http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dla Ziobry nie ma odwrotu

Dominika Wielowieyska
2011-10-31, ostatnia aktualizacja 2011-10-31 20:56

Zbigniew Ziobro napisał list do Jarosława Kaczyńskiego, w którym apeluje, by współpracownicy prezesa przestali go atakować. Fakt, że treść listu już ujawniły media, oznacza, że frakcja Ziobrystów nie cofa się ani o krok. I zapewne dojdzie do zwarcia.

Dominika Wielowieyska
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Dominika Wielowieyska
SONDAŻ
Dziś zbiera się komitet polityczny PiS. Co zrobi z Ziobro?

Wyrzuci go
Zawiesi go
Nic nie zrobi

Być może mamy do czynienia z początkiem końca PiS.

Ostatnia aktywność Ziobry jest czymś naturalnym w partii politycznej, funkcjonującej w demokracji. Po przegranych wyborach następuje wymiana lidera. Ale w PiS ten mechanizm nie działa. Jarosław Kaczyński nie jest politykiem, który ustępuje. W uszach dźwięczą mu okrzyki tłumu: "Jarosław Polskę zbaw". Czuje się namaszczony, a to, że ponosi klęski w kolejnych wyborach, to nie efekt błędów, lecz spisku, układu i innych tego typu zjawisk.

Ten sposób myślenia wyklucza jakąkolwiek zgodę na to, by oddać trochę władzy w partii.

Teraz jakikolwiek gest pojednania wobec ziobrystów będzie oznaką słabości. Jeśli prezes się ugnie i wyciągnie palec, Ziobro chwyci całą rękę i już nie puści.

Ten młody polityk wszedł na drogę, z której nie ma już odwrotu. A cały czas dźwiga bagaż sprzed lat, który może zniszczyć jego nadzieję na sukces.

Bo nie jest nowym politycznym odkryciem i nie ma nowej, ciekawej wizji. Zrobił błyskawiczną karierę w rządzie mimo młodego wieku, i jest w dużej mierze odpowiedzialny za fatalny wizerunek tej partii, a tym samym za wszystkie porażki PiS. Czy dla umiarkowanych konserwatystów, będzie wiarygodny? Wątpliwe. Ziobro budzi skrajne emocje także w swojej formacji. Nawet gdyby przejął władzę w partii, część działaczy wypowiedziałaby mu posłuszeństwo.

Jednocześnie Ziobro to polityk bardzo bliski samego jądra PiS i dlatego wyrzucenie go niczego nie załatwi. Bo Kluzik-Rostkowską czy Poncyljusza łatwo było usunąć i dać do zrozumienia wyborcom, że to zgnili liberałowie, którzy spiskowali z PO za plecami prezesa. W przypadku Ziobry, ulubieńca ks. Rydzyka, ta argumentacja nie działa.

To moment krytyczny dla Kaczyńskiego, bo nie można na okrągło wyrzucać z partii znanych polityków: a to Dorna, a to Kluzik- Rostkowską, Marka Jurka i teraz Ziobrę. Bo kto w tej partii zostanie?

Kaczyński patrzy z podziwem na Tuska, który marginalizuje wewnątrzpartyjną opozycję. Ale jest taka drobna różnica między nim a Tuskiem: lider PO wygrywa wybory, Kaczyński je przegrywa. I traci autorytet. Dlatego spór Kaczyńskiego z Ziobrą będzie wyniszczający dla prawicy spod znaku Radia Maryja i krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

Być może za jakiś czas na gruzach tej partii powstanie nowa formacja, w której ani Zbigniew Ziobro ani Jarosław Kaczyński nie będą odgrywali znaczącej roli.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 46 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    101 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':