Archidiecezja dublińska jest bliska załamania finansowego - stwierdza rada księży, ciało doradcze archidiecezji. Ich raport ujawniła kilka dni temu gazeta "Irish Catholic". Od tego czasu do poważnego spadku dochodów przyznały się wszystkie cztery irlandzkie archidiecezje.
Kłopoty finansowe to kolejny element ogromnych tarapatów, w jakie popadł w ostatnich kilkunastu latach irlandzki
Kościół. Kiedyś był wielkim autorytetem moralnym na wyspie, a na niedzielne msze stawiali się prawie wszyscy mieszkańcy. Dziś duchowni muszą się tłumaczyć z kolejnych wychodzących na jaw przypadków pedofilii wśród księży, a w niektórych parafiach na msze już prawie nikt nie przychodzi.
W 1975 r. na niedzielne msze przychodziło dziewięciu na dziesięciu mieszkańców kraju, dziś - cztery osoby na dziesięć! Taka jest średnia krajowa. W archidiecezji dublińskiej do kościołów chodzi co niedziela 20 proc. mieszkańców, ale do niektórych kościołów - tylko 3 proc. W czasach kryzysu, gdy wierni mniej rzucają na tacę, oznacza to spadek dochodów archidiecezji o 15 proc.
W ostatnich latach archidiecezja dublińska musiała wypłacić ofiarom księżowskiej pedofilii już 13,5 mln euro odszkodowań. Zidentyfikowano 570 takich ofiar, głównie uczniów i wychowanków szkół, sierocińców i poprawczaków prowadzonych przez Kościół.
Archidiecezja dublińska nieszczęśliwie zainwestowała też w akcje Bank of Ireland i AIB. Oba te banki udzielały zbyt ryzykownych kredytów i stały się źródłem irlandzkiego kryzysu gospodarczego. Wartość ich akcji dramatycznie spadła.
Podobnego spadku dochodów doświadczają inne archidiecezje. "W niektórych parafiach jest to nawet więcej niż 15 proc., w innych mniej" - tłumaczył dziennikowi "Irish Times" rzecznik archidiecezji Tuam. Przy okazji dodał, że księża zarabiają 1760 euro brutto (to mniej niż średnia krajowa) i kwota ta nie wzrosła od 2008 roku.
Irlandczycy są katolikami od V wieku, nie wyrzekli się wiary podczas okupacji Brytyjczyków (w większości protestantów), a katolicyzm był utożsamiany z oporem wobec najeźdźcy.
Gdy w 1921 roku
Irlandia odzyskała niepodległość, Kościół przejął wiele funkcji sprawowanych dotąd przez władze brytyjskie, m.in. zaczął prowadzić szkoły, szpitale, sierocińce i zyskał dzięki temu ogromny wpływ na myślenie Irlandczyków.
Miał też decydujący głos w kwestiach obyczajowych - np. dopiero w 1973 roku zalegalizowano środki antykoncepcyjne. Także dopiero w latach 70. zniesiono prawo nakazujące kobiecie wychodzącej za mąż porzucenie pracy.
Rozwody są legalne od 1995 roku (dziesięć lat wcześniej w pierwszym referendum na ten temat Irlandczycy odrzucili taką możliwość). Życie na kocią łapę jeszcze dwie dekady temu było zupełnie nieakceptowane, ale dziś mało kogo dziwi. Nadal nielegalna jest aborcja.
Gdy w latach 80. Irlandia zaczęła się szybko bogacić, nastąpiły gwałtowne zmiany obyczajowe, a wielu duchownych i komentatorów ubolewało, że Irlandczycy zaczęli przedkładać dobra materialne nad wartości duchowe. Przewidywali jednak, że w razie kryzysu Wyspiarze znów zwrócą się ku religii. Kryzys gospodarczy w Irlandii trwa jednak od 2008 roku i nie widać, by mieszkańcy wyspy masowo wracali do Kościoła.
Archidiecezja dublińska rozważa opodatkowanie parafian, by mieć środki na funkcjonowanie. Taki pomysł w czasach kryzysu może nie spodobać się nawet tym, którzy są wierni Kościołowi.