http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po wyborach schody

Jacek Żakowski
2011-10-10, ostatnia aktualizacja 2011-10-11 09:20

Piszę w niedzielę, więc nie wiem, kto ile głosów zdobył. Ale na moje oko dopiero teraz, proszę Państwa, się zacznie

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
ZOBACZ TAKŻE
Po dość leniwej i nudnawej kampanii, w trakcie której nawet najbardziej histerycznym autorom i politykom nie udało się rozgrzać społecznych emocji, czeka nas zapewne dużo bardziej emocjonujący i pewnie dla wielu z nas boleśnie frustrujący festiwal oczekiwań, narzekań, żądań, utyskiwań, zniecierpliwienia, straconych złudzeń i głośnych reklamacji.

Jutro, najdalej pojutrze, zaczną się okrzyki, że wybory zostały sfałszowane przez władzę albo zafałszowane przez media. I prędko się nie skończą. W takim nastroju będziemy pewnie żyli do następnych wyborów lub dłużej. Może natężenie krzyków będzie się zmieniało, ale staną się one częścią krajobrazu polskiej polityki, jak "układ" i "zamach smoleński".

A jednocześnie wróci powtarzana od wielu lat litania "twardych", "koniecznych", oczywiście "bolesnych" i "niepopularnych" reform. Przed wyborami ten wątek jakby przycichł. Partie nie chciały straszyć elektoratu, więc ich medialni akolici wyciszyli żądania. Teraz znów po nie sięgną.

Premier Tusk (co do osoby premiera nie mam specjalnych wątpliwości) znajdzie się więc pod ostrzałem z kilku starych, ale potężnych, armat jednocześnie. Mogę się założyć, że wielu moich kolegów (oraz polityków) ma już w szufladach gotowe tradycyjne apele, by rząd powstawał szybciej, by umowę koalicyjną prędzej negocjowano, by do sejmu czym prędzej trafiło jak najwięcej reformatorskich ustaw o znanej od lat treści.

Ja do żadnego pośpiechu nie namawiam. Pośpiech - jak wiadomo - konieczny jest przy łapaniu pcheł. Rządy, strategie, reformy, ustawy muszą być przede wszystkim dobre. Ważna jest jakość. Nie szybkość. I nie ilość.

Nie namawiam też do wsłuchiwania się w tę kakofonię oskarżeń i żądań, która się lada chwila zacznie. Rząd nie może żyć, pracować i podejmować decyzji w wieży z kości słoniowej, ale też nie może wciąż nasłuchiwać pomruków, jakie wydają różne środowiska i - zwłaszcza -nie może im ulegać. Sensowny rząd musi mieć własną spójną agendę i ją realizować rok po roku, ustawa po ustawie.

Tę agendę trzeba przemyśleć, przegadać i ustalić, zanim rząd powstanie. Poprzedni rząd był pod tym względem wyjątkowy. Powstawał w dobrych warunkach, a rządził w fatalnych. Zaskoczyła go (i nas wszystkich) radykalna zmiana sytuacji, do której musiał się dostosować zasadniczo zmieniając zamiary.

Następnego rządu już nic nie powinno zaskoczyć. Z góry wiadomo, że będzie bardzo trudno, że nic nie jest pewne, że trzeba się spodziewać wszystkiego najgorszego. A mimo to, trzeba będzie panować na rzeczywistością. Czyli mieć na każdą sytuację gotową odpowiedź. I to - w miarę możliwości - wyprzedzającą odpowiedź. Co łatwe nie będzie.

Dlatego, bardzo proszę: żadnego pośpiechu. Co nagle, to po diable. Skończyły się wybory, zaczęły się schody. Rządzić będzie dużo trudniej, niż wygrać. To nie będzie piknik ani niedzielny spacerek. Czeka nas zapewne trudna i daleka wyprawa w nieznane. Trzeba ją solidnie przemyśleć i dobrze przygotować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    40 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':