W "Gazecie Wyborczej" premier Donald Tusk
apeluje, by "
Polska nie wpadła w ręce PiS, SLD i Palikota". "Gazeta" drukuje także
wyniki sondażu TNS OBOP pokazującego, że PiS wcale nie dogania PO, jak twierdzą inne pracownie. Według tego sondażu PO i PSL będą mieć w Sejmie bezpieczną większość 241 głosów. Ale to nie powód, by nie głosować. Przecież jeszcze w sobotę pisano, że wynik PiS zrównuje się z wynikiem PO.
Wszystkie gazety piszą o śmierci kibica w
Zielonej Górze. "Śmierć kibica pod radiowozem. (...) Prokuratura ustala z jaką prędkością jechał
samochód. Świadkowie mówią, że mógł pędzić nawet 100 km na godzinę" - pisze "Nasz Dziennik". "Policjanci rozjechali kibica. Oni go po prostu zabili. Wiele samochodów pojawiało się na tej ulicy, ale wszyscy zwalniali. Jedynie ten radiowóz zap...ł dalej" - pisze z kolei, powołując się na świadków "Gazeta Polska Codziennie".
Piotr Lisiewicz komentuje: "To Donald Tusk odpowiada za to, że autorytet służb państwowych spadł w oczach niemałej części Polaków do poziomu partyjnej bojówki". Ale w "GPC" za wszystko co złe odpowiada Tusk. Przy okazji gazeta Lisiewicza sugeruje, że radiowóz poruszał się z prędkością 80 km na godz. To w końcu kto ma rację: "GPC" czy "NDz"?
"Rzeczpospolita" nieco tonuje: "Zamieszki po śmierci kibica pod kołami radiowozu". A "Gazeta Wyborcza" pisze po prostu o "Tragedii po żużlowej fecie".
Bronisław Wildstein
oburza się w "Rz" na najnowszą reklamę PO, w której pokazani są kibole i obrońcy krzyża. A na końcu pada pytanie: "Oni zagłosują. A ty?". "Platforma tworzy aurę wojny domowej" - pisze Wildstein. Oburza się, że używanie kadrów fanatycznego tłumu z Krakowskiego Przedmieścia czy też rozrabiających kibiców to "dezawuowanie obywateli", "odczłowieczenie ich i przedstawienie ich jako opętanej nienawiścią tłuszczy, którą trzeba powstrzymać albo może lepiej wyeliminować. Na razie z życia publicznego".
Ale to politycy PiS użyli tych ludzi jako pierwsi do krucjaty politycznej przeciwko PO. Wildstein rzecz jasna tego nie widzi. Na końcu pisze: "Taka atmosfera [jak w spocie PO] doprowadziła do zamordowania członka PiS Marka Rosiaka. Klip PO przekracza kolejny próg".
Ja tego nie widzę. Kadry pokazane w klipie są jak najbardziej autentyczne. Trafnie ostrzegają, do czego może prowadzić fanatyzm w polityce.
Przeciwko spotowi protestuje także Teresa Bochwic w "Gazecie Polskiej Codziennie". "Ci, którzy spreparowali ten obraz, zrobią nam wybory. A co ty na to?" - pyta komentatorka. Ja na to, jak na lato. O ile jednak pamiętam, to "Gazeta Polska" wzywała ludzi do obrony krzyża, nazywała ich solą polskiej ziemi, a teraz uznaje ich autentyczne zdjęcia za manipulację. Coś tu chyba jest nie tak. Ale rozumiem, że teraz idziecie na miękko. Twardość przyjdzie po wygranych wyborach.
"Rz" nie uznała za stosowne przynajmniej wyrazić niesmaku (
robi to natomiast w "Gazecie" Paweł Wroński), że prezes PiS opluł w swej książce i wywiadzie dla "Newsweeka" kanclerz Niemiec, sugerując, że jej wybór na szefową rządu nie był przypadkiem, ale spiskiem jakichś ciemnych sił. Tak "Rz" rozumie standardy w polityce - PO rozpala wojnę domową, a PiS to grzeczne aniołki, którym wolno opluwać, insynuować, obrażać, kłamać. I dlatego nie można ich skrytykować nawet za coś, co ewidentnie urąga przyzwoitości a przede wszystkim szkodzi polskiej racji stanu, bo osłabia nasz kraj w Europie.
W "Gazecie Polskiej Codziennie" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wzywa, by głosować na tych, którzy "wódki z SB pili nie będą". Chodzi o aluzję do zdjęć sprzed 20 lat z Magdalenki. Przy okazji Isakowicz apeluje, by nie marnować głosu na PJN, Nową Prawicę czy PSL. Ciekawe, co na to władze kościelne. No i jak się czują członkowie Episkopatu oraz wysokiej rangi duchowni, którzy odzyskiwali mienie kościelne z pomocą emerytowanych funkcjonariuszy SB.
Rekord dnia pod względem absurdów pobił jednak "Nasz Dziennik": "Więcej medali po zmianie politycznej. Zmiany w polskiej polityce przełożą się na zmiany w polskim sporcie - obiecywał wczoraj prezes Prawa i Sprawiedliwości" - "NDz" pisze
na pierwszej stronie. Tylko w jakiej dziedzinie gra przechadzający się po boisku piłkarskim prezes? Szachy, brydż sportowe? A może zapasy w błocie?