Naganę zapowiadał Palikot między innymi w rozmowie z ''Gazetą''. Chodziło o artykuły na temat dziennikarki publikowane w ''Faktach i Mitach'', antykościelnym tygodniku, którego naczelnym jest Roman Kotliński, były ksiądz, a obecnie poseł Ruchu Palikota.
Kotliński w odwecie za krytyczne programy na temat jego działalności publicznej zlustrował ojca Olejnik, nazywając go ''esbekiem'' i twierdząc, że zawdzięcza mu ona karierę.
Początkowo reakcja Palikota i rzecznika jego klubu była bardzo ostra - mówili o ''haniebnym artykule'' i przepraszali. Ale już wczoraj po południu widać było, że Kotliński nadal ma wysoką pozycję w partii.
Na konferencji, podczas której RP poinformował o ponowieniu wniosku o zdjęcie krzyża wiszącego w sali sejmowej, Kotliński stał u boku Palikota i to on uzasadniał wniosek. Pytany przez dziennikarzy o sprawę Olejnik mówił, że napisał prawdę. Palikot, chociaż podkreślał, że nie akceptuje ''grania życiorysami członków rodzin i argumentacja dotycząca ojca czy syna jest niedopuszczalna'', mówił, że Kotliński sam był ''brutalnie atakowany'' w programach prowadzonych przez dziennikarkę.
Ostatecznie po trwającej kilka godzin dyskusji klub Ruchu podjął uchwałę, w której czytamy: ''Klub Ruchu Palikota oraz Roman Kotliński osobiście wyrażają ubolewanie, że w konflikcie personalnym między Romanem Kotlińskim a Moniką Olejnik doszło do użycia argumentów dotyczących rodziny pani redaktor. Ruch Palikota jest stanowczo przeciwny takim metodom i zapewnia, że nigdy w przyszłości nie będzie poruszał takich spraw w debacie publicznej''.
W uchwale nie ma mowy o konkretnym artykule a Kotliński zaledwie ''ubolewa''.
Według źródeł ''Gazety'' w partii Palikota taki kształt uchwały i brak ostrzejszych konsekwencji wobec Kotlińskiego pokazuje, że założyciel Ruchu musi liczyć się z frakcją skupioną wokół ''Faktów i Mitów'' oraz partii Racja. Ich wsparcie w dużym stopniu przyczyniło się do jego sukcesu wyborczego i w klubie mają co najmniej kilkunastu zwolenników.
Źródło: Gazeta Wyborcza