W serii spotów wyborczych "Jacek Świat Gazeta" wrocławski kandydat
PiS do Sejmu Jacek Świat (prywatnie wdowiec po Aleksandrze Natalli-Świat, posłance PiS, która zginęła w katastrofie smoleńskiej) kupuje "Gazetę Wyborczą", czyta artykuły na temat katastrofy smoleńskiej, niszczy je (bo są nieprawdziwe), po czym każdy spot kończy zgrabnym sloganem o życiu w prawdzie. Problem w tym, że to oszustwo. "Gazeta", którą czyta pan Świat, nie istnieje. Tytuły, które widać w spocie, nigdy nie zostały opublikowane w "Gazecie".
W 7. sekundzie spotu pojawia się wrocławskie wydanie "Gazety Wyborczej" z tytułem: "Rząd rosyjski robi wszystko, aby pomóc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej". Przy okazji - w tytule jest błąd interpunkcyjny, bo na końcu tytułów prasowych nie stawia się kropki.

A oto jak naprawdę wyglądała ta strona:

Oto cały spot pana Jacka numer jeden:
W spocie numer dwa pojawia się inny artykuł "Gazety":

A oto jak naprawdę wyglądała ta strona "Gazety":

Tu pan Jacek miał większy problem, bo podrobiony artykuł dotyczył zakazu sprzedaży alkoholu w centrum Wrocławia. Zamieniony jest tu więc nie tylko tytuł, ale i pierwsze zdanie tekstu, które zostało zastąpione wykresami kursów walutowych ze strony gospodarczej "Gazety".
Poniżej cały spot numer dwa:
W trzecim, ostatnim klipie ponownie pokazana jest w pierwszej scenie kupowana w kiosku ''Gazeta'' z oszukaną, zmyśloną czołówką. W klipie jest również pokazany fikcyjny artykuł z ''Gazety'' o prawicowym dziennikarzu wyrzuconym z pracy ''po kolejnych kłamstwach pod adresem...''.