Niełatwo było się wczoraj dodzwonić do polityków PiS. Jednego z nich chciałem skłonić do rozmowy, więc wysłałem mu SMS: "Ziobryści mówią, że ma pan przechlapane". Odpisał szybko: "To ciekawe, bo ich już nie ma...".
W PiS krajobraz po klęsce i jak zwykle w takich przypadkach szukanie winnych. W porównaniu z 2007 r. partia Jarosława Kaczyńskiego ma prawie o milion mniej wyborców, gorszy wynik w procentach (29,88 proc., było 32,11 proc.) i mniej posłów (158, było 166). I były to szóste przegrane wybory z rzędu.
-
Jarosław Kaczyński bardzo to przeżył, bo do końca sądził, że wygrana jest w zasięgu. On naprawdę wierzył w te słynne wewnętrzne sondaże, w których czasem PiS prześcigał Platformę. Ktoś mu te sondaże dostarczał i nie chciałbym dziś być na jego miejscu - mówi "Gazecie" polityk znający PiS-owskie realia.
Bo o ustąpieniu prezesa mowy nie ma, choć jego najbliżsi współpracownicy mogą się spodziewać pytań o to, czy powinien wycofać się z polityki. - Będą go zapewniali, że w żadnym wypadku; to taki test z lojalności - twierdzi nasz rozmówca, który sam bywał tak testowany.
Kaczyński musi więc na kogoś zrzucić odpowiedzialność za przegraną, skoro sam jej nie weźmie. W wyborach prezydenckich padło na sztabowców z Joanną Kluzik-Rostkowską na czele; w wyborach samorządowych - na byłych sztabowców, założycieli PJN.
Ziobro recydywistaTeraz głównymi kandydatami na ofiary rozliczeń są ziobryści. Wiceszef partii Zbigniew Ziobro ani Jacek Kurski nie byli na wieczorze wyborczym PiS. - Zbyszek jako jedyny z kierownictwa partii nie stał za prezesem - zwraca uwagę nasz rozmówca.
Ziobro i Kurski nie angażowali się też w pracę sztabu w kampanii. Nie znaczy to jednak, że byli bierni. - Ziobro, Kurski i Tadeusz Cymański utworzyli kombo i jeździli po Polsce wspierając niektórych kandydatów wbrew prezesowi. W Kaliszu do Sejmu wszedł popierany przez Ziobrę Andrzej Dera, przepadł prof. Andrzej Waśko, choć był pierwszy na liście - opowiada były polityk PiS. Jeszcze w piątek Ziobro - jak się dowiadujemy wbrew zaleceniom sztabu - zrobił konferencję wspierając jedną z kandydatek.
Ziobro jest w tej kwestii recydywistą - w wyborach europejskich 2009 r. zamierzał poprzeć Beatę Kempę zamiast prof. Ryszarda Legutki. I za to spotkał go gniew prezesa, zakończony sławnym przykazaniem, by w europarlamencie uczył się języków.
O tegoroczną kampanię pytam jednego z liderów partii. - Istotnie, niektórzy nasi koledzy nie ułatwiali nam walki wyborczej - odparł, ale nie odpowiedział na pytania o szczegóły, ani co zrobi kierownictwo partii.
- Ziobro robił kampanię w kampanii. Co innego, jak prof. Staniszkis wspiera jakiegoś kandydata, a co innego, jak robi to członek ścisłego kierownictwa ignorując sztab - mówi nam polityk z komitetu politycznego PiS.
- Atmosfera nie jest podniosła, ale niech koledzy z władz partii nie będą myśliwymi, bo ja nie jestem czarownicą. Włączyłem się w kampanię, wspierałem partię, a szczególnie niektórych kandydatów i myślę, że to było ok - mówi "Gazecie" jeden z polityków, którzy w PiS znaleźli się na cenzurowanym.
Aniołki na aucieKomitet polityczny PiS zbierze się jutro. Na pewno będzie ocena kampanii, w której przegrały nie tylko wszystkie znane z plakatów "aniołki PiS", lecz także warszawski poseł, były wiceszef
MSZ Karol Karski czy wicemarszałek Senatu i senator od 1989 r. Zbigniew Romaszewski. Nowymi posłami PiS zostali natomiast m.in. była szefowa MSZ
Anna Fotyga, były wiceszef MSZ Witold Waszczykowski, eksszef "Solidarności" Janusz Śniadek, prawniczka prof. Krystyna Pawłowicz. Z ostatniego miejsca w Świętokrzyskim mandat zdobył agent Tomek - Tomasz Kaczmarek, z ostatniego w
Łodzi - legendarny bramkarz Jan Tomaszewski.
W
Warszawie walkę o reelekcję wygrał Artur Górski, znany z prób intronizacji Chrystusa na króla Polski oraz mowy o tym, że wybór Baracka Obamy to koniec cywilizacji białego człowieka.
I znów w klubie PiS jest dwóch Mariuszów Kamińskich - były szef CBA oraz młodszy od niego były rzecznik klubu.