http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Nowy koniec świata"

Jacek Świąder
2011-10-13, ostatnia aktualizacja 2011-10-13 14:16

Kumka Olik; Isound

Naklejka "Najważniejszy nowy koniec świata tego roku" mówi prawdę. Kumka Olik robią z igły widły.

Są znani z naprawdę dobrego gitarowego hitu "Podobno nie ma już Francji" i wcześniejszego, raczej poczwarnego - "Zaspane poniedziałki". Po dwóch płytach ciąży na nich kilkanaście zarzutów: m.in. o zrzynanie z The Smiths, Pixies, Cool Kids Of Death, The Strokes, MGMT... Cóż, uczą się od najlepszych. W opozycji do mocnego w Polsce indie smętnego zajmuje ich indie żywiołowe.

Problem z Kumką Olik polega na tym, że te ładne, dobrze ubrane dwudziestolatki (to na pewno nie o nich jest utwór "Miły młody człowiek" Niwei) chcą grać drapieżnie, lecz czule. Słuchając tego albumu, można pojąć trudność wiarygodnego połączenia ognia z wodą. Pomijając inspiracje, najładniej uciekają w granie miękkie i krajowe, jak "Ta zima musi minąć" czy "Przepowiadanie przez powtarzanie".

Kumka Olik mogą oczarować, ale też solidnie zezłościć. Taki ich nieszczęsny urok. Ale Wojciech Waglewski mówi, że są utalentowani, i nawet zagrał i zaśpiewał z nimi "Przepowiadanie...".

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':