http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Honor i śmierć na Wyspach

Jacek Pawlicki, bart, dp
2011-09-10, ostatnia aktualizacja 2011-09-10 00:46

Modły w meczecie w Islamabadzie, Pakistan
Modły w meczecie w Islamabadzie, Pakistan
Fot. AP/B.K. Bangash

Po ponad siedmiu latach od śmierci córki o jej "zabójstwo honorowe" zostali oskarżeni pochodzący z Pakistanu rodzice - Szafilea nie chciała wyjść za wybranego przez nich mężczyznę. Takich tragedii w Wielkiej Brytanii jest co roku co najmniej kilkanaście.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
4 lutego 2004 r. w rzece Kent niedaleko Sedgwick w hrabstwie West Sussex trzech robotników natknęło się na rozkładające się ciało dziewczyny. Wezwana na miejsce policja zidentyfikowała zwłoki - to zaginiona 17 września 2003 r. Szafilea Ahmed. Patolodzy stwierdzili, że przyczyną śmierci było uduszenie. Ktoś najpierw pozbawił ją życia, a dopiero później zwłoki wrzucił do rzeki.

Zaraz po znalezieniu ciała podejrzenie padło na rodziców Szafilei - Iftikhara Ahmeda, 51-letniego taksówkarza pochodzenia pakistańskiego mieszkającego od lat w Warrington w hrabstwie Cheshire w północno-zachodniej Anglii, oraz jego 48-letnią żonę Farzanę. Kilka miesięcy wcześniej policja podejrzewała ich o to, że porwali córkę.

Między rodzicami a córką od dawna się nie układało. W 2003 r. Iftikhar i Farzana próbowali zmusić Szafileę do poślubienia Pakistańczyka, wskazanego przez nich kandydata na męża. Wszystko więc pasowało do praktykowanego w niektórych społecznościach imigranckich na Wyspach "zabójstwa honorowego" - ktoś z rodziny zabija siostrę czy córkę, bo nie chcą one poślubić wskazanego kandydata na męża albo ludzie plotkują, że źle się prowadzi.

Kłopoty Szafilei zaczęły się jesienią 2002 r., kiedy to rodzice zaczęli zamykać ją w domu z obawy, że ucieknie. Po rozmowie z nauczycielami zaniepokojonymi nieobecnością dziewczyny w szkole ojciec dziewczyny zgodził się, by wróciła do normalnego życia.

Po kilku tygodniach Szafilea rzeczywiście uciekła z domu. W lutym 2003 r. zarejestrowała się jako bezrobotna, tłumacząc, że nie może mieszkać w domu, bo rodzice chcą ją wydać za mąż za człowieka, którego nie zna i nie kocha. Kilka dni po tym wróciła jednak do rodziców, a ci skłonili ją do wyjazdu do Pakistanu.

Rodzinne wakacje szybko zmieniły się w koszmar. W Pakistanie Szafilea wolała wypić trujący wybielacz niż poznać podsuwanego przez rodzinę męża. Ojciec zaprzeczał później, jakoby córka chciała się zabić. Przekonywał, że wybielacz wypiła przez przypadek, myląc go z butelką soku, bo z powodu przerwy w dostawie prądu zgasło akurat światło. Z wierszy i tekstów piosenek, jakie zostawiła po sobie Szafilea, wynika jednak, że dziewczyna czuła się osaczona i zaszczuta.

Morderstwo dziewczyny stało się bardzo głośne na Wyspach - także dlatego, że jak dotąd nie udało się znaleźć zabójców. W pierwszym etapie śledztwa policji w 2004 r. zabrakło dowodów, by oskarżyć rodziców, którzy zostali zwolnieni z aresztu.

Śledztwo zostało wznowione jesienią ub.r. Tym razem policja i prokuratura zyskały mocne dowody dzięki młodszej siostrze Szafilei - Aliszy. Dziewczyna wpadła w ręce policji, gdyż maczała palce w napadzie rabunkowym na swój dom rodzinny. W zamian za interesujące policję zeznania została objęta programem ochrony świadków.

Nie wiadomo, co dokładnie Alisza zeznała, ale w środę rodzice Szafilei stanęli przez sądem w Runcorn. Nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Grozi im do 22 lat więzienia, bo mniej więcej tyle zasądzają brytyjskie sądy za "zabójstwa honorowe".

W krajach Bliskiego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej czy w Indiach "zabójstwa honorowe" to niemal codzienność. Kobiety giną najczęściej z rąk braci czy wujów przy cichym wsparciu ojców i matek.

Zgodnie z tamtejszą tradycją tylko w ten sposób można zmyć plamę na honorze rodziny.

A można go splamić na wiele sposobów - tracąc dziewictwo przed ślubem (często wystarczy samo podejrzenie, że tak się stało) albo odrzucić wybranego przez rodzinę narzeczonego. Zdarzają się też morderstwa z jeszcze bardziej błahych powodów, jak zdjęcie muzułmańskiej chusty czy zbyt swobodny (czytaj - zachodni) styl życia.

Według ONZ co roku na świecie ginie w ten sposób co najmniej 5 tys. kobiet, ale organizacje broniące praw kobiet szacują, że ofiar jest co najmniej cztery razy więcej. "Zabójstwa honorowe" wraz z imigracją przeniknęły do krajów Zachodu, a najwięcej jest ich właśnie na Wyspach. Brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych szacuje, że co roku "honorowo" mordowanych jest kilkanaście kobiet.

Władze starają się temu przeciwdziałać, ale z racji tego, że do zbrodni dochodzi w hermetycznym środowisku, a ewentualni świadkowie boją się o własne życie, jest to szalenie trudne. Na Wyspach powstały specjalne organizacje, które pomagają kobietom z rodzin imigranckich, które czują się zagrożone ze strony rodziny. Od 2008 r. w Anglii, Walii i Irlandii Północnej nie wolno zmuszać do małżeństwa. Grożą za to dwa lata więzienia. Mimo to co roku kilkaset kobiet z imigranckich rodzin szuka ochrony przed bliskimi zmuszającymi je do poślubienia niekochanych mężczyzn.

W Wielkiej Brytanii żyje 2 mln muzułmanów. Połowa z nich to imigranci z Pakistanu i ich potomkowie.

Najgłośniejsze brytyjskie "zabójstwa honorowe"

Październik 2002. 16-letnia Heszu Yones z Londynu ginie z rąk ojca, który osobiście podrzyna jej gardło za chodzenie na randki z chłopakiem pochodzącym z Libanu, w dodatku z chrześcijaninem.

Kwiecień 2005. Brat i kuzyn mszczą się na 25-letniej Smirze Nazir (z pochodzenia Pakistance) za romans z chłopakiem pochodzącym z Afganistanu. Kobieta ginie w męczarniach - napastnicy zadają jej 18 ciosów nożem i trzykrotnie podrzynają gardło.

Styczeń 2006. 19-letnia Manaz Mahmod wpada w zasadzkę zastawianą przez ojca i wuja - Kurdów z Iraku - którzy chcą ją ukarać za to, że związała się z Kurdem... z Iranu. Po zamordowaniu dziewczyny zabójcy wkładają jej ciało w wielką walizę i zakopują w Birmingham.

Grudzień 2009. Mehmet Goren, Kurd, który wyemigrował do Londynu z Turcji, torturuje i w końcu morduje 15-letnią córkę Tulay Goren. Powód - dziewczyna chodziła z chłopakiem nieakceptowanym przez ojca.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':