Oto po warszawskim 11 listopada, Pani Zofia Romaszewska obwieściła w serwisach Stefczyk.info i wpolityce.pl, że zamierza reaktywować Biuro Interwencyjne - akurat pod szyldem PiS - do spraw przestrzegania praworządności i praw człowieka, bo trwożą ją rządy PO i Donalda Tuska. Nowe Biuro w oczywisty sposób nawiązuje do opozycyjnych tradycji z czasów PRL. Biuro Interwencyjne Komitetu Obrony Robotników, prowadzone z nadzwyczajnym poświęceniem i wielkim ryzykiem osobistym przez Państwo Zofię i Zbigniewa Romaszewskich, to była Instytucja. Pani Zofia chce wskrzesić Instytucję w kompletnie innych warunkach.
Pani Zofia obwieszcza: "Zaczęło się od aresztowania lidera kibiców warszawskich, Piotra Staruchowicza, niezależnie od tego, za co poszedł siedzieć. Sposób aresztowania, miejsce, doniesienia o biciu ludzi To się wszystko powtarza, wciąga się tych bezbronnych ludzi do samochodów i tam się ich bije. Do tego sposoby wyrzucania z pracy, różne rzeczy się dzieją."
Żyjemy więc - wedle Pani Zofii - we współczesnej, PRL-owskiej, nowogierkowskiej odmianie Polski, zarejestrowanej pod szyldem "
Polska genseka Tuska". Bo - mówi Pani Zofia portalom stefczyk i wpolityce - zamknięto kibola Piotra Staruchowicza, zwanego Staruchem. Pani Zofia na imperatyw kategoryczny, by to odmienić. Ani myślę suponować, że myśli tak dlatego, iż Pan Zbigniew po raz pierwszy w czasach najnowszej polskiej niepodległości przegrał wybory do Senatu RP, na dodatek z Markiem Borowskim, najpewniej neobolszewikiem.
Skoro więc - wedle Pani Zofii Romaszewskiej - gwałcenie praw ludzkich i obywatelskich w III RP zmusiło ją do interwencji, wolno pokusić się o porównania. A więc: np. Jan Lityński, członek KOR, Seweryn Blumsztajn, członek KOR, albo Ewa Milewicz, członkini KOR, a nawet Zbigniew Romaszewski dowiadują się, że na moskiewskiej olimpiadzie wyścig o
złoto w tyczce przegrał Władysław Kozakiewicz. A więc zawiódł, ten Kozakiewicz, należy mu się klaps. Za karę dają mu publicznie po pysku, jak kibol Staruchowicz dał w twarz piłkarzowi Legii
Warszawa, który - jego zdaniem - grał kiepsko. Kibol Staruch to dla Pani Zofii egzemplum naruszania naszych wspólnych praw. Bohater na miarę Kuronia, Macierewicza, na miarę dzialaczy i klientów ówczesnego Biura Interwencyjnego KOR.
Jeśli kibola Staruchowicza pobiła
policja, bijących funkcjonariuszy należy osądzić. Jeśli bezbronnych ludzi w typie Starucha (uwielbiam, gdy o napakowanym kibolu, otoczonym stadem innych napakowanych kiboli, mówi się "bezbronny") wciąga się bez zdania racji do jakiś samochodów, sąd nad
samochodami powinien już czekać. Zresztą - uważam, że sąd winien sądzić wszystkich, którzy łamią prawo, osobliwie jeśli biją, nawet piłkarzy i kiboli. Lecz mam wrażenie, że między poszkodowanym przez komunistyczną władzę obywatelem PRL-u, a dzisiejszym kibolem, który leje piłkarza po pysku, jest jakaś różnica. Mniemam, że Pani Zofia o tym wie.
P.S. Serwis wpolityce.pl zamieścił wyznania Pani Zofii Romaszewskiej opatrując je zdjęciem z czasów PRL: Pani Zofia i Pan Zbigniew siedzą na ławie oskarżonych, rozdzieleni funkcjonariuszem milicji. Akurat parę dni temu (o czym wpolityce.pl w tej notatce nie informuje), tj. 11 listopada, Pan Zbigniew Romaszewski dostał od Prezydenta RP order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie; dostał je słusznie i bez żadnych wątpliwości. Nawiasem mówiąc - Pani Zofii też się należy order od Pana Prezydenta. Najwyższy.
Milicjant ze zdjęcia żadnego orderu nie dostał. Może słusznie, bo był to człowiek podły? A może był wówczas człowiekiem zagubionym, więc powinien iść na terapię? Może nic nie pamięta? Może jest dumny, bo siedział między ludźmi zasłużonymi?
Tak czy siak stan ducha i społeczna kondycja anonimowego milicjanta mniej mnie obchodzi, niż wola Pani Zofii, by reaktywować Biuro Interwencyjne.
Ojejej, Pani Zosiu. Co dzisiaj napisać, niech Pani podpowie?