http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie było cudu nad Wisłą

Jarosław Kurski
2010-08-14, ostatnia aktualizacja 2010-08-14 16:44

Dlaczego gdy nam się coś naprawdę uda, to zaraz musi to być cud? 90 lat temu nie było żadnego "cudu nad Wisłą". To my zwyciężyliśmy bolszewików, a nie Najświętsza Panienka. Wygraliśmy, bo byliśmy lepsi. Bardziej zmotywowani i zorganizowani. Działaliśmy racjonalnie.

Jarosław Kurski
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Jarosław Kurski
Polska armia wsparta znakomitym wywiadem, radiowym nasłuchem, nowoczesnym jak na tamte czasy lotnictwem, którego bolszewicy nie mieli, przeprowadziła błyskotliwą kontrofensywę. To były zimna kalkulacja i dyscyplina. Owszem, było i pospolite ruszenie, Armia Ochotnicza gen. Hallera, warszawscy gimnazjaliści i harcerze, Radzymin, Ossowo i ksiądz Skorupka - nieprzygotowani do wojny, ginęli masowo. A jak zauważa dr Grzegorz Nowik z Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, "w każdej wojnie nie chodzi o wyniszczenie własnych elit, tylko o zniszczenie wroga". Tę bitwę wygrało więc regularne wojsko, a nie ochotnicy prowadzeni przez księdza.

Jak długo jeszcze nękać nas będą owa łatwa wiara w cuda i masochistyczny kult klęski?

"Dlaczego tracimy mnóstwo czasu na ględzenie o polskości, głównie w kategoriach narodowo-katolickich - zastanawia się Kazimierz Kutz. I dodaje, że już "pożyteczniejsze jest koszenie trawnika albo obieranie kartofli na obiad. Lepiej zająć się oddolną demokracją, modernizacją kraju, tak by każdy godziwie zarabiał, więcej czytał, lepiej jadł i lepiej wychowywał dzieci. To jest dla mnie patriotyzm, a nie latanie z krzyżem i ględzenie o średniowiecznych zmorach".

I jakby uzupełniając Kutza, Wiesław Walendziak, niegdyś jeden z liderów polskiego konserwatyzmu, w biograficznym wywiadzie przeprowadzonym przez Sławomira Sierakowskiego zastanawia się, na czym polega kryzys polityki w Polsce. Twierdzi, że na braku wyczucia przez liderów politycznych momentu cywilizacyjnego. Jako kontrprzykład wskazuje na czołówkę polskiego ruchu socjalistycznego, ludowego i narodowego końca XIX i początku XX w. Piłsudski, Dmowski, Witos analizowali rodzące się społeczeństwo masowe, nowoczesny naród. Bo przecież, żeby przewidzieć konsekwencje własnych działań, najpierw trzeba zrozumieć to, w czym się uczestniczy.

A co dla Polski wyniknie z krzyża na przed Pałacem prezydenckim? Przebudzenie Polski świeckiej i nowoczesnej, która, jak twierdzi Adam Leszczyński, wyszła na ulicę i zobaczyła swoją siłę. Czy dostrzegą to polscy politycy?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 102 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    117 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':