"Kobiety potrzebują w życiu bezpieczeństwa i stabilności, a nie modnych sloganów wygłaszanych przez socjolożki, politolożki i filozofki. Potrzebują spokoju, a nie ciągłego rewolucyjnego fermentu. Potrzebują rodziny, a nie związków partnerskich. Tak przynajmniej mówią mi kobiety, które cenię najbardziej".
Marek (publiczność przepraszam za poufały ton, ale używam go celowo, bo Marek był moim kolegą biurko w biurko w "Gazecie", a dwa lata temu już z trybuny niechętnej "Gazecie" stanął w mojej obronie, gdy "Gazeta Polska" oskarżyła mnie, że byłem agentem
SB) to, co napisałeś urąga Twojej inteligencji i obraża inteligencję publiczności.
Skoro postulaty są słuszne, bo dyskryminacja kobiet jest, to jak można je tak pogardliwie w rzekomym interesie "prostego człowieka" zbywać?
W PRL była taka propagandowa figura. Garstka awanturników politycznych, elementów wywrotowych, jątrzy i judzi, czyli zawraca w głowach uczciwym obywatelom, robotnikom, chłopom, inteligencji pracującej, studentom itd., którzy pragną w spokoju pracować i uczyć się dla dobra ojczyzny. Podpalają nasz wspólny dom dla sobie tylko wiadomych, niecnych celów.
Marek, nie wygłupiaj się.