Polska armia wsparta znakomitym wywiadem, radiowym nasłuchem, nowoczesnym jak na tamte czasy lotnictwem, którego bolszewicy nie mieli, przeprowadziła błyskotliwą kontrofensywę. To były zimna kalkulacja i dyscyplina. Owszem, było i pospolite ruszenie, Armia Ochotnicza gen. Hallera, warszawscy gimnazjaliści i harcerze, Radzymin, Ossowo i ksiądz Skorupka - nieprzygotowani do wojny, ginęli masowo. A jak zauważa dr Grzegorz Nowik z Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, "w każdej wojnie nie chodzi o wyniszczenie własnych elit, tylko o zniszczenie wroga". Tę bitwę wygrało więc regularne wojsko, a nie ochotnicy prowadzeni przez księdza.
Jak długo jeszcze nękać nas będą owa łatwa wiara w cuda i masochistyczny kult klęski?
"Dlaczego tracimy mnóstwo czasu na ględzenie o polskości, głównie w kategoriach narodowo-katolickich - zastanawia się
Kazimierz Kutz. I dodaje, że już "pożyteczniejsze jest koszenie trawnika albo obieranie kartofli na obiad. Lepiej zająć się oddolną demokracją, modernizacją kraju, tak by każdy godziwie zarabiał, więcej czytał, lepiej jadł i lepiej wychowywał dzieci. To jest dla mnie patriotyzm, a nie latanie z krzyżem i ględzenie o średniowiecznych zmorach".
I jakby uzupełniając Kutza, Wiesław Walendziak, niegdyś jeden z liderów polskiego konserwatyzmu, w biograficznym wywiadzie przeprowadzonym przez Sławomira Sierakowskiego zastanawia się, na czym polega kryzys polityki w Polsce. Twierdzi, że na braku wyczucia przez liderów politycznych momentu cywilizacyjnego. Jako kontrprzykład wskazuje na czołówkę polskiego ruchu socjalistycznego, ludowego i narodowego końca XIX i początku XX w. Piłsudski, Dmowski, Witos analizowali rodzące się społeczeństwo masowe, nowoczesny naród. Bo przecież, żeby przewidzieć konsekwencje własnych działań, najpierw trzeba zrozumieć to, w czym się uczestniczy.
A co dla Polski wyniknie z krzyża na przed Pałacem prezydenckim? Przebudzenie Polski świeckiej i nowoczesnej, która, jak twierdzi Adam Leszczyński, wyszła na ulicę i zobaczyła swoją siłę. Czy dostrzegą to polscy politycy?