pracy kobietom. Nie takiego równouprawnienia Polki oczekują. To dla nich bolesna zmiana. Poza tym dziś nic nie stoi na przeszkodzie, by ludzie pracowali dłużej.

Trudno mówić o tym, co będzie w 2030 r. Wolałbym, byśmy zaczęli rozmowę o latach pracy, bo w wieku 67 lat ktoś może mieć przepracowane pół wieku, a inny tylko 20 lat.

Z prognoz demograficznych wiadomo, że za kilkanaście lat mniej osób młodych będzie pracować na emerytury większej grupy emerytów. Trudno na to zjawisko nie reagować.

- A wie pan, czemu społeczeństwo się nam starzeje? To rezultat polityki tego i poprzednich rządów. Bo jeśli młody małżonek pracuje na umowę o dzieło za 1,4 tys. zł miesięcznie, a jego żona nie pracuje, bo jej matka nie zwolniła miejsca pracy, to trudno, by ci młodzi decydowali się na dzieci. Jak tak dalej pójdzie, to to zjawisko będzie się pogłębiało - młodych i tych w średnim wieku utrzymywać będą ich rodzice i dziadkowie.

Na prognozy demograficzne można reagować inaczej - z jednej strony premier proponuje wydłużenie wieku emerytalnego, a z drugiej pan prezydent organizuje konferencje dotyczące tego, jak wpłynąć na politykę prorodzinną i skłonić ludzi, by mieli więcej dzieci. To drugie rozwiązanie uważam za sensowniejsze.

Twórzmy warunki, żeby ludzie zakładali rodziny i było ich stać na dzieci. To jedyne rozwiązanie, jeśli chcemy odwrócić negatywne tendencje demograficzne. W przeciwnym wypadku to 65-latkowie będą pracować na młodych, a powinno być odwrotnie - tak by to państwo rękoma młodych zajęło się osobami starszymi.

Przywileje utrzymają służby mundurowe, choć zostały one zmniejszone. Wiek emerytalny ma wynosić 55 lat, a staż w służbie 25 lat. To dobre rozwiązanie?

- To już ocenią koledzy związkowcy ze służb mundurowych. Obowiązujące obecnie w wojsku rozwiązania są w wielu wypadkach niesprawiedliwe. Większość armii zawodowej pracuje na kontraktach i gdy nie zostaną one przedłużone, np. po 12 latach, to takie osoby będą musiały pracować, aż osiągną 67 lat.

To celowe działania rządu, aby żołnierze nie weszli w system emerytalny dla mundurowych. To jest nie fair w stosunku do tych ludzi. A wydłużenie wieku emerytalnego policjantów? Cóż, mam nadzieję, że za pseudokibicami na ulicach nie będą musieli się uganiać starsi panowie w mundurach policjantów.

Ale mundurowi, w drodze wyjątku, dostaną po 300 zł podwyżki.

- Zadziwiające jest, że premier o czymś takim powiedział w exposé. To mi przypomina głęboką komunę i obietnice Gomułki czy Gierka. Myślę jednak, że to nie był przypadek. Zbliża się Euro 2012 i do zabezpieczenia tej imprezy potrzeba jakieś 90 proc. stanu osobowego policji i straży pożarnej. Myślę więc, że premierowi chodziło o uspokojenie nastrojów. Tylko czy aby na pewno oni te podwyżki dostaną?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':