"Ziobryści służą PO" - uważa były szef CBA
Mariusz Kamiński, o czym donosi "Rzeczpospolita". Gazeta donosi także, że "
Ziobro chce wyrwać posłów z PiS", a Piotr Gursztyn analizuje skutki wyjścia byłego "delfina" z PiS. Chodzi o skutki dla Polski, świata i historii: "Wyrzucenie Ziobry osłabia wiarę w Jarosława Kaczyńskiego w oczach elektoratu prawicowego. Ziobrystów nie można zdezawuować tak jak PJN-owców, przedstawiając ich jako zdrajców spiskujących z PO. Ziobro na dodatek będzie licytował się z Kaczyńskim na prawicowość. Nie jest też pewna reakcja Radia Maryja i podobnych mu mediów. Już dziś wiadomo, że Ziobro i jego otoczenie rozważają wystawienie go w wyborach prezydenckich w 2015 r. Wynik będzie pewnie słaby, ale... - Po czerwcu będzie październik - powiedział jeden z jego współpracowników. Czyli kampania prezydencka Ziobry stanie się promocją ugrupowania. Zaś jego start w wyborach może utrudnić Kaczyńskiemu wejście do drugiej tury. Nie jest to jednak radosna wiadomość dla PO i jej kandydata. Bo według dzisiejszych danych tylko Ruch Palikota wykazuje się potencjałem wzrostu. On sam mówi, że chce wygrać dzięki rosnącemu wskutek kryzysu niezadowoleniu. Jego kalkulacje są też oparte na tym, że w wyborach odnotował wysokie poparcie wśród najmłodszych wyborców. Liczy, że i za cztery lata zgarnie większość głosów następnych wchodzących w dorosłość".
Nawet "Gazeta Wyborcza" pochyla się z troską nad Ziobrą. "To był rozwód z orzeczeniem o winie, a opiekę nad dziećmi, czyli wyborcami, przejmie partia matka" - przewiduje Ryszard Czarnecki, na którego "GW" się powołuje.
A co o Ziobrze myśli otoczenie ojca Rydzyka? Sięgamy do "Naszego Dziennika", a w nim tekst:
"Wstrząsy tektoniczne w PiS": "Po każdych wyborach, parlamentarnych czy prezydenckich,
Prawo i Sprawiedliwość przeżywa wstrząs. Z partii odchodzą kolejni politycy o znanych nazwiskach. Tego typu perturbacje, przynajmniej do tej pory, nie spowodowały, aby Prawo i Sprawiedliwość na scenie politycznej przestało się liczyć. Tym razem jednak z partii wyrzucana jest osoba, która z PiS jest przez wyborców tej partii utożsamiana i obok prezesa Jarosława Kaczyńskiego pozostaje twarzą IV RP ()
Szóste z rzędu wybory - w których Prawo i Sprawiedliwość jako partia aspirująca do przejęcia władzy ustąpiło pierwszeństwa Platformie Obywatelskiej - pokazują jednak, iż PiS ma problem, i dały sposobność do podniesienia kwestii, czy i w jaki sposób PiS może jeszcze kiedyś wygrać wybory () Trudno jednak stwierdzić, że eliminacja z szeregów PiS kolejnych polityków odbiła się na tej partii korzystnie. Prawo i Sprawiedliwość systematycznie zdaje się bowiem umacniać, ale na wygodnym (?) stanowisku wiecznej i silnej opozycji, jednakże niezdolnej do rządzenia kiedykolwiek w przyszłości".
Mam wrażenie, że twórca toruńskiego imperium medialnego ma problem. Nie wie jeszcze którą stronę ma poprzeć. Ziobro jest bliski sercu, ale Kaczyński wciąż ma w swej partii władzę.
Dylemat przeżywają wszyscy tzw. "prawicowi publicyści".
"Gazeta
Polska. Codzienna" - nieformalny organ PiS-u sympatyzuje z wyrzuconymi, choć ostrożnie. "Jak głęboko pęknie PiS" - zastanawia się gazeta i nie jest to pytanie retoryczne. Po prostu nikt nie jest w stanie przewidzieć dalszego rozwoju sytuacji.
Dla pokrzepienia serc zmrożonych groźbą rozpadu PiS, "GPC" zamieszcza komentarz: "Wołomin budzi Polaków": "Dobrze, że wyświechtanym tezom nie hołdują samorządowcy z podwarszawskiego Wołomina. Powstanie tam pierwszy pomnik pana prezydenta. Na razie jeszcze nie wiadomo, gdzie zostanie zlokalizowany () Ideę budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego promowaną przez dynamicznego burmistrza Ryszarda Madziara popierają już tysiące Polaków w kraju i na emigracji".
"Polska. The Times" i "Dziennik. Gazeta Prawna" omawiają dziś plany polityczne Tuska i Platformy Obywatelskiej. Wielkich rewelacji nie ma. "Polska" twierdzi, że w nowym rządzie nie będzie miejsca dla Cezarego Grabarczyka i Katarzyny Hall (też mi rewelacja!), a "DGP", że z rządu odejdzie Jerzy Miller. Jeśli ta ostatnia informacja się potwierdzi, nie będzie to dobre. Miller dał się poznać, jako spokojny, kompetentny urzędnik. Trochę nie pasuje do układanek Tuska, ale w trudnych chwilach - podczas powodzi i po katastrofie smoleńskiej - pokazał klasę.