http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Białe złoto

Bartosz Nowacki jest archeologiem, tłumaczem, redaktorem miesięcznika "Majster".
2008-10-28, ostatnia aktualizacja 2008-10-28 15:45

Przez tysiące lat sól odgrywała ogromną rolę w gospodarce, polityce, a nawet wierzeniach religijnych. Była symbolem bogactwa. Wiedza o znaczeniu soli w pradziejach opiera się głównie na badaniach miejsc wydobywania lub pozyskiwania.

W Peru Inkowie uzyskiwali sól przez odparowywanie solanki w rozmieszczonych piętrowo basenach. Po wstępnym odparowaniu i zagęszczeniu solankę przelewano do położonych niżej, płytkich basenów, w których po dalszym odparowaniu krystalizowała na dnie.
Fot. Tim Davis/Corbis
W Peru Inkowie uzyskiwali sól przez odparowywanie solanki w rozmieszczonych...
ZOBACZ TAKŻE
Bez soli, zwanej białym złotem, nie mogły się obejść żadne pradziejowe społeczności rolnicze. Sól kuchenna, czyli chlorek sodu, jest bowiem niezbędnym składnikiem diety - pełniąc ważną funkcję w procesie trawienia i oddychania - a organizm ludzki nie jest w stanie wytworzyć go samodzielnie. Dopóki ludzie jedli głównie mięso upolowanych zwierząt, to z niego czerpali niezbędne do życia dawki soli. Od neolitu, gdy zaczęto uprawiać rośliny i to one stały się podstawowym pokarmem, ludzie zaczęli odczuwać deficyt soli, ponieważ dieta roślinna jest uboga w chlorek sodu. Zdobywanie soli z innych źródeł stało się koniecznością. Poza tym do czasów współczesnych solenie stanowiło główną metodę konserwowania żywności. Dlatego co najmniej od początków neolitu stale poszukiwano miejsc występowania soli, handlowano nią, a nawet toczono o nią wojny.

Choć złoża lub źródła soli występują w przyrodzie powszechnie, zdajemy sobie z tego sprawę dopiero od niedawna. W pradziejach ludzie wykorzystywali tylko łatwo dostępne lub bogate źródła soli, których eksploatacja gwarantowała duże korzyści. Miejsca takie urastały do rangi centrów gospodarczych, a nawet ośrodków rozwoju rzemiosła i dalekosiężnego handlu. Sugerują to m.in. wyniki badań europejskich stanowisk, na których wydobywano lub wytwarzano sól.

W Europie minerał ten pozyskiwano w wielu miejscach na różne sposoby - poprzez odparowywanie wody morskiej, warzenie solanek (naturalnych wód zawierających dużo soli) oraz górniczą eksploatację pokładów soli kamiennej. Świadectwem niegdyś wielkiego znaczenia soli są niemieckie nazwy miejscowości (np. Halle, Saale, Hallstatt, Hallein, Salzburg) zawierające przedrostki Salz-, Hall-, Sel-, które można tłumaczyć jako „solny”. Słowo hall, czyli „salina”, ma rodowód celtycki, a występowanie nazw miejscowości o tym źródłosłowie nie ogranicza się tylko do terenów Niemiec. Spotyka się je w wielu znanych od pradziejów rejonach bogatych w źródła solankowe lub złoża soli. Przykładem jest m.in. miasto Halicz nad Dniestrem na Ukrainie, wokół którego od średniowiecza eksploatowano tzw. żupy ruskie.

Smak morza

Litr wody morskiej zawiera około 35 g soli. W dogodnych warunkach woda morska paruje i pozostawia osad kryształków soli. Naturalne odparowywanie wody morskiej na słońcu jest zatem najłatwiejszym i najtańszym sposobem uzyskiwania soli. Mieszkańcy wybrzeży Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoch i Afryki już w starożytności zrozumieli to zjawisko i w niektórych rejonach z produkcji soli uczynili sposób na życie.

Rzymianie już w VII wieku p.n.e. założyli własne saliny w Ostii, u ujścia Tybru. Wykopywali płytki staw, napełniali go wodą morską, a gdy pod wpływem słońca wyparowała, zbierali osiadłą na dnie sól. By wygodnie transportować ją do Rzymu i dalej w głąb lądu, zbudowano pierwszą wielką drogę rzymską - Via Salaria. Problem zaopatrzenia w ten minerał nabierał znaczenia w miarę rozrastania się rzymskiego imperium. Sól była potrzebna nie tylko ludności, lecz także armii. Niekiedy rzymskim żołnierzom płacono solą (łac. sal), co przypuszczalnie tłumaczy francuskie salaire czy angielskie salary, czyli „pensja”.

By sprostać olbrzymiemu zapotrzebowaniu na sól w podbitych krajach, Rzymianie zakładali albo rozbudowywali saliny wszędzie tam, gdzie tylko było to możliwe. Budowali je na morskich wybrzeżach, na moczarach, w pobliżu źródeł solankowych i złóż soli kamiennej. Gdy nie było lepszego wyjścia, gotowali wodę morską w wielkich glinianych naczyniach, aż utworzył się w nich gruby osad soli, po czym rozbijali je i zeskrobywali sól.

Najlepszą sól morską uzyskuje się jednak innymi metodami - w miejscach, w których woda morska paruje w promieniach słońca, a równocześnie jest smagana wiatrem. Tak korzystne warunki panują na przykład na francuskim wybrzeżu Atlantyku na południe i na północ od ujścia Loary, m.in. wokół zatoki Bourgneuf. W rejonie tym do odparowywania morskiej soli początkowo wykorzystywano nadmorskie bagna, zalewane świeżą morską wodą podczas silnych przypływów. Po wstępnym odparowaniu, gdy koncentracja soli w wodzie osiągała już odpowiedni poziom, wodę przelewano do płytkich basenów, w których po dalszym odparowywaniu sól krystalizowała na dnie. Gdy baseny całkowicie wyschły albo po wybraniu resztek wody, warstwę kryształków soli zeskrobywano.

Najpóźniej w IX lub X wieku na francuskie wybrzeże Atlantyku dotarła ważna techniczna innowacja - zaczęto budować specjalne systemy sztucznych stawów. Najprawdopodobniej koncepcja unowocześnienia metod wytwarzania soli narodziła się między VI a IX wiekiem w basenie Morza Śródziemnego. Pomysł polegał na tym, by zamiast wlewać wodę morską do jednego sztucznego stawu i czekać, aż pod wpływem promieni słonecznych wyparuje, budować system połączonych ze sobą płytkich zbiorników. Pierwszy, duży otwarty staw był wyposażony w system pomp i śluz, za pomocą których, gdy woda osiągnęła wyższy stopień zasolenia, wpuszczano ją do kolejnego stawu. W drugim stawie woda dalej parowała i z czasem stawała się zagęszczoną solanką, którą przelewano do następnego zbiornika. W tym samym czasie ponownie napełniano świeżą wodą morską pierwszy staw, dzięki czemu proces produkcji soli przebiegał w sposób ciągły. Gdy w ostatnim zbiorniku takiej specyficznej "linii produkcyjnej" solanka uzyskiwała wystarczającą gęstość, na dno zbiornika opadały kryształki soli, które zbierano.

Dzięki wprowadzeniu tej innowacji proces produkcji soli z wody morskiej został znacznie przyspieszony. Na kolejne tak przełomowe unowocześnienie metody produkcji soli trzeba było czekać do XX wieku.

Źródła solankowe

Oprócz wody morskiej bogatym źródłem soli są naturalne wody zawierające duże stężenie chlorku sodu - źródła solankowe. W tym wypadku proces produkcji soli wymaga jednak dostarczania ciepła do odparowania wody. W Europie solanki z reguły ogrzewano ogniem, a zatem produkcja soli wymagała olbrzymich ilości opału - drewna lub torfu. Specjalne sposoby postępowania i rozbudowane instalacje do warzenia soli z solanek były znane już w pradziejach. Niektóre w niemal niezmienionej formie były stosowane aż do średniowiecza. Dzięki temu, że takie instalacje odnaleziono podczas badań archeologicznych, pradawne metody pozyskiwania soli ze źródeł solankowych są dość dobrze znane.

Przetwarzanie solanek wymagało regularnych dostaw opału, materiałów do budowy pieców i instalacji przetwórczych oraz surowców na zasobniki do warzenia. Te wytwarzano najczęściej z gliny, a od okresu rzymskiego, podczas tzw. warzenia patelniowego, używano także zasobników z ołowiu albo żelaza.

Zapewnienie dostępu do źródeł solankowych i regularnych dostaw niezbędnych surowców wymagało silnych i trwałych struktur władzy. Już w okresie przedrzymskim wytwarzanie soli było zorganizowane na rzemieślniczą lub wręcz protoprzemysłową skalę. Świadczą o tym znajdowane w rejonach występowania solanek wielkie hałdy z fragmentami glinianych pieców, stojaków oraz naczyń zasobowych, w których warzono sól. Formy tych naczyń są bardzo różnorodne i zmieniają się w zależności od miejsca i okresu, z którego pochodzą. Stojaki mają najczęściej formę niskiej kolumny lub cegły. Naczynia zasobowe o kształcie przypominającym kielich lub misę zwykle są ulepione z gliny z gruboziarnistą domieszką, mają grube ścianki i są wypalone w niskiej temperaturze. Podczas procesu warzenia napełnione solanką naczynia ustawiono w piecach na stojakach i ogrzewano.

Największe skupiska hałd skorup naczyń używanych do produkcji soli, datowane na wczesną epokę żelaza (VIII-V wiek p.n.e.), odkryto dotychczas w dolinie rzeki Seille we wschodniej Francji (region Franche-Comté). Hałdy mają tam do 12 m wysokości, ich łączną objętość szacuje się na 4 mln m3. W rejonie Schwäbisch Hall niedaleko Stuttgartu w południowych Niemczech zachowało się z kolei datowane na okres lateński (V-I wiek p.n.e.) kwadratowe, drewniane ocembrowanie źródła solankowego. Prehistoryczne drewniane ocembrowania salin są znane także z Francji.

Sól z podziemi

Najwięcej wysiłku wymagało od człowieka wydobywanie soli kamiennej. Najstarsze ślady eksploatacji złóż soli kamiennej odkryte we wschodnich Alpach datuje się na V tysiąclecie p.n.e. Z tego okresu pochodzą neolityczne krzemienne ostrza i topory znalezione w położonych w okolicach Salzburga słynnych salinach w Hallstatt i Hallein. Pod koniec II tysiąclecia p.n.e. w regionie alpejskim rozpoczyna się intensywna eksploatacja pokładów soli kamiennej znajdujących się głęboko we wnętrzu gór.

W słynnych i najlepiej przebadanych kopalniach soli w Hallstatt (około 50 km na południowy wschód od Salzburga) starożytne wydobycie koncentrowało się w trzech rewirach, które określa się mianem Grupy Północnej, Wschodniej i Zachodniej. Można tu mówić o trzech następujących po sobie prehistorycznych kopalniach.

Najstarszy jest rewir Grupy Północnej o powierzchni około 30 tys. m2. Wydobycie soli rozpoczęło się tam już pod koniec II tysiąclecia p.n.e. Na ślady prehistorycznej kopalni i sztolnie z X i IX wieku natrafiono na początku ubiegłego stulecia, gdy w rejonie tym zaczęło się współczesne wydobycie soli. Najgłębsza odkryta sztolnia osiągnęła głębokość 215 m poniżej poziomu gruntu. W kopalniach znaleziono resztki drewnianych konstrukcji i liczne zabytki związane z wydobyciem soli: drewniane styliska motyk, skórzane worki do przenoszenia soli kamiennej, pochodnie zrobione z powiązanych w pęki sosnowych szczap.

Wydobycie soli polegało na eksploatacji żył soli, które prowadziły w głąb góry. Sztolnie opadały stromo w dół (pod kątem 40-45°) zgodnie z przebiegiem pokładów soli. Ściany soli kamiennej kruszono motykami lub kilofami z brązu osadzonymi na charakterystycznych kolankowatych styliskach (wykonanych najczęściej z pnia bukowego z ukośnie odrastającą gałęzią). Oderwane od ściany bryłki krótkimi, drewnianymi szuflami ładowano do skórzanych worów z szelkami i drewnianym drążkiem ułatwiającym rozładunek i wynoszono na powierzchnię. W worze mieściło się zwykle około 45 kg urobku.

W Hallstatt najlepiej przebadany jest rewir Grupy Wschodniej eksploatowany od 800 do 300 roku p.n.e. Był to okres wielkiego rozkwitu halsztackich żup solnych, które zapewniały tutejszej ludności wysokie dochody. Świadczy o tym odkryte w 1846 roku niezwykle bogate cmentarzysko, na którym przebadano ponad 2 tys. grobów. Odkrycie cmentarzyska miało tak daleko idące konsekwencje i zrobiło na badaczach tak duże wrażenie, że wczesny okres epoki żelaza (VIII-V wiek p.n.e.) nazwali okresem halsztackim.

Słone podziały

Różnice w bogactwie wyposażenia poszczególnych grobów w Hallstatt pokazują, że w okresie tym doszło już do wyraźnego rozwarstwienia społecznego. Spotykamy tu skromne groby kupców, rzemieślników i górników, bogate pochówki wojowników i bardzo bogate groby możnowładców - przypuszczalnie właścicieli kopalń - wyposażone w miecze, topory, sztylety, hełmy, złotą i srebrną biżuterię, naczynia z gliny, z brązu, paciorki ze szkła i bursztynu. Bogactwo wyposażenia jest nie tylko świadectwem zamożności halsztackiej arystokracji, lecz także dowodem dalekosiężnych wpływów i kontaktów handlowych utrzymywanych z wieloma rejonami Europy.

W umocnionych drewnianymi belkami sztolniach Grupy Wschodniej znaleziono świetnie zachowane narzędzia górników i przedmioty z materiałów organicznych, które przetrwały tylko dzięki konserwującym właściwościom soli. Poza młotami, dłutami, pobijakami, łopatami, styliskami toporów, skórzanymi i łuczywami, natrafiono na świetnie zachowane części garderoby - czapki, rękawice, barwne i wzorzyste fragmenty tkanin, skórzane buty. Zachowane w sztolniach resztki pożywienia dostarczyły cennych informacji o diecie ówczesnych górników. W IV wieku p.n.e. w ośrodku górniczym Grupy Wschodniej doszło do osunięcia całego zbocza góry, które spustoszyło górniczą dolinę i spowodowało zawalenie oraz zasypanie sztolni i szybów kopalni.

Najmłodszy w Hallstatt jest rewir Grupy Zachodniej, funkcjonujący na przełomie er. Wschodnie Alpy znalazły się wówczas pod panowaniem rzymskim, granica Imperium Romanum została przesunięta na północ aż po Dunaj. Wkrótce po zajęciu tych ziem Rzymianie przejęli również kontrolę nad kopalniami soli i podporządkowali ich funkcjonowanie własnym potrzebom. By usprawnić wydobycie, wprowadzili m.in. wydajniejsze metody produkcji soli polegające na warzeniu solanek.

Co za dużo, to niezdrowo

Sól zachowała wielką wartość i znaczenie w średniowieczu i czasach nowożytnych. Średniowieczne kopalnie soli i saliny przynosiły właścicielom olbrzymie dochody, dlatego władcy często wprowadzali królewski monopol na wydobycie, a nawet na dystrybucję soli. W XIV wieku eksploatacja żup solnych w Wieliczce i Bochni przynosiła królowi polskiemu ponad 30% wszystkich dochodów wpływających do skarbu państwa. W XVII wieku niektórym brytyjskim politykom spędzało sen z powiek uzależnienie Anglii od dostaw soli z Francji, co było problem porównywalnym z obecnym uzależnieniem Europy od dostaw gazu i ropy z Rosji.

W XX wieku dzięki rozwojowi geologii odkryto występujące powszechnie obfite źródła soli i wynaleziono tańsze sposoby jej produkcji. Sól przestała być cennym i poszukiwanym surowcem, stała się tania i dostępna. W ostatnich latach, od kiedy upowszechnił się obyczaj spożywania produktów mocno przetworzonych i konserwowanych, zawierających dużo soli, mamy do czynienia z przeciwieństwem problemu, jaki mieli nasi przodkowie - nie zdając sobie z tego sprawy, jemy zbyt dużo chlorku sodu. Odbija się to niekorzystnie na naszym zdrowiu i powoduje wiele chorób. Lekarze trąbią na alarm i tłumaczą, że spożycie soli należy kontrolować. W tej sytuacji powrót do korzeni wydaje się niegłupim pomysłem - prosta dieta wczesnych rolników na pewno każdemu pomogłaby przywrócić do równowagi poziom soli w organizmie.



Źródło: Wiedza i Życie
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':