"Witamy w Macedonii, kolebce cywilizacji" - takim SMS-em witani są podróżni. Lotnisko i
autostrada noszą imię Aleksandra Wielkiego, jeden z największych hoteli to Aleksander Palace, a patronem stadionu jest ojciec Aleksandra - Filip II Macedoński.
Pośrodku centralnego placu
Macedonia stoi olbrzymia, 22-metrowa rzeźba wojownika na koniu. Również przedstawia legendarnego władcę Macedonii, który 2,5 tys. lat temu podbił Greków a potem stworzył imperium rozciągające się od Morza Śródziemnego po granice Indii. W całym mieście podobnych pomników jest kilkanaście. Oprócz Aleksandra przedstawiają innych antycznych wodzów, królów oraz bohaterów narodowych.
Pomniki, a także stylizowane na antyczne gmachy urzędów, teatrów oraz muzeów powstają w ramach programu "Skopie 2014", który realizuje nacjonalistyczny premier Nikoła Gruewski. W ten sposób chce ściągnąć do Macedonii turystów, postawić zaniedbaną stolicę na nogi, a Macedończykom wpoić dumę z własnego państwa i jego wielowiekowej historii. A przede wszystkim zagrać na nosie Grekom.
Od uzyskania przez Macedonię niepodległości w 1991 r., Skopie i
Ateny spierają się o historię. Obydwa kraje roszczą sobie prawa do macedońskiego zdobywcy Aleksandra Wielkiego. I choć chodzi o zamierzchłą przeszłość, sprawa ma poważne konsekwencje. Od 20 lat Ateny nie zgadzają się bowiem na istnienie państwa o nazwie Macedonia, twierdząc, że tak nazywa się region w północnej Grecji. Oskarżają też Skopie, że dąży do jego oderwania.
Dlatego w dyplomacji zamiast nazwy "Macedonia" używa się nazwy FYROM (skrót od angielskiego "Była Jugosłowiańska Republika Macedonii"). Europejscy dyplomaci na próżno proponowali kompromisowe nazwy kraju, m.in. "Północną Macedonię", "Górną Macedonię" czy "Republikę Makedonia-Skopie". Pomysły odrzucali albo Grecy, albo Macedończycy.
Konsekwencje są dla Skopie bardzo poważne. W kwietniu 2008 r. wydawało się, że na szczycie NATO w Bukareszcie Macedonia zostanie przyjęta do Sojuszu. W ostatniej chwili Ateny zgłosiły jednak weto. Podobną blokadę Grecy stosują, jeśli chodzi o wejście Macedonii do Unii Europejskiej. Skopie od 2005 r. ma wprawdzie status kandydata, ale ciągle nie rozpoczęto negocjacji akcesyjnych.
Premier Gruewski i jego ministrowie nie chcą nawet słyszeć o zmianie nazwy państwa. - To nie ma sensu. Moglibyśmy dyskutować, gdyby Grecy podali jakieś sensowne argumenty, ale oskarżanie nas o to, że czyhamy na ich ziemie, jest absurdem. Nazwy kraju nie zmienimy - mówi szef macedońskiej dyplomacji Nikoła Popowski.
Macedońscy dziennikarze skarżą się, że spór jest wygodną przykrywką dla władz. W opublikowanym w połowie października raporcie Komisja Europejska wytyka macedońskiemu rządowi brak reform sądownictwa i administracji publicznej oraz brak wolności mediów. Po publikacji dokumentu wściekli politycy dyskutowali jednak nie o reformach, tylko o tym, że w raporcie, by nie drażnić Grecji, ani razu nie użyto słowa "macedoński".
- Prasa jest bezsilna. Gdy dziennikarze próbują krytykować rząd, że nie zajmuje się poważniejszymi problemami niż nazwa państwa, natychmiast zostają zakrzyczani jako zdrajcy - mówi Darko Aleksow z promującej demokrację organizacji MOST.
Inna dziennikarka opowiada, że kiedy redaktorzy opozycyjnych gazet poszli na spotkanie do greckiej ambasady, władze oskarżyły ich o korupcję - w zamian za przychylne Atenom teksty
Grecja miała wpuszczać ich bez wiz.
W podobny sposób konflikt przez lata wykorzystywali greccy politycy. Strasząc społeczeństwo Macedończykami, próbują odwrócić uwagę od kryzysu finansowego, bezrobocia i bolesnych cięć budżetowych.
Nieoficjalnie mówi się, że program "Skopie 2014" pochłonie pół miliarda euro (oficjalnych danych rząd nie chce podać). W tym kraju to wielka kwota, tym bardziej że w Macedonii
bezrobocie przekracza 30 proc. Ludzie głośno mówią, że zamiast marnować pieniądze na pomniki, rząd powinien zacząć łatać dziury w drogach lub remontować szkoły i szpitale.
Nieustępliwe stanowisko rządu w sprawie nazwy kraju popiera połowa Macedończyków, druga połowa jest jednak zdania, że można ustąpić Grekom, jeśli od tego ma zależeć wejście kraju do UE i NATO. Zresztą co czwarty Macedończyk spędza wakacje w greckich kurortach.