W "Fakcie" na czołówce nowa posłanka Anna Grodzka. Uśmiechnięta. Obok - ciepły tekst. "Zmieniłam płeć, jestem w Sejmie - prawdziwa historia transseksualnej posłanki". W "Super Expressie" - podobnie. Paparazzi zrobili zdjęcia Grodzkiej naprawiającej
auto. "Kiedy
samochód odmówił posłuszeństwa, pani poseł poradziła sobie z usterką w kilka minut" -
czytam.
Co się stało tabloidom? O osobach transseksualnych pisały dotąd w atmosferze skandalu i wynaturzenia. Dobry przykład jak wiele w naszej zbiorowej świadomości może zmienić wejście do Sejmu takich osób jak Anna Grodzka. Pod polskiej strzechy, na polską prowincję (też prowincję mentalną) za pośrednictwem tabloidów trafia przekaz: transseksualista to nie zboczeniec i potwór.
Ze zdjęć nie patrzy dziwadło, tylko uśmiechnięta pani w średnim wieku, która wygląda jak sąsiadka spod szóstki. To skuteczniejsze niż sążnisty esej w "Gazecie Wyborczej", która - często - przekonuje już przekonanych, a do środowisk czytających namiętnie tabloidy po prostu nie dociera.
Brukowce szerzące nieświadomie tolerancję. Coś nowego.
W "Rzepie"
wywiad z Wandą Nowicką, która również weszła do Sejmu z Ruchu Palikota. Proponuje rządowi współpracę w zamian za tekę ministra edukacji dla Magdaleny Środy. Ten pomysł krążył już wcześniej i jest to pomysł dobry.
Mielibyśmy etykę w szkołach. Mielibyśmy okólnik, żeby lekcje religii odbywały się na ostatniej lub pierwszej lekcji (tak jak
Kościół obiecywał). Mielibyśmy wreszcie edukację seksualną czyli - w efekcie - mniej aborcji wśród nastolatek. Kościół na pewno temu przyklaśnie, bo przecież ograniczenie aborcji bardzo leży mu na sercu.
"Rzepa" zajmuje się sama sobą. Na drugiej stronie informuje:
"Rzeczpospolita ma jednego właściciela". Grzegorz Hajdarowicz (spółka Gremi) od wczoraj jest formalnie właścicielem 100 proc. udziałów Presspubliki wydającej m.in. "Rzepę" i "Uważam Rze".
Obok felieton Piotra Zaremby
kończący się nieco dziwacznie. "Jak będę miał więcej miejsca, wyjaśnię dlaczego. A gdzie? Zobaczymy" - pisze.
Na tej samej stronie cytat z Niesiołowskiego:
"Życzę Lisickiemu [naczelnemu "Rzepy"], żeby go wyrzucili". Obok oburzone wypowiedzi m.in. Agnieszki Romaszewskiej-Guzy: "To przekroczenie wszelkich granic".
Też mi się wydaje, że Niesiołowski palnął skandaliczną bzdurę. Zamiast pluć na "Rzepę", powinien dać na mszę za braci Karnowskich, Wildsteina i innych prawicowych dziennikarzy. Bo to oni codzienne produkują publicystyczną mgłę, w której błąka się ich własny obóz polityczny.
W swoim
pamiętnym sierpniowym tekście Jacek Karnowski napisał: "Polski inteligent kibicuje polskości i broni jej zasięgu. Bo uważa polskość za wartość samą w sobie. Dziś polską inteligencją jesteśmy my. Choćby było nas kilkoro. Choćbyśmy gnili na marginesie do końca świata".
Tych kilka zabawnych zdań dobrze objaśnia, dlaczego polska prawica skazana jest na wymarcie. Gnicie na marginesie sprawia jej po prostu perwersyjną przyjemność. Bardzo to zresztą dobre dla Polski i może właśnie na tym polega głęboki patriotyzm naszej prawicy.