http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łukaszenka zdradza tajny plan Polski

Andrzej Poczobut, Grodno
2011-10-07, ostatnia aktualizacja 2011-10-07 19:11

Warszawa chce, by granica z Białorusią znów przebiegała pod Mińskiem, a "wielkim działaczom" marzy się odzyskanie Kresów Wschodnich - mówił na piątkowej konferencji prasowej Aleksander Łukaszenka.

Aleksander Łukaszenka
Fot. IVAN SEKRETAREV ASSOCIATED PRESS
Aleksander Łukaszenka
Białoruski prezydent przez cztery godziny odpowiadał na pytania grupy rosyjskich dziennikarzy, którzy przyjechali na tradycyjne, coroczne zaproszenie Łukaszenki. Zapewniał, że żadnego kryzysu w jego kraju nie ma, są jedynie przejściowe trudności (chodzi o brak waluty, dewaluację rubla o 60 proc. i inflację sięgającą 60 proc.). Twierdził, że nadal popiera go przytłaczająca większość społeczeństwa (choć ostatnie badanie niezależnego instytutu mającego siedzibę na Litwie mówi o 20,5 proc.) i z zachwytem wypowiadał się o planach premiera Rosji Władimira Putina budowy Unii Euroazjatyckiej, która miałaby objąć teren byłego ZSRR bez państw bałtyckich i Gruzji. - Jeżeli upadnie Rosja, nam wszystkim koniec. Im mocniejsza jest Rosja, tym lepiej dla nas - tłumaczył Łukaszenka i twierdził, że osobiście rozmawiał na temat Unii z Putinem. Dodał też, że dla Zachodu "nigdy nie będę swoim, jestem tam ideologicznie obcy".

Sporo czasu poświęcił Polsce. Według prezydenta Białorusi "wielcy działacze" w naszym kraju śnią o granicy pod Mińskiem - takiej jak przed 1939 r. Proponował rosyjskim dziennikarzom, by kupili w Polsce mapy, bo na nich granica z Białorusią rzekomo nadal przebiega pod Mińskiem.

Łukaszenka wrócił również do zeszłorocznej wizyty szefów polskiej i niemieckiej dyplomacji Radosława Sikorskiego i Guido Westerwellego w Mińsku. Proponowali oni zbliżenie z UE w zamian za demokratyzację kraju. Miękka polityka skończyła się w grudniu 2010 r. po brutalnej rozprawie z białoruską opozycją - ponad 800 osób skazano na kary od grzywny po kilka lat łagru.

- Westerwelle obraził się, kiedy powiedziałem, że nie zgadzam się z... Jak to się nazywa... Homo... Homo... Kiedy facet z facetem... Homoseksualizm! - mówił w piątek Łukaszenka. - Sikorski zadaje mi pytanie: "Jak, Aleksandrze Grigoriewiczu, odnosicie się do nietradycyjnej orientacji?". Powiedziałem, co sądzę. Że jak kobiety są lesbijkami, to jest to nasza, chłopów, wina. Zresztą jak kobieta z kobietą, to można to wybaczyć. Ale facet z facetem! Ohyda!

Białoruski prezydent przekonywał, że nie zdawał sobie sprawy z orientacji seksualnej Westerwellego. Jego zdaniem właśnie wypowiedź na temat homoseksualizmu spowodowała, że Niemcy tak chętnie przyłączyły się do obecnego twardego stanowiska UE wobec Mińska.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 50 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':