http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Palikot: Będę błaznem, ale bardziej serio

Aleksandra Pezda
2011-10-09, ostatnia aktualizacja 2011-10-09 23:54

Janusz Palikot
Janusz Palikot
Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

W Sejmie poprzemy każdą koalicję, która spełni nasze nadzieje na nowoczesne państwo i nasze postulaty. Nawet jeśli nie będziemy jej członkami. Równie dobrze możemy działać jako konstruktywna opozycja - mówi Janusz Palikot chwilę po ogłoszeniu wyników sondażu exit poll's, który daje jego ruchowi 10,1 proc. i trzecie miejsce w Sejmie, po PO i PiS.

Janusz Palikot świętuje sukces wyborczy
Fot. Fot . Krzysztof Miller/ Agencja Gazeta
Janusz Palikot świętuje sukces wyborczy
Janusz Palikot świętuje sukces wyborczy. Całus z partnerką
Fot. Fot . Krzysztof Miller/ Agencja Gazeta
Janusz Palikot świętuje sukces wyborczy. Całus z partnerką

Przeczytaj też: Młodzi głosują na Palikota



Aleksandra Pezda: Gazeta "Frankfurter Allgemeine Zeitung" nazwała pana "polskim błaznem - Stańczykiem". Czy teraz zmieni pan styl, czy nadał będą wibratory i prosiaki na konferencjach prasowych?

Janusz Palikot: Będę tak działać, jeśli zajdzie potrzeba, ja się tego nie wyrzekam. Taki styl przemawia do młodych ludzi. Skoro potrzebują, żeby do nich mówić takim językiem, będę tak nadal robił. W końcu nas wybrali. Ale politykę zamierzam oczywiście uprawiać odpowiedzialnie i bardzo serio.

Mówił pan, że gdyby mógł wybierać resorty dla swojego Ruchu w ewentualnej koalicji, postawiłby na Ministerstwo Edukacji, MSWiA oraz Ministerstwo Pracy. Dlaczego edukacja?

- Bo tam potrzebne są fundamentalne zmiany. Szkołę mamy XIX-wieczną, nastawioną na wynik, na testy. Zamiast nowoczesnej współpracy, pracy zespołowej i kreatywności. A edukacja jest najważniejsza, od niej trzeba zacząć budowę nowoczesnego państwa. Również ze względu na sprawę religii, którą trzeba wycofać ze szkół i przenieść do kościołów. Dlatego będziemy się upierali przy nowoczesnej edukacji. Wszystko jedno, czy w rządzie, czy jako opozycja.

Jaką koalicję bierze pan pod uwagę?

- Za wcześniej mówić o koalicjach. Zwłaszcza że wynik nie jest ostateczny, a liczę, że będziemy mieli nawet kilkanaście procent. Proszę, jaki wynik! A jeszcze pół roku temu nikt nie dawał nam szansy nawet na jeden procent! W Sejmie jednak poprzemy każdą koalicję, która spełni nasze nadzieje na nowoczesne państwo i nasze postulaty. Nawet jeśli nie będziemy jej członkami. Równie dobrze możemy działać jako konstruktywna opozycja. Na pewno nie bierzemy pod uwagę żadnej koalicji z PiS. Na szczęście - sądząc po wstępnych wynikach - nie będzie to w ogóle konieczne. Bo nikt nie będzie miał potrzeby budowania koalicji z PiS.

Pierwsza nasza propozycja ustawy - finansowanie in vitro z budżetu. Do grudnia zamierzamy złożyć w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich, ale nie mogę przesądzić, z jakim to się spotka przyjęciem przez inne siły w Sejmie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':