W poniedziałek po południu
TVP Info i dziennikarz Polsatu Tomasz Machała udostępnili list Zbigniewa Ziobro do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ziobro apeluje w nim do prezesa o pomoc:
Proszę, aby powstrzymał Pan prominentnych polityków PiS, atakujących mnie i innych kolegów za wyrażenie przekonania, że Prawo i Sprawiedliwość może zmieniać się i wygrywać. Brutalne ataki z tego powodu postrzegam jako próbę wewnętrznego podzielenia partii, a tym samym rozbijanie jedności prawicy
Kogo ma na myśli? Wśród tych, którzy najbardziej go krytykowali byli m. in. europoseł Ryszard Czarnecki i poseł Mariusz Błaszczak. Ich nie wymienia Ziobro z nazwiska ale pisze: "Niepotrzebne stwierdzenia padają z ust polityków, którzy nie pracowali w kampanii z tak wielkim zaangażowaniem jak ja i inni atakowani koledzy. Przed wyborami przejechałem Polskę wszerz i wzdłuż. Wszędzie wyborcy mówili, że chcą wygranej prawicy i zmiany rządu. W wywiadach dla Uważam Rze i Naszego Dziennika wyraziłem opinie słyszane wielokrotnie od naszych sympatyków: potrzebna jest odwaga wewnętrznej zmiany, aby zwycięstwo stało się możliwe."
- Apeluję do Pana o uspokojenie sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości. Personalne ataki na mnie nie mogą zastąpić rzetelnej dyskusji o tym jak powinniśmy zmieniać się, aby zwyciężać - pisze Ziobro.
I wzywa do zachowania w PiS jedności potrzebnej, bo "rządy PO prowadzą nasz kraj ku zapaści":
Prawo i Sprawiedliwość jest nie tylko naszą wspólną partią, Jest przede wszystkim nadzieją milionów Polaków, którzy pragną zmian. Apeluję do Pana, abyśmy razem wyszli naprzeciw tej nadziei. Jak nigdy dotąd potrzebna jest dziś opozycja zdolna wygrywać wybory
Tłumaczy się też z udzielanych przed tygodniem wywiadów: "Kierując się dobrem partii sformułowałem zarys pozytywnych zmian, które mogłyby uczynić Prawo i Sprawiedliwość formacją zdolną do wygrywania wyborów i skutecznego rządzenia naszym krajem. Nie kryję, że ze zdziwieniem odbieram publiczne wypowiedzi niektórych członków partii, którzy sugerują, że wyrażanie troski o PiS może być powodem do wyciągania partyjnych konsekwencji".
Ważna konferencja, której nie byłoDziennikarze od rana mogli spodziewać się jakiegoś ruchu ze strony Zbigniewa Ziobro i jego zwolenników. W południe pojawiła się informacja że Ziobro i Jacek Kurski planują wspólną konferencję. Później - że konferencję zorganizuje sam Kurski. W końcu polityk PiS ogłosił, że żadnej konferencji nie zwoływał. Wtedy w obiegu pojawił się list Ziobry.
O tym, że grupa Zbigniewa Ziobro idzie na konfrontację, napisała poniedziałkowa "Rzeczpospolita". Czytamy tam: "Podczas nieoficjalnych narad stronnicy Ziobry ustalili, że muszą przetrwać w partii do zapowiedzianego na drugą połowę listopada posiedzenia Rady Politycznej (ok. 300 osób). Ma ona bowiem dyskutować o sytuacji w partii i przyczynach porażki w wyborach. Ziobryści do tego czasu chcą się skupić na pozyskiwaniu "szabel", które mogłyby ich poprzeć podczas obrad rady. - Idzie o to, by prezes zrozumiał, że nie chodzi o rozłam, lecz rzeczywistą naprawę partii - mówi jeden z ziobrystów."
Jaka jest rola Kurskiego? Politycy z prawej strony, Tomasz Dudziński (kiedyś w PiS, później w PJN, teraz odchodzi z polityki) i
Roman Giertych przekonują, że jest on mózgiem operacji, której twarzą jest Ziobro. - Kurski jest jedną z najbardziej błyskotliwych osób w polskiej polityce - mówi - W PiS mógł być tylko politykiem drugiego planu. Przy Zbigniewie Ziobrze może być politykiem pierwszego planu. I doskonale zdaje sobie z tego sprawę - ocenia w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
List nie wyciekł przypadkiem- Takie listy powinny być kierowane bezpośrednio do adresata. Upowszechnianie listu świadczy o tym, że Zbigniew Ziobro ma inny plan niż odbudowa PiS. To sytuacja, w której kolejny dzień media zamiast recenzować rząd i kryzys recenzują PiS. Dzięki Zbyszkowi Ziobro - na gorąco komentował w TVN24 europoseł Czarnecki.
Czarnecki nie podjął się oceny, jaka może być reakcja prezesa Kaczyńskiego na list Ziobry. Czy przyspieszy decyzję o jego usunięciu z partii, czy może spowoduje ocieplenie stosunków z typowanym niegdyś na następcę Kaczyńskiego politykiem. Według sobotniej ''Rzeczpospolitej'', "ludzie z otoczenia szefa partii Jarosława Kaczyńskiego badają jak wyborcy i działacze lokalni PiS przyjmą decyzję o ewentualnym wyrzuceniu Ziobry (i być może kilku jego zwolenników) z partii".
Rzecznik PiS Adam Hofman: - Codzienne interesowanie mediów konfliktem w PiS jest szkodliwe dla polskiej prawicy, szkodliwe dla Polski i musi się zakończyć. Skierowanie listu do mediów powoduje, że postulaty zawarte w liście się oddalają.
A Jacek Kurski? Informacyjnej Agencji Radiowej powiedział, że sam podpisałby się pod listem Ziobry. Ocenił, że list to krok w dobrą stronę i otwarcie nowego rozdziału na polskiej prawicy. Dodał, że PiS musi wreszcie przestać przegrywać, a list jest dobrym drogowskazem.
W ubiegłym tygodniu po pierwszym posiedzeniu klubu PiS, jego nowy szef, wybrany wbrew Ziobrze Mariusz Błaszczak zapowiedział, że Ziobrą zajmie się partyjny rzecznik dyscyplinarny. Ma zbadać czy wypowiedzi Ziobry i sympatyzujących z nim polityków PiS ''mieściły się w normach statutowych PiS''.