http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Plotka o ratingu Francji zachwiała giełdami

Tomasz Prusek, Patrycja Maciejewicz
2011-08-10, ostatnia aktualizacja 2011-08-11 13:25

Graczom na giełdach kompletnie puściły nerwy. Wystraszyli się plotki, że najwyższy rating może stracić Francja. Nasz indeks WIG20 zdołował aż o ponad 5 proc. Ale na rynku długu wiara w Polskę jest niezachwiana. Nasze obligacje sprzedały się świetnie







Wtorkowa zwyżka cen na dużych europejskich giełdach i na Wall Street okazała się pułapką dla optymistów. Kto uwierzył, że rynki znalazły twarde dno, ten w środę liczył kolejne straty.

Tym razem zapalnikiem była Francja, dotychczas oaza spokoju na kryzysowej mapie świata. Wystarczyła plotka, że jedna z agencji ratingowych może obniżyć jej ocenę wiarygodności kredytowej, tak jak w weekend Standard & Poor's zrobił z USA. Graczy zaniepokoił też prezydent Nicolas Sarkozy, który przerwał wakacje na Lazurowym Wybrzeżu i wrócił do Paryża. Z rządem i bankiem centralnym na nadzwyczajnym spotkaniu miał radzić, jak zredukować ogromny deficyt budżetowy i dług publiczny.

To wystarczyło do wywołania popłochu na giełdach. Indeksy tonęły nawet o 5-7 proc. Dopiero zdementowanie plotki przez francuskie ministerstwo finansów oraz przez same agencje, które potwierdziły najwyższą wiarygodność Francji, zahamowało wyprzedaż akcji. Ale i tak straty na zamknięciu sesji były katastrofalne: paryski indeks CAC spadł o 5,5 proc. Szczególnie parzyły akcje francuskich banków: Société Générale w pewnym momencie taniał nawet o jedną piątą.

Na warszawskiej giełdzie kursy akcji spadły do najniższego poziomu od lutego 2010 r. Najbardziej banków: BRE Bank (-11,9 proc.), Kredyt Bank (-10,2 proc.) i Handlowy (-9,5 proc.). Te największe - Pekao i PKO BP - straciły na wartości 6,9 i 5 proc.

Wczorajszy spadek WIG20 o 5,16 proc. był ósmym z rzędu - to najgorsza seria na GPW od czasu bańki internetowej w 2001 r. Giełda w Nowym Jorku zakończyła się 4-proc. spadkiem.

Jakby na przekór hiobowym wieściom z giełdy zagraniczni inwestorzy dali dowód zaufania do Polski na rynku długu.

- Jesteśmy w ekskluzywnym klubie państw, które nie muszą się obawiać o obniżkę ratingu - powiedział premier Donald Tusk. Tak jak dwa lata temu zwoływał konferencje, aby pokazać polską zieloną wyspę na oceanie recesji, tak wczoraj urządził spotkanie, by pochwalić się doskonałymi wynikami aukcji naszych papierów skarbowych. Ministerstwo Finansów sprzedało całą pulę obligacji dwu-, trzy- i pięcioletnich wartych 5 mld zł. Inwestorzy chcieli kupić dwa razy więcej. Godzili się też na niższe premie za ryzyko. Dlatego resort poszedł za ciosem i urządził dodatkową aukcję, na której sprzedał jeszcze papiery za miliard. - Polska jest bezpieczna i wypłacalna - mówił premier.



Polska, która sprawuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, zabiega, by jak najszybciej zakończono prace nad szczegółami uzgodnionego na szczycie w Brukseli Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EFSF). Ma on ratować kraje eurolandu w tarapatach. Wciąż nie ma zgody co do detali EFSF.

- Nie ma czasu na mnożenie wątpliwości. Jeśli mechanizm nie będzie szybko działał, to jesienią możemy zobaczyć powrót kłopotów w strefie euro - ostrzegł Tusk. Przyznał, że rząd nie jest w stanie nic zrobić z wysokimi notowaniami franka szwajcarskiego, gdyż wynikają one głównie z jego kursu względem euro. Jakby w odpowiedzi na to frank zaczął się umacniać. Wieczorem kosztował ponad 4,09 zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':