http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak wygrałem wybory i zniszczyłem Polskę

Adam Leszczyński
2011-10-12, ostatnia aktualizacja 2011-10-12 08:38

Tak, panie Terlikowski - zajęcia w szkołach z masturbacji też bym wprowadził. Jak w Hiszpanii

Adam Leszczyński
fot. Piotr Bernaś/AG
Adam Leszczyński
SERWISY
"Moim zdaniem, jedynym zwycięzcą wyborów parlamentarnych w 2011 r. zostało środowisko Gazety Wyborczej" - napisał we wtorek na nieocenionym portalu wpolityce.pl socjolog Tomasz Pisula, prezes szerzej nieznanej fundacji "Wolność i Demokracja".

Dalej: "Wprowadzając do Sejmu partię Janusza Palikota Gazeta Wyborcza nie tylko zrealizowała odwieczny ideologiczny postulat części swojego środowiska, łaknącego >>nowoczesności<< w stylu hiszpańskiego Zapatero, ale zyskała także doskonały argument w negocjacjach z PO".

Skłonność naszej prawicy do teorii spiskowych - im bardziej dziwacznych, tym lepiej - bardzo utrudnia jej, całe szczęście, zdobycie władzy w naszym kraju. Trudno przekonać do siebie większość, jeśli wierzy się w bombę smoleńską, WSI oraz spisek zawiązany przez Michnika, Tuska, Putina i małych zielonych ludzików. Nie dlatego, że zielone ludziki cały czas rzucają kłody pod nogi. Po prostu taki światopogląd bardzo utrudnia racjonalne działanie.

Podpowiadam: w drukowanej "Gazecie" codziennie są zaszyfrowane instrukcje dla Tuska. Premier codziennie rano czyta co trzecie słowo w publicystyce Dominiki Wielowieyskiej i Agaty Nowakowskiej.

Bez tego byłby bezradny i zagubiony jak dziecko we mgle.

Przypominam: Palikot dostał 10 proc., PiS trzy razy więcej, a PO cztery razy tyle. To jednak nie wygrana PO - i szósta z rzędu przegrana PiS - wzbudziły poruszenie na prawicowych blogach i portalach. Wszyscy są przejęci Palikotem.

Tę reakcję lapidarnie podsumowuje internetowy komentarz Tomasza Terlikowskiego po ogłoszeniu wyborów: "Ja p... Palikot trzeci w Polsce. Polacy zwariowali". Terlikowski później przeprosił za język i usunął wpis, ale zdania nie zmienił.

Koszmarem naszych konserwatystów jest tzw. scenariusz hiszpański. Hiszpania, jak wiadomo, z kraju głęboko katolickiego i tradycyjnego, szybko stała się jednym z najbardziej liberalnych w Europie. Jest to - oczywiście - wina demonicznego premiera Zapatero, ale, i tu leży źródło lęku naszej prawicy, jego sukces nie byłby możliwy bez przyzwolenia Hiszpanów. Hiszpania radykalnie się zmieniła w bardzo krótkim czasie: rządy Zapatero były rezultatem tej społecznej zmiany, a nie jej przyczyną.

Pamiętam jeszcze całkiem nieźle dyskusje na naszej prawicy sprzed lat kilku - nie brakowało ludzi wywodzących, że Polska jest szczególna, i że od zgniłego Zachodu różni nas autentyczne przywiązanie do religijnych wartości: bo Papież, bo Jasna Góra, bo antemurale christianitatis itd. I dlatego mieliśmy mieć - jak Amerykanie - nowoczesność i dobrobyt bez sekularyzacji.

W dniu wyborów nagle dotarło do tych panów - bo w większości to są panowie - że Polacy aż tak bardzo nie różnią się od innych Europejczyków także pod tym względem, a różnią się od Amerykanów. I że sekularyzacja zrobiła jednak u nas postępy - na tyle duże, że jawny antyklerykał może dostać 10 proc. głosów, wprowadzając geja i transseksualistkę do Sejmu.

Zwiastuny tej zmiany były oczywiście widoczne wcześniej - dla kogoś, kto chciał je dostrzec. Liczba powołań systematycznie spada; coraz mniej osób chodzi co tydzień na msze, a coraz więcej raz do roku na Parady Równości; młodzi ludzie - którzy skądinąd mogą być religijni - niezbyt chętnie słuchają Kościoła w sprawach seksu i antykoncepcji. Antykościelna demonstracja pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w zeszłym roku była zapowiedzią zmiany.

Trzeba było jednak wygranej Palikota, żeby do naszych konserwatystów dotarła w pełni jej skala. Stąd "ja p.." Terlikowskiego.

Zdał sobie sprawę, w jakim kraju żyje.

"Czy chcesz w Polsce drugiej Hiszpanii?" - pyta dziś dramatycznie na portalu Fronda.pl. To fragment z książki Terlikowskiego i Grzegorza Górnego "Bitwa o Madryt".

Zdradzę wynik tej bitwy: Madryt padł. Front przesuwa się w stronę Warszawy.

Panowie T. i G. piszą: "Wizyta w Hiszpanii dla zafascynowanego tradycyjną kulturą tego kraju Polaka i katolika to wydarzenie traumatyczne. Dopiero na miejscu widać, jak głęboko sięga rewolucja obyczajowa (..) Zajęcia w szkole z masturbacji dla nastolatków; przyznanie szesnastoletnim dziewczętom prawa do aborcji bez poinformowania o tym rodziców; pełne flaszkodromy (czyli miejsca specjalnie wyznaczone przez władze miejskie i uczelniane, gdzie studenci w weekendy mogą się upijać dotowanym alkoholem) - to wszystko może szokować Polaków, ale Hiszpanów wydaje się nie zaskakiwać. Oni się już do tego przyzwyczaili i sugestia, że mogłoby być inaczej, wywołuje tylko wzruszenie ramion, ewentualnie agresywną odpowiedź, że z zacofania można się wyleczyć".

Biedni Hiszpanie, prawda? Ale może rzeczywiście z zacofania można się wyleczyć?

Rozumiem to przerażenie, ale są granice głupstw. To nie "Gazeta Wyborcza" wybrała Palikota (może warto przeczytać, co o nim pisała przed wyborami..). Poza tym państwo przeceniacie "Gazetę". Żadna gazeta nie ma takiej władzy. To Polacy go wybrali. Przed tą prawdą nie warto uciekać w teorie spiskowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 79 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    151 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':