http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świąteczna > 

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Świąteczna

I kto tu jest terrorystą?

NOAM CHOMSKY* 
2002-02-03, ostatnia aktualizacja 2006-10-06 18:21

Mówi się, że terroryzm jest bronią słabych, ale to zakłamanie. To przede wszystkim broń silnych. Własny terroryzm Ameryka nazywa walką z terroryzmem - mówi amerykański dysydent nr 1

Artur Domosławski: Uważa Pan, że Stany Zjednoczone są "czołowym państwem terrorystycznym". Dla Polaków brzmi to dość niedorzecznie. Mógłby Pan to jakoś uzasadnić?

- Stany Zjednoczone są jedynym krajem, które odrzuca decyzje Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Kiedyś robiły to w towarzystwie Envera Hodży i Muammara Kaddafiego, jednak teraz Albania i Libia uznają już decyzje Trybunału, a USA wciąż trwają w wielkopańskiej izolacji.

USA prowadziły w latach 80. wojnę terrorystyczną przeciwko Nikaragui, którą Trybunał potępił i oskarżył USA o "bezprawne użycie siły" - czyli właśnie międzynarodowy terroryzm. Trybunał nakazał USA powstrzymanie się od popełniania zbrodni i zapłacenie ogromnych reparacji. Decyzja została podjęta w dwóch rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ - obie USA zawetowały. Za tym poszła eskalacja wojny i terroru, tj. ataki na tzw. miękkie cele, czyli pozbawione zaplecza obronnego cywilne ośrodki: spółdzielnie rolnicze, przychodnie zdrowia. Ten skrajny przejaw międzynarodowego terroryzmu cieszył się notabene poparciem obu partii - Republikanów i Demokratów.

Weźmy skrajniejszy przykład: terrorystyczna wojna USA przeciwko Kubie. Rozpoczęła się krótko po zdobyciu władzy przez Castro, za rządów prezydenta Eisenhowera, a za Kennedy'ego była prowadzona z jeszcze większym nasileniem. Kennedy zorganizował operację "Mangusta", będącą w jednoznaczny sposób operacją terrorystyczną. Kierował nią brat prezydenta Robert, prokurator generalny USA. W ramach "Mangusty" agenci CIA wysadzali zakłady petrochemiczne, zatapiali statki rybackie, podkładali bomby w hotelach - w zamachach zginęły setki ludzi. Jak twierdzi Arthur Schlesinger - historyk, doradca prezydenta Kennedy'ego i biograf jego brata Roberta - jednym z głównych priorytetów było zesłanie na Kubę - cytuję - "wszystkich horrorów świata".

Tej wojnie towarzyszyła wojna ekonomiczna zaprojektowana w taki sposób, że uderzała w ludność, bo to przecież Kubańczycy ponosili odpowiedzialność za to, że mieli taki, a nie inny rząd. To również jest terroryzm. Rozpoczęta wtedy wojna ekonomiczna trwa do dziś.

Zakrawa na ironię, że USA - by posłużyć się językiem doktryny Busha - "udzielają schronienia" terrorystom. Przypomnę, że wedle tej doktryny państwa udzielające schronienia terrorystom to państwa terrorystyczne.

Jakim terrorystom USA udzielają schronienia?

- Ludziom, których FBI i Departament Sprawiedliwości uznały za "czołowych międzynarodowych terrorystów". Jednym z nich jest Orlando Bosch, którego FBI oskarżało o 30 zamachów terrorystycznych - również na terytorium USA - a Departament Sprawiedliwości nazwał go człowiekiem zagrażającym bezpieczeństwu USA, i domagał się jego deportacji. [Bosch przeprowadził m.in. zamach na samolot pasażerski kubańskich linii lotniczych w 1976 r., w którym zginęły 73 osoby]. Prezydent Bush senior ułaskawił go i Bosh żyje teraz szczęśliwie na Florydzie, współpracując z komórkami terrorystycznymi, które atakują Kubę z terytorium USA.

Innym terrorystą chronionym przez USA jest Luis Posada Carriles, wspólnik Boscha w zamachu na samolot pasażerski. Odsiadywał wyrok w Wenezueli - to nad jej terytorium wysadzili kubański samolot - jednak w cudowny sposób zbiegł z więzienia. Znalazł schronienie w Salwadorze w bazie wojskowej, skąd razem z płk. Oliverem Northem [postacią nr 1 afery Iran-contras z lat 80.], dostarczał broń dla terrorystycznych operacji contras w Nikaragui. Przypomnę, że za udział w tej operacji USA zostały potępione przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości i członków Rady Bezpieczeństwa. Potem Posada Carriles uczestniczył w innych akcjach terrorystycznych, wreszcie przyjechał do USA. Wenezuela domaga się jego ekstradycji - USA mają z tym krajem traktat o ekstradycji - ale do tej pory bez skutku. Sprawa jest w stanie zawieszenia, jednak nie zdziwię się, jeśli Posada Carriles wyląduje, tak samo jak jego kumpel Bosch, na Florydzie.

Weźmy jeszcze inny przypadek: Haiti, gdzie na początku lat 90. szalał potworny terror. Głównym jego siewcą był Emmanuel Constant, dowódca grup paramilitarnych kooperujących z CIA, odpowiedzialnych za zamordowanie około czterech tysięcy ludzi. Gdy do władzy powrócił Jean-Bertrand Aristide [wcześniej obalony w zamachu stanu], Constant zbiegł do USA i żyje spokojnie w Queens w Nowym Jorku. Haiti wielokrotnie prosiło o jego ekstradycję, ale USA wszelkie prośby po prostu ignorowało.

Wedle doktryny Busha za udzielanie schronienia terrorystom USA powinny zostać zbombardowane i najechane.

Ale na Kubie i w Nikaragui panowały rządy komunistyczne. Wielu Polaków mających za sobą doświadczenie komunizmu potraktowałoby to jako konieczne metody w walce z komunizmem.

- Ależ USA nie rozpoczęły walki z Kubą dlatego, że tam była dyktatura! Dziś już znamy dokumenty z tamtych lat i wiemy, że USA zaczęły walkę z powodu - jak to definiowały administracje Kennedy'ego i Johnsona - "skutecznego niepodporządkowania się" Castro polityce prowadzonej przez USA w regionie od 150 lat, tj. od czasów doktryny Monroe'a [na mocy której USA przyznały sobie prawo zbrojnych interwencji w regionie]. Obawiano się - co jest napisane czarno na białym dokumentach - że pomyślny rozwój Kuby mógłby mieć wpływ na cały region. Dla amerykańskich polityków problemem była idea Castro brania spraw we własne ręce przez społeczeństwa cierpiące represje ze strony bestialskich reżimów. Na to nie było zgody Ameryki, dlatego Kubańczycy mieli ucierpieć.

W Nikaragui nie było komunizmu, a najważniejszym obiektem ataku USA i tam, i w całej Ameryce Środkowej był Kościół katolicki. Doszło do masowych mordów, popierane przez USA szwadrony śmierci zastrzeliły np. arcybiskupa San Salwadoru Oscara Romero. W Polsce w epoce poststalinowskiej działy się okropne rzeczy, ale nieporównywalne z tym, co było w Ameryce Środkowej w latach 80.

W Polsce zamordowano znanego księdza, który występował przeciwko władzy...

- I jego zabójcy zostali natychmiast schwytani i skazani. W Salwadorze, gdzie arcybiskupa zabiły siły powiązane z USA, nie było nawet śledztwa. Tak wyglądała cała dekada lat 80., zakończona zamordowaniem sześciu salwadorskich jezuitów przez elitarny batalion wyszkolony i uzbrojony przez Amerykanów. Batalion ów zamordował wcześniej dziesiątki tysięcy ludzi. Czy coś podobnego zdarzyło się w Polsce?

Przed 1956 rokiem popełniano porównywalne zbrodnie.

- Oczywiście czasy Stalina były horrorem, ale porównajmy Europę Wschodnią w epoce po Stalinie i kraje Ameryki Łacińskiej znajdujące się w sferze wpływów USA w tym samym czasie. Koszmary, jakie działy się w Ameryce Łacińskiej, są nieporównywalne z tym, czego wyście doświadczali.

Jeśli ktoś akceptuje powszechną ideę praw człowieka, to wszystko, co wyrządzano ludziom i społeczeństwom Ameryki Łacińskiej, ma zasadnicze znaczenie dla oceny polityki USA, i w ogóle dla standardów etycznych, jakimi się posługujemy w polityce. Rosjanie też mieli swoje wymówki, mówili, że bronią się przed Amerykanami. Więc jeśli jacyś Polacy usprawiedliwiają zbrodnie USA tym, że Amerykanie bronili się przed Rosjanami, to jakby mówili: "Jesteśmy stalinowcami, prawa człowieka nie mają znaczenia".

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne