http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brytyjczycy nie chcą zalewu Turków

Jacek Pawlicki
2011-08-01, ostatnia aktualizacja 2011-08-01 19:17

Posłowie Izby Gmin żądają, by resort spraw wewnętrznych oszacował, ilu Turków przyjedzie pracować na Wyspy po wejściu Turcji do UE, po to, by nie powtórzyć wpadki z Polakami sprzed siedmiu lat.

Londyn
Fot. Rafa3 Mielnik / AG
Londyn
To właśnie dlatego, jak pisze "Guardian", komisja spraw wewnętrznych Izby Gmin naciska na władze w Londynie, by przygotowały wiarygodne szacunki dotyczące ewentualnej tureckiej migracji zarobkowej.

Przed rozszerzeniem UE w 2004 r. Londyn kierował się bowiem kompletnie chybionymi szacunkami, według których imigracja netto na Wyspy miała wynieść 13 tys. ludzi rocznie. W rzeczywistości szybko do pracy przyjechało ponad milion obywateli z nowych państw członkowskich.

Dlatego komisja Izby Gmin "pozostaje ostrożna w sprawie zezwolenia Turkom na pełną swobodę przemieszczania się" i przychyla się do pomysłu rządu, by po wejściu Turcji do Unii w okresie przejściowym brytyjski rynek pracy był zamknięty dla Turków.

Choć raport komisji nie odnosi się wprost do Polaków, to właśnie nasi rodacy stanowili zdecydowaną większość z ponad miliona imigrantów, którzy po rozszerzeniu Unii na wschód przyjechali do pracy na Wyspach. Jak się szacuje, jest ich tam dziś kilkaset tysięcy.

Dostęp do unijnego rynku pracy dla obywateli z nowych państw członkowskich był jednym z najbardziej gorących tematów podczas negocjacji akcesyjnych z Polską. Tylko Wielka Brytania, Szwecja i Irlandia zdecydowały się na bezwarunkowe i natychmiastowe otwarcie rynków, na czym gospodarki obu krajów skorzystały.

Co do rozmiaru polskiej migracji zarobkowej, mylił się nie tylko Londyn. Analizy sporządzone przed 2004 r. przez polski rząd mówiły np., że do Wielkiej Brytanii wyjedzie ledwie 40 tys. ludzi.

Ze względu na kryzys i trendy w całej Europie imigracja jest dziś o wiele bardziej drażliwym tematem na Wyspach niż w 2004 r. Dlatego też brytyjscy politycy wolą dmuchać na zimne. Choć obecnie z Turcji do krajów UE migruje ledwie 50 tys. ludzi rocznie, to eksperci spodziewają się, że liczba ta na pewno wzrośnie. Obecne szacunki mówią, że do 2030 r. z Turcji do krajów Unii może wyjechać od 500 tys. do 4 mln Turków. W Wielkiej Brytanii mieszka dziś ok. 150 tys. Turków i pół miliona Brytyjczyków pochodzenia tureckiego.

Według "Guardiana" Damian Green z resortu spraw wewnętrznych ostudził zapał posłów. Jego zdaniem nikt nie jest w stanie w obecnej sytuacji realistycznie ocenić, jak na unijny (i brytyjski) rynek pracy wpłynęłoby ewentualne przyjęcie Turcji do UE. Powód? W całej sprawie jest zbyt wiele niewiadomych.

Choć negocjacje z Ankarą trwają od października 2005 r., nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle się zakończą. Przeciwnikami przyjęcia Turcji do UE są bowiem Niemcy i Francja. Wielka Brytania jest największym adwokatem Ankary.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':