Bajka o długopisie? DługoPIS nie rządził. Bajka o POPiS-ie? I po PiS-ie. Zalała nas SMS-owa fala radości.
Polacy odesłali PiS do kąta. Pokazaliśmy, że jesteśmy społeczeństwem obywatelskim. Wygrała Polska bez kompleksów - mówią publicyści. Radość i ulga. Mamy do niej prawo - także my, wykształciuchy.
Ale brak refleksji grozi stworzeniem fałszywej legendy 21 października. Legendy o nowoczesnym narodzie, który odrzucił złą autorytarną władzę i wybrał Europę, bo miłuje wolność, tolerancję, bo miał dość naruszania praw człowieka i reguł zdrowego rozsądku. Legendy o zwycięstwie społeczeństwa obywatelskiego.
Możemy nawet nie zauważyć wyniku wyborów. Bo rzeczywiście trudno pogodzić się z tym, że w państwie takiego sukcesu jak Polska po 1989 roku, PiS, który opisuje dzieje ojczyzny jako pasmo klęsk i dewiacji, potrafił w dwa lata zwiększyć swój stan posiadania. Z ponad 3 mln głosów na ponad 5 mln.
Najlepszy wynik wyborczy zanotował Tusk, ale pozycję nr 4 zajmuje Zbigniew Ziobro, który wykorzystywał prawo, służby specjalne i media do populistycznych manipulacji, a nr 5 to Przemysław Gosiewski, którego peron we Włoszczowie przejdzie do historii prostactwa politycznego. Na Kaczyńskiego głosował co czwarty warszawiak.
Doprawdy potężne poparcie uzyskały rządy, które prof. Piotr Sztompka nazwał w "Tygodnika Powszechnym" "zagrożeniem dla tkanki społecznego zaufania".
(((
Wynik mógł być inny. To PiS mógł wygrać.
Tuż przed ciszą wyborczą sondaż "Gazety" i "Polityki" pokazywał: PO 42 proc., PiS 32 proc. Trafnie co do procentu. Nie był więc sfałszowany - jak zakrzykiwał rzeczywistość prezes PiS.
Ale nasz sondaż nie był sfałszowany też dwa tygodnie wcześniej, gdy siedem punktów przewagi miał PiS. Nie była "gigantyczną operacją socjotechniczną" informacja, że Polacy spodziewają się zwycięstwa PiS.
Odwróciło się po debacie Tusk - Kaczyński. Poparcie dla PO ruszyło w górę: o punkt, dwa, pięć... dziesięć.
Dwa lata temu Kaczyńscy łapali wiatr w żagle tuż przed wyborami, teraz Tusk.
Ale tak być nie musiało. Gdyby Kaczyński odmówił debaty z "pomocnikiem Kwaśniewskiego"? Gdyby TV-chwyty Tuska nie wypaliły? Gdyby Kaczyński był w dobrej formie?
(((
Sukces anty-PiS-owskiej mobilizacji jest ogromny, ale gdyby nie występ życia Tuska, naszego zapału byłoby dużo, dużo mniej.
Wielu publicystów twierdzi, że zwycięstwo PO to wynik żelaznej logiki modernizacji. Tak działa "duch dziejów" po wejściu Polski do UE. Może w dłuższej perspektywie - tak. Ale wynik nie był nieuchronny. Wiele nie brakowało, a "duch dziejów" błąkałby się gdzieś po pionowych korytarzach "Wyborczej" i pocieszał się wieczorami, oglądając "Szkło kontaktowe".
Może nawet mielibyśmy teraz POPiS? A może PiS wystarczyłoby głosów PSL i mielibyśmy premiera Pawlaka na czele rządu narodowo-chłopskiego? Na jakiś czas oczywiście... póki by go Kaczyński nie wykończył.
(((
W piątkowej "Rzeczpospolitej" Kaczyński mówi, że "błędem była zgoda na debatę, ale wyborów i tak byśmy nie wygrali". Bzdura. Przegrał, bo przesadził, poszedł za daleko w retoryce, w absurdzie, w populizmie. Gdyby nie docisnął pedału do dechy, mógł wygrać wybory. Bo potencjał Kaczyńskiego jest ogromny, większy niż poparcie, które zdobył.
Bo pod wieloma względami jesteśmy tacy jak PiS.
Źródło: Gazeta Wyborcza