Była minister finansów w rządzie
PiS krytykuje obecny rząd. Ocenia go jako "beztroski, chaotyczny, rozrzutny", wieszczy gospodarczą katastrofę. Tydzień temu w restauracji Pod Gigantami spotkała się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, oferując mu swoje poparcie, a ten chce ją teraz wystawić do debaty wyborczej.
Zadziwiająca propozycja.
Artykuł 14 ustawy o
NBP głosi, że członek Rady Polityki Pieniężnej na czas sprawowania urzędu ma zawiesić działalność w partii politycznej i związku zawodowym. Nie może też zajmować żadnych innych stanowisk ani podejmować działalności zarobkowej lub publicznej poza pracą naukową, dydaktyczną lub twórczością naukową. To jasna konstrukcja. Członkowie RPP muszą być apolityczni i niezależni.
Rada Polityki Pieniężnej i NBP, podobnie jak
Trybunał Konstytucyjny, to instytucje, które chronią nas przed szaleństwem polityki. Są bezpiecznikiem, cennym zwłaszcza w kryzysowych czasach, który odpowiada za zaufanie do polityki monetarnej i do złotego. Do tej pory RPP udawało się zachować apolityczność mimo wielokrotnych ataków ze strony polityków lewicowych i populistycznych. Członkowie RPP jak ognia unikali politycznych wypowiedzi. Czynili to z szacunku dla państwa i dla siebie - własnego dorobku naukowego i publicznego.
Czy
Zyta Gilowska uznała, że lojalność wobec prezesa Kaczyńskiego oraz PiS stoi wyżej niż te wartości? Twierdzi, że "nie może milczeć".
Jeśli ustąpi z RPP, milczeć już nie będzie musiała. Wtedy będzie też mogła uczciwie stanąć do debaty z ministrem Jackiem Rostowskim i zapewne będzie to debata bardzo interesująca.