Komorowski mówił we wtorek europosłom, że wskutek kryzysu gospodarczego pod znakiem zapytania stanął europejski model społeczny, którego sednem była równowaga pomiędzy wolnością, równością i solidarnością. - Model ten sprawiał, że życie w Europie było uważane za najbardziej ludzkie. UE znajduje się w punkcie zwrotnym, być może w najtrudniejszym momencie od początków integracji - stwierdził prezydent. Wzywał, by odpowiedzią na kryzys było więcej Europy stawiającej na bezpieczeństwo swych obywateli, rozwój i solidarność.
Jak podkreślał polski prezydent, kryzys finansowy popycha kraje
strefy euro do zacieśnienia koordynacji polityki gospodarczej. Wprawdzie publicznie polska dyplomacja bagatelizuje związaną z tym groźbę utrwalenia podziału UE na euroland i kraje upośledzone czyli tzw. drugiej prędkości, to jednak zakulisowo pracuje nad pomysłami dotyczącymi łagodzenia skutków przyszłych reform w
strefie euro.
- Coraz częściej pojawiają się propozycje, by w oparciu o strefę euro pogłębić integrację europejską. Należy jednak pamiętać, że tak głębokie zmiany - jeśli nie mają zaszkodzić całości projektu zwanego Europa - powinny dokonywać się na drodze traktatów - podkreślał Komorowski. Dodał, że wówczas na temat reform wypowiedzieć powinny się wszystkie kraje Unii.
Dzień wcześniej premier
Donald Tusk dystansował się w Brukseli od pomysłów zmiany unijnych traktatów, które miałyby uczynić Europę odporniejszą na przyszłe kryzysy. Niewykluczone, że reformy strefy euro sprowadzą się w przyszłości (choć na razie ten pomysł blokują
Niemcy) do emisji wspólnych euroobligacji. Ograniczyłoby to suwerenność budżetów krajów członkowskich.
Pytany czy przystąpienie Polski do tak zreformowanej strefy euro nie wymagałoby nowego referendum Komorowski odparł, że niekoniecznie. - Może być, ale nie musi. Społeczeństwo polskie zasadniczo dało mandat dla integracji w referendum akcesyjnym - wyjaśniał.
To na razie dość teoretyczne rozważania, bo przyjęcie euro przez Polskę to daleka perspektywa. Dziesięć, piętnaście lat? - Nie wiem. Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądała
strefa euro - mówił niedawno minister finansów Jacek Rostowski.